fot. Marta Konek

O Wanessie, do której królowa angielska pisała

Jak zaczyna malować, wszystkich wyrzuca z kuchni. Jak mama zdjęcia jej pracom robi, to Wanessa wybiera te, które jej zdaniem najbardziej nadają się do pokazania na profilu „Obrazy malowane sercem”.

 

 Jak ma wziąć udział w pokazie mody, to nawet wymarzoną sukienkę projektuje!  

 

„Bo ograniczenia są w głowie. Ograniczenia nakładają rodzice. Jak bym powiedziała, że nie można, to by tego wszystkiego nie robiła.” – mówi mama dziewczynki Karolina Bąkowska.

 

Wanessa dostała od losu bonus – dodatkowy chromosom, który zadecydował, że żyje z zespołem Downa. Od początku jednak miała smykałkę do malowania. Ciągnęło ją do kolorowanek, bloków, do rysowania świata po swojemu.

 

I może by tak zostało, gdyby nie przypadek.

Dziewczynka pojechała z rodzicami kupić za zaoszczędzone pieniążki wymarzone zabawki. Traf chciał, że sklep był zamknięty. Wanessa zobaczyła na wystawie obok lalkę i zdecydowała, że chce ją obejrzeć. Kolejny przypadek sprawił, że zamiast do sklepu z lalką, weszli do sklepu z przyborami malarskimi.

 

” I to był ten moment.” – mówi mama Karolina.

 

Wanessa kupiła sztalugę, farby i swój pierwszy blejtram.

Wanessa, fot. Marta Konek

Wanessa, fot. Marta Konek

Początek wielkiej przygody

Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że to początek wielkiej przygody. Z dziećmi przecież tak bywa, że na chwilę zapalają się do jakiegoś pomysłu, a potem znajdują nową pasję. Tymczasem Wanessa maluje już ponad trzy lata i tym malowaniem wyraża to, czego czasami nie potrafi opowiedzieć słowami – smutek po śmierci babci czy ulubionego nauczyciela, radość, zachwyt, strach.

Bo dorosłym czasami się wydaje, że dzieci nie wszystko rozumieją, a potem dziwią się, gdy słyszą, że te ciemne kolory na obrazie i te języki ognia, to wyobrażenie tego, co stało się w Buczy.

 

„Wanessa jest bardzo wrażliwą dziewczynką. Czuje emocje innych i na swój sposób stara się je przetworzyć.” – mama Karolina opowiada, że tak było, gdy ona na kilka tygodni straciła wzrok, a Wanessa namalowała obraz, na którym wszystko jest rozmazane, ale pełne kolorów.

 

Kiedy Wanessa zaczyna malować, wyrzuca wszystkich z kuchni, żeby jej nie przeszkadzali. 

 

Wanessa, fot. Marta Konek

Wanessa, fot. Marta Konek

 

„Musi być absolutna cisza.” – śmieje się pani Karolina.

 

Wyjątek czyni dla mamy, która jej miejsce do pracy szykuje i pomaga z farbami, bo dziewczynka ma alergię i trzeba uważać.

 

Maluje wszystkim, co ma pod ręką. Pędzlami, wacikami, patyczkami higienicznymi, sznurkami, gąbką, woreczkiem foliowym, druciakiem do naczyń, folią bąbelkową, czasami do uzyskania konkretnej struktury używa widelca czy noża.

Mama opowiada, że czasami nie może nadążyć za tym procesem, bo na blejtramie pojawiają się plamy, które niczego nie zapowiadają, po których nie można określić, co pojawi się na koniec. A potem z tego chaosu wyłania się pejzaż, abstrakcja, kwiaty…

Obrazy powstają z różną częstotliwością. Czasami przez dwa miesiące nie pojawia się żadna nowa praca, a potem nagle w ciągu tygodnia powstają dwa, trzy, a czasami i nawet cztery obrazy.

Wicher, Ocean ognia, Bucza

Gdy spotykamy się w małej miejscowości pod Lipką (powiat złotowski), gdzie Wanessa mieszka z rodzicami i rodzeństwem (jedenastoletnim Alanem i czteroletnią Nutką), dziewczynka z dumą prezentuje swoje prace.

 

Wanessa, fot. Marta Konek

Wanessa, fot. Marta Konek

Obraz z białym rumakiem, zatytułowany „Wicher”, związany jest z inną pasją młodej artystki, która jeździ konno i uwielbia konie. Na kolejnym obrazie widać góry, po których dziewczynka chodzi z rodzicami. „Ocean ognia” powstał po pobycie nad morzem, gdzie Wanessa widziała bajecznie kolorowy zachód słońca.

Ale są i bardziej mroczne obrazy, na przykład wspomniana wcześniej „Bucza”. Wanessa jest bowiem empatyczna, w lot chwyta nastroje innych i z całą wrażliwością odbiera to, co dzieje się wokół niej, a potem przenosi emocje na płótno.

List do królowej angielskiej

Jeśli już o emocjach mowa… Wanessa z pomocą mamy i nauczycielki napisała list do królowej angielskiej Elżbiety II i załączyła do niego obraz zatytułowany „Ziemia”.

 

List od Królowej Elżbiety II, fot. Marta Konek

List od Królowej Elżbiety II, fot. Marta Konek

Jakież było zdziwienie młodej artystki, gdy po jakimś czasie dotarł do niej list od królowej z podziękowaniami. Na tym jednym liście się nie skończyło, bo Wanessa podarowała monarchini kalendarz ze zdjęciami swoich obrazów. I znów do małego mieszkania pod Lipką zapukał listonosz z listem od królowej Elżbiety.

Gdy monarchini zmarła, na profilu „Wanesska i jej bonusik – Zespół Downa”, mama Karolina napisała w imieniu córki:

 

„To ta wyjątkowa osoba rok temu sprawiła, że uwierzyłam w marzenia i spełniła jedno z nich, pozwalając mi gościć choć przez chwilę na dworze Królewskim, odpisując na moje listy. I choć nie łączy nas pokrewieństwo, dla mnie ta wyjątkowa osoba zostanie w moim sercu na zawsze jako 'babcia’ Królowa Elżbieta.”

Modeling

Młoda artystka prezentowała swoje prace w kilku miejscowościach – Łobżenicy, Złotowie, Pile, Okonku, Przeźmierowie, Lipce, Warszawie, Łodzi. Została zaproszona do programu Dzień Dobry TVN, jej obrazy znajdują się w galerii Integracja.pl. W międzyczasie zaczęła się jej kolejna wielka przygoda, tym razem z modelingiem.

 

fot. Marta Konek

fot. Marta Konek

Zaczęło się od projektu, podczas którego fotografka ze Złotowa Wanda Bihun stworzyła galerię zdjęć dzieci z niepełnosprawnością. Jedną z modelek była Wanessa. Za pierwszymi sesjami poszły kolejne, a że mama Karolina gruszek w popiele nie zasypia, wraz z panią Wandą założyły agencję modelingową.

Za nimi jesienna sesja fotograficzna z niepełnosprawnymi dziećmi z Krajny, efekty można zobaczyć na profilu Walnutin Models Agency. Natomiast 23 września w hotelu Arche w Pile odbył się niesamowity pokaz mody „To jest mój czas”, w którym głównymi bohaterami były dzieci z „bonusikami”.

Wanessa na tę uroczystość zaprojektowała sukienki. Jedną dla siebie, drugą dla mamy, a trzecią dla siostry Nutki, która również ma zespół Downa.

 

Wanessa z siostra Nutką, fot. Marta Konek

Wanessa z siostra Nutką, fot. Marta Konek

Siostry są ze sobą bardzo związane i kto wie, może tą młodszą uskrzydli przykład starszej i znajdzie swoją drogę do twórczej ekspresji? Bo jak podkreśla mama Karolina, to wszystko co robią, te wernisaże, pokazy mody i sesje zdjęciowe są po to, by dzieciakom z niepełnosprawnością dodać skrzydeł.

Niech nie będą niewidzialne dla społeczności, w których żyją. Niech mówią swoim głosem, wyrażają emocje i prezentują artystyczne pasje. A Wanessa jest ambasadorką tych zmian i przykładem, że się da, że można i że nawet trzeba działać!

Podziel się kulturą!
What’s your Reaction?
Ciekawe
Ciekawe
8
Świetne
Świetne
10
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
2