fot. Mariusz Forecki

Gwarancja ochrony przed chaosem. Jadwiga Sawicka w Galerii Ego

Kompozycja obramowująca świat nie znajduje już uzasadnienia w świecie, który wymyka się możliwości ramowania, nie należy już do nas i codziennie od nowa stawia nas na skraju przepaści.

Na wystawie prac Jadwigi Sawickiej „CHAOSY” w poznańskiej Galerii Ego chaos występuje w liczbie mnogiej, a język spotyka się z malarską materią. Zderzenie językowej warstwy symbolicznej z żywiołem farb, które stało się znakiem rozpoznawczym artystki, dobrze zakorzenione jest w historii eksperymentów z medium obrazu.

Tym razem na obrazach Jadwiga Sawicka skondensowała słowa kluczowe dla czasów, w których żyjemy, takie jak: władza, chwała, katastrofa, mdło, mdłe, zemdlenie, chaos, chaosy. Mocną czernią wyróżniają się na powierzchniach pojedynczych obrazów oraz tryptyków, utrzymanych w dość sentymentalnej kolorystyce, która może kojarzyć się z mitologią twórczego chaosu. 

UMIARKOWANE ARTYSTYCZNE FORMATY

Na wystawie pokazywana jest również instalacja z opakowanych pudeł z napisem „Chwała” oraz obwoluty książek, którym Sawicka nadała nowe, kiczowate tytuły: „Life”, „Przez łzy”, „Kury domowe”, „Sztuka upadku”, jakby przykładając lustro do witryny mijanej księgarni z popularną beletrystyką. Pudła natomiast przypominają „Brillo Box” Andy’ego Warhola, który z przedmiotów odartych ze znamion indywidualności uczynił pop-artowe symbole społeczeństwa konsumpcyjnego. Wszystkie prace rezonują z kapitalistycznym formatem sztuki, same go jednak kontynuując.

Oprócz dość powabnej krytyki konsumpcjonizmu w sztukę Sawickiej wpleciona zostaje polityka.

 

Nawet abstrakcyjna „chwała” okazuje się pustym słowem na opakowaniach pudeł o niewiadomej zawartości; komentarzem na temat rodzimej politycznej próżni i kupczenia patriotycznymi ideami.

Obrazy, na których namalowane zostały słowa „władza” czy „katastrofa”, bardziej sublimują ochronny porządek semantycznej pustki, niż pozwalają nam zmierzyć się z sublimacją samej pustki.

Jadwiga Sawicka, „CHAOSY”, Galeria Ego, 08.02.2019–30.03.2019

Wystawa CHAOSY Jadwigi Sawickiej. Wernisaż: 8 lutego, godz. 19.00, Galeria EGO. Fot. Mariusz Forecki

Można więc odnieść wrażenie, że trochę jak Jenny Holzer – amerykańska artystka, która czerpała inspiracje z truizmów masowej wyobraźni oraz aforyzmów tuzów literatury – Jadwiga Sawicka wpadła w pułapkę umiarkowanego formatu popularyzatorskiej artystycznej narracji, której podstawą jest sztuka rozumiana jako ekran projekcji.

Zawarte w jej obrazach mocne komunikaty odnoszą się do trzewi lokalnej i globalnej rzeczywistości, jednak zaklinane w uniformach malarstwa o malarstwie uwodzącą i nieco otępiają, podobnie jak dostrzegane w przypadku instalacji podobieństwa do opatrzonych już, mainstreamowych dzieł. Troska Sawickiej o status prac estetycznie wykoncypowanych oraz czysto „reprezentacyjne” potraktowanie języka sprawia, że na margines spychana jest sprawczość artystycznej pracy. 

GWARANCJA OCHRONY PRZED CHAOSEM

Jadwiga Sawicka, „CHAOSY”, Galeria Ego, 08.02.2019–30.03.2019

Jadwiga Sawicka, fot. Mariusz Forecki

„CHAOSY” pozostawiają współczesne bolączki świata nieco z boku – poza przestrzenią galerii. Pulsując uładzoną prawdą na temat pozornego porządku i rozpadu systemu, w którym funkcjonujemy. Prace Sawickiej to fragment ludzkiego świata, którego artystyczna obiektywizacja trzyma w ryzach emocje, uwagę, czujność i zaangażowanie. Z tego powodu u części z nas może pojawić się pytanie o termin przydatności postaw odwlekających mierzenie się z wytoczonym przez człowieka globalnym chaosem oraz dystansem do skraju przepaści – miarą tej sztuki.

 

Prowizoryczna genealogia tego dystansu wiąże się z refleksją nad rolą kultury Zachodu, która nauczyła nas traktować ludzki język jako system porządkowania świata.

Podążyła śladem monoteistycznej religii chrześcijańskiej, w której Słowo stało się fundamentem dla wprowadzenia ładu w chaos.

Jadwiga Sawicka, „CHAOSY”, Galeria Ego, 08.02.2019–30.03.2019

Wystawa CHAOSY Jadwigi Sawickiej, Galeria EGO. Fot. Mariusz Forecki

Świecką zasadę dla całej wytwarzanej przez człowieka kultury dostrzegli w języku strukturaliści w latach 60. XX wieku. Jej artystycznym wyrazem stały się minimalistyczne prace Sol LeWitta – kruche, architektoniczne struktury, obnażające absurdalność racjonalności manifestującej się w modularnym języku sztuki tego artysty, sugerującej jałowość technologicznej progresji. Śpiewając „Language is a virus (from the outer space)”, Laurie Anderson, tegoroczna laureatka nagrody Grammy, słusznie zwracała uwagę na hegemoniczny wymiar ludzkiego świata.

Ambicją poststrukturalistów stało się z kolei pokazanie płynnych przejść między różnymi porządkami reprezentacji ludzkiej rzeczywistości. Chcieli zacierać granice między tym, co widzialne i niewidzialne, wizualne i dyskursywne, zewnętrzne i wewnętrzne etc. Ich idee wpłynęły na komentatorów sztuki w ponowoczesności, chcących nadążyć za różnorodnością, która przypadła w udziale różnego typu obrazom, w tym malarskim.

Jadwiga Sawicka, „CHAOSY”, Galeria Ego, 08.02.2019–30.03.2019

Wystawa CHAOSY Jadwigi Sawickiej, Galeria EGO. Fot. Mariusz Forecki

W rezultacie autorzy obrazów przestali być instancjami porządkującymi (a zatem autorytetami) i dopuszczono wiele zewnętrznych punktów widzenia. Sam obraz został natomiast wydarty modernistycznemu, optycznemu reżimowi. Stał się niejednorodnym tekstem kultury – punktem w otwartym wszechświecie interpretacji, którego ramy zostały zakreślone przez kulturowe horyzonty czytelników. Obraz mienił się w nich ideologicznym konstruktem, politycznym argumentem, wirtualną grą z własnym kapitałem symbolicznym etc.

Ponieważ z pola zainteresowania zniknął związek obrazu z ciałem, w pewnym sensie ten nowo odkryty wszechświat okazał się jednak komorą deprawacyjną. Przywróciły go teorie antropologiczne, a ponieważ znów chodziło głównie o ludzkie ciało – feministyczne, genderowe i postkolonialne koncepcje doprecyzowały nowe granice: zachodnie, białe, męskie, heteronormatywne ciało było czynnikiem dominującym w produkcji i recepcji większości znanych nam obrazów. Znów zeszliśmy na Ziemię.

 

Jak pisze W.J.T. Mitchell, obrazy czegoś jednak od nas chcą… Jeśli potraktować to stwierdzenie jak coś więcej niż retoryczną rozgrywkę z własnym umysłem, to wyłącznie ludzka miara, którą przykładamy do obrazów, traci impet.

Dziś kategorią, która fascynuje, stała się materia. Jasne są powody tej zmiany: człowiek przestał ogarniać rzeczywistość, a jego panowanie skończyło się ogromnym bałaganem, na co dowodem jest deterytorializacja kapitału, masy niepodzianych na naszej małej planecie ludzi czy zalewające internet obrazy śmieci z całego świata. Wykonują je tak profesjonalni hermesi zachodniego kręgu kulturowego, czerpiący korzyści z obrazowania postapokaliptycznej rzeczywistości, jak i zawodowi zbieracze śmieci z Indii. 

 

S.O.S.

Jadwiga Sawicka, „CHAOSY”, Galeria Ego, 08.02.2019–30.03.2019

Wystawa CHAOSY Jadwigi Sawickiej, Galeria EGO. Fot. Mariusz Forecki

Właśnie tego słowa zabrakło mi na wystawie Sawickiej! Mówi ono o odpowiedzialności, której rozmiary stały się abstrakcyjnie duże i przy której karleją dawne teorie i praktyki artystyczne, mówiące o obrazie czy to jako spójnej, wizualne całości, czy obrazowo-tekstowej kombinacji.

Kompozycja obramowująca świat coraz słabiej daje się uzasadnić w świecie, który wymyka się możliwości ramowania. Ten świat nie należy już do nas i codziennie od nowa stawia nas na skraju przepaści. Możemy opakować ten świat w konwencję sztuki, a zapewniając sobie bezpieczną odległość, czerpać przyjemność z trwania. Jednak bez próby korekty naszej pozycji, ta przyjemność zaczyna nieco uwierać. To przydarzyło się sztuce Holzer czy Christo.

JADWIGA SAWICKA – urodziła się w 1959 roku. Studiowała na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowni Jerzego Nowosielskiego. Tworzy obrazy, fotografie, obiekty, instalacje tekstowe. Przy realizacji instalacji i fotografii współpracuje z Markiem Horwatem. Mieszka i pracuje w Przemyślu. Współpracuje z Galerią BWA Warszawa.

Jadwiga Sawicka, „CHAOSY”, Galeria Ego, 08.02.2019–30.03.2019.

CZYTAJ TAKŻE: Tożsamościowe machlojki. Recenzja książki „Sztuka podręczna Wrocławia. Od rzeczy do wydarzenia”

CZYTAJ TAKŻE: Faux queen? Nie, dziękuję! Rozmowa z Małgorzatą Maciaszek vel Lolą Eyeonyou Potocki

CZYTAJ TAKŻE: Zagłębie rokitnikowe. Rozmowa z Dianą Lelonek