fot. Mariusz Forecki

Kościół myślący

Księgarnia Bookowski pękała w szwach podczas kolejnego spotkania z serii „Zamek czyta”, którego bohaterką była Zuzanna Radzik. Słuchaczy, słuchaczki, a przede wszystkim czytelników przyciągnęła nie tylko tematyka, ale też chęć przemiany Kościoła – w Kościół myślący, postępowy i tolerancyjny.

Przynajmniej takie można było odnieść wrażenie podczas rozmowy z Zuzanną Radzik, która w Centrum Kultury ZAMEK promowała swoją najnowszą publikację „Emancypantki. Kobiety, które zbudowały Kościół”.

KTÓRY UWIERA

Zuzanna Radzik jest teolożką, studiowała na Papieskim Wydziale Teologicznym Collegium Bobolanum w Warszawie i Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Zawodowo i naukowo zajmuje się dialogiem chrześcijańsko-żydowskim i relacjami polsko-żydowskimi. Feminizm katolicki siłą rzeczy znajduje się w centrum jej zainteresowań. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”.

 

Jednak chyba najbardziej znana jest jako autorka „Kościoła kobiet”, książki wydanej przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej w 2015 roku, którą uznaje się za manifest feminizmu teologicznego, choć jest to tak naprawdę mała encyklopedia działalności kobiet w Kościele.

„Dodam jeszcze trochę od siebie, a trochę od tych, którzy Zuzę znają tak bliżej, czyli nie tylko z łamów, ale również w przyjaźni – […] jest ona kobietą, dla której Kościół naprawdę jest ważny […] Jest także kobietą, którą Kościół w jakiś sposób uwiera” – powiedział prowadzący spotkanie, ks. Mirosław Tykfer.

KOŚCIÓŁ EMANCYPANTEK?

„Kościół kobiet” opowiada o tym, co dzieje się obecnie w katolickim świecie. Natomiast „Emancypantki…” są powrotem do przeszłości, poszukiwaniem kobiet zapomnianych – a może nawet bardziej – wypartych przez pisarstwo mężczyzn. Radzik zapytana o motywację do zgłębienia tego tematu powiedziała: „Zdałam sobie sprawę, że moje koleżanki katoliczki nie mają pojęcia, kim są te postacie – można natknąć się na nie podczas studiów teologicznych, […], np. na Perpetuę i Felicję, […] czy Egerię, żeby zdać sobie sprawę, że one w ogóle istniały. A jeszcze inną rzeczą jest je przeczytać i rzeczywiście wydobyć, kim one były”.

 

Zuzanna Radzik, „Emancypantki. Kobiety, które zbudowały Kościół”, Wydawnictwo WAM, Poznań 2018

Początkowo kobiety pełniły w Kościele ważne funkcje: od studiowania Biblii, przez nauczanie, po bycie apostołkami oraz fundowanie i utrzymywanie klasztorów. Jednak czy były emancypantkami – nie jest jasne.

Autorka przekonywała: „Ta książka mówi właśnie o tym, że się nie wyemancypowały, że chrześcijaństwo [posiadało] potencjał, by wyłamać [kobiety] z podziału na płeć kulturową […], ale bardzo szybko okazało się, że […] przyjęło ten sam podział płci, jaką miała starożytność”. Dodała również, że już od Świętego Pawła wiemy, że w istocie wszyscy jesteśmy równi, ale i tak gramy w kulturową grę podziałów.

AUTORYTET SUTANNY

Zamierzchła przeszłość to temat – wydawać by się mogło – bezpieczny, trudno przekładalny na nasze tu i teraz. Dlatego też podczas spotkania dużym zainteresowaniem cieszyły się momenty, w których pokazywano, jak bardzo krzywdzące i – z punktu widzenia katolicyzmu – niewłaściwe jest poszukiwanie potwierdzenia dla patriarchatu i szowinizmu w Piśmie Świętym (co często wykorzystywane jest przecież również przez duchownych). Radzik spuentowała: „Jak czytasz Ewangelię, czy jak czytasz [św.] Pawła, to płeć nie jest takim wielkim zagadnieniem, jakim jest dziś dla nas często; te nasze wszystkie stanowe rekolekcje, to całe mówienie, co kobiecie wypada, co mężczyźnie wypada. Teraz w ogóle wraca taki nurt: […] stanowe rekolekcje dla wojowników, zdobywców, aby ci mężczyźni poczuli, że w Kościele mogą zdobywać góry […] A opowieść […] najbardziej chrześcijańska, z Ewangelii wzięta, jest taka, że wszyscy jesteśmy powołani, by iść za Jezusem Chrystusem i być jego uczniami”.

„Moc truchleje. Wielogłos o polskim katolicyzmie”, red. Przemysław Czapliński, CK Zamek, Poznań 2018

 

W tym kontekście równie interesujący jest tekst teolożki „Katolik i jego katolickość”, mieszczący się w zbiorze esejów „Moc truchleje. Wielogłos o polskim katolicyzmie”, wydanym przez Centrum Kultury ZAMEK.

 

Autorka zauważa w nim, że w dzisiejszej Polsce bardzo często wykorzystuje się religię do innych celów niż te, którym ona służy – a religia, posiadając siłę mobilizacji tłumów, może być niebezpiecznym orężem.

W naszym kraju trudno zrozumieć, że Polak-katolik nie istnieje, istnieje za to katolik i jego katolickość. Ta ostatnia nie powinna mieć ram, jakimi są np. granice państwa. Radzik pisze: „[…] miałam wielokrotnie ochotę napisać, że Polak-katolik mnie nie interesuje. Jednocześnie bezwiednie trafiałam na jego ślady, choćby w internetowych wpisach księży, których przemyśleniom towarzyszył sygnalizujący sympatię z ruchem narodowym dopisek CWP [Chwała Wielkiej Polsce]. I nie był to znany już z mediów zakonnik, ale koledzy moich kolegów […]. Mój problem polega na tym, że księża w ten sposób używają autorytetu, który daje im w społeczeństwie sutanna, by zabrać głos w dyskusji, w której ich kompetencje są takie same jak każdego innego obywatela”.

CZY MOŻNA WIĘCEJ?

Oczywiście, to pewna naiwność – doskonale przecież wiemy, że wielu duchownym na rękę jest bratanie się ze skrajną prawicą, tak samo jak utrzymanie patriarchalnych struktur Kościoła (kobieta może realizować się wyłącznie w zakresie opiekuńczym). Jednak idąc tym tropem i wykorzystując wspomniany autorytet sutanny, należałoby zadać pytanie: czy myślący i rozwojowi księża, zgadzający się m.in. z poglądami Radzik, nie mogliby na kazaniach rozpuścić wici o równouprawnieniu i objaśniać wiernym, że kobieta już od dawna nie jest utożsamiana z prywatnością i domem?

Przecież chrześcijaństwo to już nie młody ruch religijny z pierwszych wieków, kiedy to, szukając członkiń i członków, nie mogło sobie pozwolić na przypięcie „ewolucyjnej” łatki. Dziś może więcej.

Jednak od czasu spotkania z Zuzanną Radzik nie mogę pozbyć się wrażenia, że taka zmiana jest mało prawdopodobna. Nawet tak postępowy ksiądz, jakim jest Tykfer, musiał oszczędnie używać słowa „feminizm” i jego rozumienia przez gros katolików, by przypadkiem nie wyszło na jaw, że „Emancypantki…” to książka feministyczna. Problem równości płci to też kwestia prymatu wiary, a wiara jest przecież tym, co przynależy do każdego człowieka, bez względu na płeć. Dziękuję za taką emancypację. Aby kobiety i mężczyźni przestali uciekać z opresyjnych kościelnych murów, potrzeba czegoś więcej.

 

„Zamek Czyta”: „Emancypantki. Kobiety, które zbudowały Kościół”. Spotkanie z Zuzanną Radzik, Bookowski. Księgarnia w Zamku, 16.10.2018

 

CZYTAJ TAKŻE: Na przekór – o mądrych książkach dla dzieci
CZYTAJ TAKŻE: Mózg (nie tylko) dla dzieciaków
CZYTAJ TAKŻE: Zakamarki: nieco inne spojrzenie na dziecko