Blisko ziemi, daleko do nieba

Czym innym jest próba definicji prowincjonalnej codzienności, gdy podchodzi się do niej z zewnątrz, czym innym okazuje się taki temat w rękach fotografa mierzącego się z miejscem, które odcisnęło piętno na nim samym. Dopiero gdy opowiada się o własnym otoczeniu, trzeba się z pewnymi jego fragmentami nie zgadzać – wiadomo z doświadczenia, których ścian nie da się przebić głową, czuje się na własnej skórze, co jest tutaj naprawdę ważne. To motywacje i marzenia charakterystyczne dla określonego miejsca i czasu okazują się najciekawszym tematem dla osobistej, fotograficznej narracji.

Właśnie z powodu intymności i wielkiej empatii „Blisko ziemi, daleko do nieba” to, moim zdaniem, jeden z ciekawszych subiektywnych dokumentów jakie powstały na temat Wielkopolski w ostatnich latach.

 

Sam fotograf proponuje takie wprowadzenie do swoich zdjęć:

„Sołtys kupił motolotnie,

mówił, że widział kosmos

Ale prawda jest taka,

że latał tylko nad naszą wioską”

(Fragment piosenki Łukasza „Lewego” Kalupy)

Są miejsca, którymi na co dzień nie jesteśmy zainteresowani. Musimy zjechać z głównej drogi, zajrzeć za ekran akustyczny, dostosować prędkość, uspokoić myśli, żeby tam trafić. Podróżowałem przez polską prowincję. Odwiedzałem miejscowości, które zwykle są puste, ponieważ wszyscy są w pracy: w polu, w większym miasteczku albo za granicą. Jest tutaj zupełnie inaczej, niż o tej porze w mieście. Tu obowiązuje inny rytm. Wszystko budzi się do życia tylko na chwilę wtedy, gdy jest święto, dożynki, festyn, gdy sprowadzono gwiazdy z jakiegoś talent show, zespół muzyczny i „będzie zabawa, będzie się działo”.

„Blisko ziemi, daleko do nieba” to opowieść o ludziach, dla których ważne są spokój, tradycja i przywiązanie do miejsca, a którzy jednocześnie marzą, by być kimś innym, by ich życie też stało się wyraziste, bo współczesny świat błyszczy i kusi ich barwami.

Próbowałem zdefiniować pojęcie ojczyzny jako mikrokosmosu. Miejsca na tyle dla ludzi ważnego, żeby chcieli je zmieniać, a jednocześnie pozostawić bliskie sobie i tradycji.

 

MICHAŁ ADAMSKI – fotograf urodzony w 1976 roku, dokumentalista. Studiuje w Instytucie Twórczej Fotografii w Opavie, związany jest z galerią PIX.HOUSE, współpracuje z Napo Images. Skupia się na długoterminowych cyklach, łącząc osobisty komentarz z rzetelną analizą sytuacji i zjawisk, o których opowiada. Wydał intymną książkę „Nie mogę przebrnąć przez chaos” – o chorobie i odchodzeniu jego rodziców. Obecnie pracuje nad publikacją dotyczącą węgierskiej codzienności obserwowanej od strony publicznych manifestacji, narodowych symboli i życia politycznego w warunkach umacniającego się autorytaryzmu. Premiera tej nowej pracy planowana jest na jesień 2019 roku.

 

tekst i zdjęcia: Michał Adamski

ZOBACZ TAKŻE: Jan Jurczak „Life Goes On”

CZYTAJ TAKŻE: Life Goes On. Rozmowa z Janem Jurczakiem

ZOBACZ TAKŻE: Brzegi wspólne