fot. Mariusz Forecki

Kolekcjonerka z Krotoszyna. O lalkach wie wszystko

Upiornie blade, dostojne damy w kapeluszach i atłasowych sukniach, zdobnych w hafty i koronki. Japoneczki w kimonach, PRL-owskie lalki w szydełkowanych ubrankach i kultowe Barbie o bezmyślnych twarzach. 170 lalek z kolekcji Krotoszynianki Anny Ziembińskiej trafiło na wystawę „Świat lalek” w Muzeum Regionalnym w Ostrzeszowie. Na wystawie możemy oglądać eksponaty z Europy, Azji, Afryki i Stanów Zjednoczonych.

„Pierwsze lalki, porcelanowe, dostałam w prezencie. Ładnie wyglądały na półce i myślę, że najpierw zafrapował mnie w nich element estetyczny. Dopiero potem dotarło do mnie, że są to przedmioty z duszą, mają swoją historię – ktoś się nimi bawił, ktoś je kochał... Jednocześnie zainteresowałam się historią lalek w ogóle, przemysłu lalkarskiego” – opowiada o początkach swojej pasji Anna Ziembińska. Obecnie jej kolekcja liczy około 250 lalek z okresu od XIX w. do czasów współczesnych.

 

Najstarsze lalki Ziembińskiej pochodzą z 1860 roku. Na wystawie większość eksponatów stanowią lalki kolekcjonerskie, ale są też dwie afrykańskie lalki płodności, Barbie z 1963 r. oraz spora kolekcja lalek z PRL-u. 

A z ciekawostek – współczesna lalka z Barbadosu, zmieniająca kreację i twarz. Część eksponatów można dotknąć, wziąć na ręce i przytulić. Pokazano też na wystawie wózki, kołyski i krzesełka dla lalek oraz serię zdjęć, na których dzieci pozują ze swoimi ulubieńcami. Dodano też kilka ostrzeszowskich eksponatów – m.in. lalki w strojach ludowych, które były pracami dyplomowymi uczennic klas krawieckich Zespołu Szkół nr 1 w Ostrzeszowie.

„Najbardziej cenię w swojej kolekcji najstarsze lalki, woskowe, z 1860 roku, bo najtrudniej było je zdobyć. Większość tego typu lalek sprowadzam z zagranicy, w Polsce ich po prostu nie ma. Cieszą mnie stare zabawki z polskich, przedwojennych manufaktur kaliskich oraz częstochowskich, m.in. znanej Fabryki Lalek Adama Szrajera. Zbieram też chętnie lalki z czasów PRL-u, są bliskie mojemu dzieciństwu. Czasem jakąś widzę i myślę: O! Taką się bawiłam, gdy byłam dzieckiem... Mam też w swojej kolekcji lalki z różnych stron świata – niektóre dostałam w prezencie, część kupiłam na pchlich targach” – opowiada Ziembińska.

Uwagę na wystawie zwracają miniaturowe damy w pięknych kreacjach - jak z XIX-wiecznych portretów rodowych. „Najstarsze lalki nie wyglądały jak dzieci. Przedstawiały dorosłe kobiety. W XIX wieku zamawiano nawet dla nich kreacje u znanych projektantów, podobnie, jak dla ówczesnych dam. Dopiero później, na początku XX w., zaprojektowano lalkę bobaska, którą małe dziewczynki mogły się zaopiekować i przy okazji wczuć się w rolę matki. Lalki stanowią raczej odzwierciedlenie dawnego stylu ubierania się, czy układania fryzur. Śledząc ich historię, możemy też prześledzić historię mody...” – snuje opowieść Ziembińska.

Historia lalek jest niemal tak stara jak świat. Historia tych, jakie znamy z dzieciństwa – już nie tak bardzo stara.

 

Starożytne lalki pełniły funkcję kultową. Wraz z pojawieniem się chrześcijaństwa wyobrażały zwykle Jezusa lub Maryję i świętych.

Dopiero w XVI w. zaczęły pojawiać się lalki świeckie. Początkowo wykonywano je z tkanin i drewna. Od ok. 1800 r. zaczęto używać wosku, dzięki czemu buzie lalek wyglądały bardziej naturalnie. Wosk był jednak wrażliwy na ciepło i z czasem zastąpiła go - na wiele lat - masa papierowa. Około 1830 r. pojawiają się lalki porcelanowe, a popularne, tzw. lalki biskwitowe wykonywano z porcelany nieszkliwionej – matowej, lekko różowej. Produkowano je ręcznie, w małych seriach, dzięki czemu są małymi arcydziełami.

„Każda większa manufaktura sygnowała swoje lalki znakiem firmowym lub nazwiskiem producenta. Osoby, które interesują się lalkarstwem potrafią je rozszyfrować, posługując się fachową literaturą, obcojęzyczną, bo nie ma żadnej polskiej pozycji na ten temat. Teraz można też szperać w internecie. Sygnatury umieszczano z tyłu pleców lub głowy. Zdarzają się lalki niesygnowane, ale tak charakterystyczne, że łatwo rozpoznać ich twórcę” – tłumaczy Ziembińska.

 

Niektóre lalki wyposażano w popularne wówczas mechanizmy, dzięki czemu pływały, zamykały oczy, czy chodziły.

Kolejnym materiałem używanym do produkcji był celuloid (od ok. 1900 roku do lat 50. tych XX w.). Z czasem zastąpiono go winylem i plastikiem, z którego wykonano m.in. popularną Barbie.

„Lalka Barbie jest swoistym fenomenem i myślę, że już pewnego rodzaju zjawiskiem kulturowym. Spełnia marzenia małych dziewczynek o byciu piosenkarką, lekarką, modelką a nawet pilotem samolotu. Pierwsza lalka Barbie powstała w Stanach Zjednoczonych w latach 50 -tych XX wieku, na rynku polskim pojawiła się dopiero we wczesnych latach 80-tych i to w sklepach typu Pewex. Warto dodać, że jej twórczyni – Ruth Handler miała polskie korzenie. Zresztą sama historia powstania Barbie jest bardzo ciekawa. Jej prototypem była bohaterka komiksów dla panów – Bild Lilli... Stąd niewątpliwie bardzo kobiecy wizerunek lalki!” – śmieje się kolekcjonerka.

„Kolekcjonowanie lalek nie zmieniło radykalnie mojego życia i nie zdeterminowało go” – zapewnia Anna Ziembińska, na co dzień nauczycielka i bibliotekarka w Zespole Szkół Specjalnych im. Marii Grzegorzewskiej w Krotoszynie.

„Ta pasja istnieje gdzieś obok mojego życia prywatnego i zawodowego. Mam też drugie hobby – maluję. A wystawy zabawek są miłym dodatkiem. Ludzie lubią oglądać lalki – wracają dzięki nim do czasów dzieciństwa i przypominają sobie najmilsze lata”.

 

Zdjęcia z wystawy „Świat lalek” w Muzeum Regionalnym w Ostrzeszowie. 

 

CZYTAJ TAKŻE: Bajka o starym domu

CZYTAJ TAKŻE: Dziewczyny mówią

CZYTAJ TAKŻE: Małgorzata Lebda: Ćwiczenia z uważności