fot. Lia Dostlieva, Andrii Dostliev

Niewidzialna obecność: Cyrylica w przestrzeni miejskiej

W ostatnich latach polski krajobraz społeczny i kulturowy na skutek wzmożonej migracji ze wschodu uległ zmianie. Na ulicach polskich miast, w tym Poznania, coraz częściej słyszymy język ukraiński, rosyjski lub nawet białoruski.

Po roku 2014 do Polski zaczęli tłumnie przybywać ukraińscy sąsiedzi, na przykład autorka tego tekstu, która postanowiła przeprowadzić się i zamieszkać w Poznaniu, uciekając przed wojną toczącą się na wschodzie Ukrainy.

Wśród nowych mieszkańców są też osoby, które po prostu szukały lepszych warunków do życia lub przyjechały na studia.

 

W późniejszym czasie do Polski zaczęły przybywać osoby z Białorusi, zwłaszcza po nieudanej próbie demokratycznych wyborów w sierpniu 2020 roku i po licznych protestach oraz wskutek represji wobec aktywistów walczących o wolne wybory.

 

Nowi poznaniacy, dla których polski nie jest ojczystym językiem, manifestują swoją obecność głównie poprzez wyrażanie się w swoim rodzimym języku. To właśnie przez pojawianie się w przestrzeni miasta innych języków niż polski ta sąsiedzka obecność staje się bardziej widoczna i utrwala się w tkance społecznej.

Dla przykładu biletomaty w Poznaniu oferują możliwość kupienia biletu czy doładowania karty PEKA w języku ukraińskim; język ukraiński pojawił się też w sklepach sieci Rossmann w kasach samoobsługowych; Palmiarnia Poznańska ma również napisy w wersji ukraińskiej.

 

„Co ty, wuju?” / „Co tam, wuju?” (w j. ukraińskim), fot. Lia Dostlieva, Andrii Dostliev

„Co ty, wuju?” / „Co tam, wuju?” (w j. ukraińskim), fot. Lia Dostlieva, Andrii Dostliev

W miejskiej przestrzeni coraz częściej pojawiają się reklamy pisane cyrylicą. Oprócz bardziej oczywistej funkcji informacyjnej, znaki i napisy w innych językach normalizują i uwidaczniają obecność grupy społecznej, do której są skierowane. Znikający monopol języka polskiego umożliwił przeobrażenie się miasta w miejsce wspólne, bardziej otwarte na zróżnicowanie. 

 

Zapisy cyrylicą pojawiają się oczywiście nie tylko dzięki inicjatywie władz miejskich. Widzimy je coraz częściej  na ścianach i wszelkich możliwych powierzchniach, które zostają otagowane markerem lub farbą w formie słów lub haseł.

Trudno określić, kto i dlaczego taguje miasto tego typu napisami. Mimo swojej ulotności naznaczonej poprzez medium i raczej nikłych walorów estetycznych czy artystycznych wernakularna cyrylica stanowi ciekawe zjawisko społeczne. Z jednej strony, nowi mieszkańcy oswajają w ten sposób miasto.

 

„Wstyd być nieszczęśliwym” (z j. rosyjskiego) obok ludzika Watcherka, fot.

„Wstyd być nieszczęśliwym” (z j. rosyjskiego) obok ludzika Watcherka, fot. Lia Dostlieva, Andrii Dostliev

Z drugiej, hasła pisane w językach mniejszości etnicznych są nieczytelne dla znacznej części mieszkańców, którzy je zobaczą. Obecność cyrylicy wzbudza emocje i czasem  zachęca do interakcji. Kilka lat temu zaczęliśmy robić zdjęcia i dokumentować napisy cyryliczne obecne w polskich miastach i uzbieraliśmy już dość sporą kolekcję na Instagramie cyrillic_poland.

 

Od  pojedynczych słów, przez memy, żarty, aspirującą poezję lub prace artystyczne, zaproszenia na imprezy „dla swoich”, po ogłoszenia dotyczące sprzedaży narkotyków.

 

„Jesteś agro” (z j. rosyjskiego) na Starym Rynku

„Jesteś agro” (z j. rosyjskiego) na Starym Rynku, fot. Lia Dostlieva, Andrii Dostliev

Niektóre napisy z czasem są celowo zamazywane, skreślane, obok nich pojawiają się nowe dopiski, które nawiązują dialog lub wchodzą w polemikę. Pewną część tagów cyrylicznych stanowią oczywiście przekleństwa, choć jest ich dużo mniej, niż można byłoby się spodziewać.

 

Osobną część cyrylicznych tagów stanowi twórczość nieznanej mi artystki lub artysty, która ozdobiła (ozdobił) w cytaty z kultury popularnej lub myśli filozoficzne wiele miejsc w Poznaniu. Jej/Jego dzieła można spotkać na Starym Mieście, na Wildzie, na Łazarzu i w sumie prawie  na każdej poznańskiej ścianie. Autor lub autorka ewidentnie bywa też w Klubie Dragon. 

 

Dialog z napisem „Życie się wydarzyło”, komentarze zostały skreślone, fot. Lia Dostlieva, Andrii Dostliev

Dialog z napisem „Życie się wydarzyło”, komentarze zostały skreślone, fot. Lia Dostlieva, Andrii Dostliev

Posługiwanie się w przestrzeni publicznej językiem, który może zrozumieć tylko nieliczna część odbiorców, stwarza lukę, która może być wykorzystana na różne sposoby. Poniżej prezentuję  przykłady promocji kanału w jednym z mediów społecznościowych, bardziej znanym na Wschodzie (namiary na dealerów zostały celowo zamazane).

 

No i oczywiście różnorakie przekleństwa, bez których przestrzeń publiczna raczej nie może się niestety obyć. 

 

FOTSPOT nie promuje i nie pochwala tagowania oraz napisów i malunków na ścianach. Niniejszy materiał jest jedynie próbą dostrzeżenia i zaprezentowania zjawiska

Podziel się kulturą!
What’s your Reaction?
Ciekawe
Ciekawe
10
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
1
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0