fot. Mariusz Forecki

Piłsudski w Kaliszu

„Wytworzyłem całe mnóstwo pięknych słów i określeń, które po mojej śmierci zostaną, a które naród polski stawiają w rzędzie idiotów” – powiedział kiedyś Józef Piłsudski w Kaliszu o Polakach. Dziewięćdziesiąt lat później wdzięczni rodacy wystawili mu w tym mieście piękny pomnik.

Nie jest to jakiś wyjątkowy w skali kraju obiekt. Takie pomniki pojawiają się ostatnio masowo. Wyrastają jak grzyby po deszczu – jak Polska długa i szeroka. Im bliżej stulecia naszej niepodległości, tym przybywało ich więcej. Małe i duże, z rzadka na koniu, bo drogo i trudno, częściej „całopostaciowe” z szablą lub buławą marszałkowską, a najlepiej z jedną i drugą. Po wielkiej fali monumentów Jana Pawła II wylała się mniejsza – marszałkowska.

Przykładów wybitnej sztuki powstało w obu przypadkach niewiele. Uwłaczających pokracznością przedstawień – znacznie więcej. Cóż, z anatomią człowieka polscy wzięci rzeźbiarze mają wyraźny problem, a specjaliści od koni wymarli.

OJCOWIE NIEPODLEGŁOŚCI

Polacy mają wielką potrzebę uczczenia niepodległości nie tak w ogóle, ale w formie spersonalizowanej. A kto od marszałka Józefa Piłsudskiego lepiej się do tego nadaje? To przecież legendarny komendant Legionów, twórca zrębów polskiej państwowości, naczelny wódz zwycięskiej wojny 1920 roku.

 

Ojców naszej niepodległości nie brakowało, ale jakoś nikt nie sięgnął po równie zasłużonego Romana Dmowskiego, głównego ideologa polskiego ruchu narodowego.

To on w imieniu Polski podpisywał traktat wersalski i razem z Ignacym Paderewskim i Władysławem Grabskim reprezentował nasz kraj na konferencji paryskiej w 1919 roku. W Wielkopolsce wyparto się tej postaci, choć Dmowski mieszkał w Poznaniu i potem przez wiele lat w podpoznańskim Chludowie. Cóż, nie lubimy przegranych, a wizja Polski Dmowskiego zmieciona została siłą przez Piłsudskiego. A jeszcze był podobno antysemitą i faszystą.

Mało też u nas kultu Ignacego Daszyńskiego, premiera pierwszego polskiego rządu, czy Józefa Hallera, twórcy Armii Polskiej we Francji, działacza ludowego Wincentego Witosa oraz pierwszego prezydenta – Gabriela Narutowicza. Wśród twórców polskiej państwowości wymieniłbym jeszcze Wojciecha Korfantego, przywódcę narodowego Górnego Śląska, i Lucjana Żeligowskiego, dowódcę polskich oddziałów wojskowych w Rosji, nie pomijając dowódcy powstania wielkopolskiego, Józefa Dowbora-Muśnickiego. Wszyscy oni odegrali wielką rolę w odzyskaniu przez Polskę niepodległości, ale nie urosła ona do rangi mitu. Nie przyjął się też lansowany przez komunistów Włodzimierz Lenin.

MIT MARSZAŁKA PIŁSUDSKIEGO

Pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w Kaliszu, fot. Mariusz Forecki

Pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w Kaliszu, fot. Mariusz Forecki

Taki mit udało się skutecznie stworzyć tylko Piłsudskiemu. Widać trafił on celnie w zapotrzebowanie Polaków na bohatera narodowego, który cudownym sposobem wykonał za nich całą niepodległościową robotę.

Już za życia składano mu hołdy. I, co ciekawe, czasy komunistyczne, kiedy wielkie zasługi Piłsudskiego wymazano z oficjalnej historii, jeszcze bardziej przyczyniły się do utrwalenia tego kultu. Zabrakło bowiem przez te lata rzetelnej analizy roli marszałka w polskiej historii. Uwolniony od wszelkiej wiarygodności mit poszybował niesiony westchnieniami prawdziwych patriotów.

Przestało mieć jakiekolwiek znaczenie, że Piłsudski był socjalistycznym aktywistą, który brał udział w napadzie rabunkowym na pociąg i w zabójstwie człowieka przy tej okazji. Że był członkiem Rady Regencyjnej, którą uważano za symbol zdrady narodowej. Kogo to dzisiaj obchodzi, że sam mianował się marszałkiem?

 

A przecież tak samo, jak tworzył zręby polskiej demokracji, tak samo ją zniszczył, dokonując w 1926 roku wojskowego zamachu stanu.

I był odpowiedzialny za śmierć setek ludzi zabitych wskutek tego zamachu. To, że był człowiekiem wulgarnym i ordynarnym, który poniżał ludzi, to już tylko nieważny drobiazg.

Pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w Kaliszu, fot. Mariusz Forecki

Pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w Kaliszu, fot. Mariusz Forecki

Moment śmierci marszałka Piłsudskiego przypadkowo przysłużył się przetrwaniu mitu tej postaci. Zmarł w 1935 roku, co pozwala jego apologetom odsuwać myśl o jego odpowiedzialności za katastrofalny w skutkach brak przygotowania Polski do II wojny światowej. A mało kto pamięta, że Piłsudski blokował rozwój nowoczesnego przemysłu zbrojeniowego, w tym produkcji samolotów i czołgów. Nie krył się z poglądami o ewentualnej wojnie – widział ją tylko przez pryzmat I wojny światowej.

Wobec braku wojskowego wykształcenia, nie doceniał rozwoju nowoczesnych broni i ich przyszłego znaczenia strategicznego. Kilku młodych oficerów po studiach we francuskiej akademii wojskowej poprosiło marszałka Piłsudskiego o spotkanie. Przedstawili mu pracę Charles’a de Gaulle’a przewidującą rolę wojsk pancernych i lotnictwa w przyszłej wojnie manewrowej. Marszałek nazwał autora zidiociałym galicyjskim kogutem, a oficerów wyrzucił za drzwi.

ZADZIWIAJĄCA HISTORIA KALISKIEGO POMNIKA

 

Piłsudski niespecjalnie lubił Wielkopolskę i omijał ją, jak tylko mógł. Nie można tego jednak powiedzieć o Kaliszu, który wódz odwiedził trzykrotnie i był kaliskim honorowym obywatelem.

W czasie tych wizyt goszczono go z wielką estymą. Sadził dąb w parku, wręczał sztandar, miał odsłonić pomnik towarzyszy broni, tu konferował z generałami – Dowbor-Muśnickim i Hallerem – o utworzeniu jednolitej polskiej armii.

Zostały po tych wizytach setki okolicznościowych zdjęć i dobra pamięć. I nic więcej. Przez następne siedemdziesiąt lat nikomu nie przyszło do głowy, że te wydarzenia, jak i postać Naczelnika Państwa trzeba upamiętnić w Kaliszu.

Pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w Kaliszu, fot. Mariusz Forecki

Pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w Kaliszu, fot. Mariusz Forecki

Około 2000 roku nastąpiła zmiana tej sytuacji. Ni stąd, ni zowąd pojawiła się szkoła pod patronatem Piłsudskiego, zmieniono też nazwę jednej z ulic. Zdawać by się mogło, że to by było na tyle, bo na kolejne kilkanaście lat o Piłsudskim zapomniano. Aż tu nagle w 2017 roku jeden z kaliskich miłośników historii i lokalnych działaczy społecznych zgłosił projekt postawienia pomnika Piłsudskiego, w ramach projektów finansowanych z miejskiego budżetu obywatelskiego. Pomysł był przemyślany w szczegółach, zaproponowano miejsce, formę projektu prezentowała zgrabna wizualizacja.

Lokalni patrioci zlekceważyli jednak propozycję. Miejski dyrektor dróg zaraz ją oprotestował: nie da się, bo pomnik na pewno zagrozi samochodom. Mieszkańcy oddali na projekt śmieszne trzysta kilkadziesiąt głosów, cztery razy mniej niż na silnik do motorówki dla strażaków. Zdawać by się mogło, że to koniec pomysłu, ale nastąpił cudowny zwrot akcji. Niedługo potem powstał społeczny komitet budowy pomnika marszałka Piłsudskiego w Kaliszu. Przypadkiem jednak komitet zapomniał poinformować o swoich planach autora pomysłu.

 

A plany były wspaniałe. Pomnik miał być konny. Sprawdzony twórca monumentów, rzeźbiarz Michał Pronobis szybko wykonał stosowny model. Nic to, że konik miał krótsze nogi od jeźdźca, a potrząsający szablą bohater wytrzeszczał oczy jak zombie.

Sprawdzano kilka różnych lokalizacji. Wszystko po to, by po długich deliberacjach wrócić do tej pierwszej. Krytykowana z każdej strony postać na koniu okazała się też dużo droższa od tej bez konia. Wrócił więc marszałek z buławą, oparty na szabli, z pierwszego pomysłu. Wszechstronny artysta wykonał nowy model.

Pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w Kaliszu, fot. Mariusz Forecki

Pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w Kaliszu, fot. Mariusz Forecki

Po drodze próbowano jeszcze skopiować cokół z dawnego popiersia cara Aleksandra, które stało w latach 1900–1918 dokładnie w miejscu planowanego monumentu. Była też gorąca dyskusja na temat tego, w którą stronę ma patrzeć orzeł na cokole. Marnie wyglądała też zbiórka pieniędzy na planowaną inwestycję, ale intensywne prace nad pomnikiem trwały.

5 grudnia 2018 roku pomnik odsłonięto. I co ciekawe, mimo tych wszystkich przygód wygląda świetnie. W detalach jest realistyczny, choć cała postać mająca proporcje olbrzyma o mocnych ramionach godna jest swojego mitu. Marszałek był drobnej postury, a już na pewno nie był garbaty, niestety patrząc z boku, widać tę anomalię anatomiczną pomnikowej postaci. Szkoda, bo całość monumentu prezentuje się doskonale. Jasny cokół z piaskowca o prostej formie ma świetnie dobraną wysokość.

 

Kaliski pomnik marszałka Piłsudskiego to najlepsza z wielu podobnych realizacji w Polsce. Mimo wad ma atut, którym przebija wszystkie inne pomniki naczelnika. Jest nim wyśmienity kontekst urbanistyczny.

Pomnik dobrze zamyka osie widokowe – i to z każdej strony. Na wprost wieńczy widok z ulicy Sukienniczej, na osi mostu na Prośnie. Ulokowany jest na tle dobrej, klasycystycznej architektury budynku sądu. Również w widokach bocznych, na osi alei Wolności, doskonale wpisuje się w kontekst historycznej architektury.

Pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w Kaliszu, fot. Mariusz Forecki

Pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w Kaliszu, fot. Mariusz Forecki

Paradoksalnie swój udział w tym sukcesie mieli Prusacy, którzy w 1800 roku wytyczyli obecną aleję Wolności. Najpierw nosiła ona nazwę alei Luizy, by wkrótce zmienić się na aleję Józefiny, a potem Aleksandry. Zawsze była pełnym zieleni głównym traktem spacerowym. Nawet wtedy, gdy nazywała się Hermann Göringstrasse i aleja Józefa Stalina. Od 1956 roku jest to aleja Wolności. Doskonała nazwa dla lokalizacji pomnika niepodległości – choć stanął on dokładnie w miejscu wyznaczonym przez rosyjskich zaborców na pomnik cara Aleksandra. I dobrze. Nie pierwszy to raz kolejny pomnik odzwierciedla historyczne zmiany.

Tylko że nie trzeba już dzisiaj udowadniać, że Kalisz od zawsze był polskim miastem. A nowy kaliski pomnik wygląda tak, jakby stał tam od zawsze. I miasto może być z niego dumne.

CZYTAJ TAKŻE: Śliczny pałacyk teatru. Teatr im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu

CZYTAJ TAKŻE: Dawny Kalisz w przedmioty zaklęty (Muzeum G.J. Osiakowskich)

CZYTAJ TAKŻE: Opowieść rysownika. Wystawa prac Bohdana Cieślaka