fot. okładka płyty „Józef Zeidler-Missa ex D”

Muzyka staropolska po wielkopolsku

Krążek „Józef Zeidler-Missa ex D” to jedno z największych osiągnięć artystycznych Stowarzyszenia im. Józefa Zeidlera. Do muzycznej realizacji zaproszono wspaniałych polskich artystów, na czele z legendarnym dyrygentem Jerzym Maksymiukiem, który poprowadził Sinfonię Varosovię oraz zespół wokalny Camerata Silesia.

O życiu jednego z najwspanialszych kompozytorów doby polskiego klasycyzmu, Józefa Zeidlera, wiemy stosunkowo niewiele. Do wielkopolskiego Gostynia dotarł około 1775 roku, jako kompozytor cieszący się wysokim uznaniem. Działał tam, w przyklasztornej kapeli księży filipinów. W Gostyniu zachowało się 16 kompozycji. Inne dzieła Józefa Zeidlera odnaleziono m.in. w Gnieźnie i Grodzisku Wielkopolskim. Co ciekawe, część spuścizny kompozytora odnalazła się w zbiorach Die Bayerische Staatsbibliothek w Monachium. Jaką drogą dzieła polskiego kompozytora trafiły do monachijskiej biblioteki, nie wiadomo. Istnieje kilka hipotez, jedna z nich mówi, że partytury dotarły do Monachium podczas II wojny światowej, inna sugeruje, że stało się to znacznie wcześniej, mianowicie po kasacji gostyńskiego zakonu w 1876 roku.

Jedną z kompozycji, odnalezioną w niemieckich zbiorach jest „Missa ex D”, której powstanie datuje się na rok 1769. Dzięki działalności Stowarzyszenia Miłośników Muzyki Świętogórskiej im. Józefa Zeidlera, dzieło udało się przywrócić do życia koncertowego. Stało się to w roku październiku 2015 roku, podczas dorocznego festiwalu Musica Sacromontana. Pokłosiem koncertu sprzed dwóch lat jest płyta, która ukazała się zaledwie kilka miesięcy temu.

Krążek „Józef Zeidler-Missa ex D” jest, w moim przekonaniu, jednym z największych osiągnięć artystycznych Stowarzyszenia im. Zeidlera. Do muzycznej realizacji zaproszono wielkie nazwiska polskich artystów na czele z Jerzym Maksymiukiem, który poprowadził Sinfonię Varosovię oraz zespół wokalny Camerata Silesia. Partie solowe wykonali Iwona Hossa (sopran), Agnieszka Rehlis (mezzosopran), Rafał Bartmiński (tenor) oraz bas Robert Gierlach.



Sama kompozycja Zeidlera jest dziełem sporych rozmiarów, noszącym wszelkie znamiona mszy napisanej na szczególną okazję, o czym świadczy nie tylko jej rozmiar, ale także rozmach stylistyczny i obsadowy.

Kwintet smyczkowy został wzbogacony o brzmienie fagotu i trąbek, a także pozytywu. Z lektury partytury można wywnioskować, że celem nadrzędnym dla Zeidlera było stworzenie efektownego i monumentalnego dzieła. Choć każda z 19 części mszy nie przekracza czterech minut, dzieło jest nieprawdopodobnie nasycone pod względem faktury. Intensywność barw orkiestrowych i wokalnych, wsparta przebiegami szybkich temp i wyrazistą dynamiką, sprawiają wrażenie dzieła wielkiego. To, co uderza w „Missa ex D” to bardzo silne nacechowanie wirtuozowskie głosów solowych i partii chóru. Niemało przy tym polifonizacji głosów, co jeszcze potęguje wrażenie monumentalności dzieła.

Przyznam bez cienia kokieterii, że tak wykonanej muzyki dawnej, chciałbym słuchać codziennie. Wielka w tym zasługa maestro Maksymiuka, który nadał szczególnego kolorytu orkiestrze, poprzez wyśrubowane tempo gry, ale i zjednoczenie brzmienia orkiestry, chóru i solistów. Wśród solistów trudno wskazywać najlepszego, wszyscy poradzili sobie znakomicie z niełatwymi partiami. Począwszy od zaskakująco koloraturowej partii sopranu i tenoru (jak na gatunek mszy), trudno przy tym pominąć piękną barwę głosu Iwony Hossy oraz Agnieszki Rehlis, co ze szczególną mocą objawia się w duetach. Wspaniale wypada także Rafał Bartmiński, który jako tenor rozwija się z wielką swobodą, zarówno pod względem techniki jak i doboru repertuaru. Robert Gierlach jest marką, o której nie trzeba mówić nic więcej, powiem tylko brawo!

Świetnie wypadł chór, przygotowany przez Annę Szostak. Wielkie wyrazy uznania, za piękną barwę zespołu, wyrównane brzmienie i dużą sprawność techniczną!