fot. Maria Krześlak-Kandziora

Poszerzenie pola wrażliwości

Odkręca butelkę z wodą. Na murku, podmurówce płotu z drucianej siatki, rosną kępki nastroszonego, suchego mchu. Polane wodą miękną, rozprężają się, zielenieją w ciągu kilku minut. Człowiek z butelką – tak by można nazwać Michała Książka, który podsuwa pomysły na działania wspomagające naszą czujność, wrażliwość, ale i sprawczość w ochronie przyrody.

Podziuraw dno butelki pet, wkop w ziemię nakrętką do góry pod drzewem, które chcesz uratować przed śmiercią z powodu suszy, dolewaj codziennie wody – działanie z pozoru banalne, ale od takich zaczyna się w nas proces rozpoznania – jak właściwie działa drzewo? I do zauważenia stresu, jaki drzewa w miastach cierpią z powodu niedoboru wody.

 

W Puszczy Białowieskiej Michał chodził z baniakiem wody podlewać świerk ocieniający stanowisko rzadszego porostu.

 

Świerk chylił się ku upadkowi, wykańczała go susza, opadające wody gruntowe, sprawa w jakimś sensie naturalna w dobie zmiany klimatu (jednak pochodzenia antropogenicznego, więc czy naturalna?). Książek świadom symboliczności swojego działania nie zaniechał go. Tak już ma i tym potrafi wzruszać, ale nie jest to puste wzruszenie. To empatia skierowana na drobiazgi, na więź z tym, na czym nam zależy.

Enttuzjastyczne biodróże

 

Na Lotaryńską 6, do Mikro Domu Kultury przyjeżdża, żeby opowiedzieć o książce „Atlas dziur i szczelin” (Znak, 2023), dla mnie jednak nadal jest poetą i poetyckim aktywistą przyrodniczym. Zresztą „Atlas” pełen jest charakterystycznych dla Książka gestów – tworzenie nowych słów, żeby wymusić ruch w naszym zastałym języku, jakąś iskrę w synapsach.

 

Jest więc „biodróż” – wycieczka, podróż po świecie biologicznym, przyrodniczym, jest „mikropla” – bardzo mała kropla wody, jest „enttuzjazm” – miłość do drzew wywodząca się od tolkienowskich entów i „architektura czujna” – otwarta na współpracę z roślinami, „rozumiejąca wiatr i wodę”, „zapraszająca zwierzęta”.

 

Pisarz na nowo definiuje – z przekąsem – „rewitalizację” jako uparte dążenie do wycinania drzew i betonowania wszystkiego wokół, a „bukieciarstwo” jako używanie roślin do zdobienia miast, z pominięciem namysłu nad ich funkcjonowaniem w glebie, w ekosystemie miejskim.

W ogóle myśli, że miasto to ekosystem wymagający – z powodu konieczności adaptacji do zmiany klimatu – coraz intensywniejszej współpracy z roślinami, a nie nagrobek z lastryko z wiązanką sztucznych chryzantem.

Książek nie pracuje wyłącznie na terminach stworzonych przez siebie, pisał książkę w kontakcie ze specjalistami_tkami. Dowiemy się więc, co to edafon glebowy – w uproszczeniu – suma życia w glebie albo wet bulb effect  – kombinacja temperatury i wilgotności otoczenia powodująca, że ciało nie może się pocić, a więc i chłodzić, co grozi przegrzaniem, a nawet śmiercią.

Złodzieje słów

 

Praca z językiem jest ważna, bo niektóre słowa nam ukradziono.

 

fot. Maria Krześlak-Kandziora

fot. Maria Krześlak-Kandziora

Pracujmy nad tym, żeby „ekoterrorystą” był ten, kto zatruł Odrę, a nie aktywista z Puszczy Karpackiej. Żeby „chwast” był naszym sprzymierzeńcem w walce ze zmianą klimatu, a nie rośliną, którą chcemy zniszczyć.

Nie dajmy sobie ukraść słów, odzyskajmy dla lepszych celów ich znaczenia. Jest jeszcze „słownik słów zapomnianych”. Działalność człowieka spowodowała zanikanie zjawisk przyrodniczych takich jak szadź, zamróz, za chwilę nie uświadczymy rosy, nie wiadomo, co z mgłą.

Podczas spotkania z Książkiem wymyślam właśnie ten tytuł – „słownik słów i krajobrazów zapomnianych”. Rodził się już przy lekturze „Mein Gott, jak pięknie” Springera, „Hydrozagadki” Jana Mencwela czy tekstów grupy architektonicznej Centrala.

Wszędzie natykam się na opowieść o zmianie, znikaniu i zapomnieniu – klimatu, krajobrazu, zjawisk atmosferycznych. Czy ocalenie słów od zapomnienia pozwoli na bardziej świadomą walkę o przyszłość? O chodzenie po rosie, wśród mgieł, o patrzenie na drzewa w szadzi?

Szczeliny istnienia

 

Z „Atlasu” dowiemy się, że miasto to twór porowaty, a każdy powstały otwór, szczelinę natychmiast wykorzystują inne niż ludzkie byty. Zadomawiają się w nich ptaki i rośliny. Co zrobić, żeby to zobaczyć, czy nawet bardziej – żeby przez chwilę żyć życiem sikor, mchów, cykorii podróżnik?

 

Trzeba zrobić coś najtrudniejszego, a mianowicie zwolnić, zatrzymać się, posiedzieć na ławce pod dziuplastym drzewem z pozoru bezproduktywnie, nastawiając zmysły na obserwację.

 

To musi być mocne – wszystko naokoło ciągle gna, gnają też sikory do gniazda, gdzie czekają głodne młode, świat ludzki i nie-ludzki przeplatają się. Ale żeby to zauważyć, trzeba przez chwilę wybić się z narzuconego rytmu, konieczności „robienia czegoś”, co da się uzasadnić, z rytmu „24/7”, któremu książkę poświęcił Jonathan Crary.

Dać sobie czas, „take your time and let’s pulse for a minute” – melorecytuje Suli Breaks. Książek prowadzi swoje obserwacje w centrum Warszawy, więc to wrażenie wybicia z rytmu musi być szczególnie mocne.

Bliżej

 

Pochylanie się nad mchem, obserwacja – to wszystko jest o byciu ciszej i bliżej. To właśnie robimy na „biodróży” z Michałem. Przez godzinę wędrujemy króciutką trasą, której długość rozpręża się, zniekształca, bo idziemy wolno, pochylamy się, klękamy, patrzymy przez lupy – bliżej.

 

Odnajdujemy to niesamowite wrażenie wchodzenia na chwilę do krainy z mchu i paproci. Nazywamy rośliny, ale przede wszystkim odkrywamy, że w ogóle są – na słupie latarni porosty i na młodym drzewku przy ulicy – złotorost ścienny ujawnia swój piękny kolor i kształt.

 

Zaglądamy w koszyczek stulonego kwiatu dzikiej marchwi i znajdujemy chrząszcze uprawiające miłość. Praktykujemy mikrokosmos, jesteśmy bliżej. To bycie bliżej, równolegle ze światem przyrody nie jest nowe u Michała Książka – poety, pisarza, leśnika.

Zostawiam na koniec nienowy, bo pochodzący z wydanego w 2014 roku tomu „Nauka o ptakach” wiersz Michała. I choć tekst jest pisany przede wszystkim przez młodego ojca, to świadczy o tej łatwości, jaką ma Książek w dostrzeganiu równoległości istnień ludzkich i nie-ludzkich w przestrzeni wspólnej, we wspólnym terytorium lęgowym.

 

fot. Maria Krześlak-Kandziora

fot. Maria Krześlak-Kandziora

 

Ptaki

Dzierzba gąsiorek, kopciuszek i ja
od rana karmimy nasze dzieci.

Mieszkam w ich terytorium lęgowym,
na skraju rewirów łowieckich, czyli jakby w kuchni.

Słońce nam przyświeca. Wiatr sprzyja.
Nawet niebo pochyla się troskliwie.
A ci, których się boimy, polują gdzieś indziej.

Dzierzba, z gorliwością matki, znosi koniki polne.
Kopciuszek, nerwowy ojciec, gąsienice i muszki.
Ja gotuję owsiankę.

Mijamy się codziennie w ogrodzie. Wymieniamy spojrzenia.
Takie prawie „dzień dobry”.
Albo: „Zdrowo się chowają?”. „Całkiem, całkiem. Dziękuję”.

Nasze skrzydła, dłonie, obawy, radości.
Zmysły, ruchy, zdziwienia, głosy.
Nasze zmęczenie.
Wypełniają świat po krawędzie płotu.

 

Michał Książek – ur. 1978 w Oraczewie koło Sieradza; poeta, reportażysta, podróżnik, kulturoznawca, inżynier leśnik, inspektor drzew. Autor książek, m.in: „Jakuck. Słownik miejsca” (wyd. Czarne; nominacja do Nagrody Literackiej Gdynia), „Nauka o ptakach” (Wydawnictwo Fundacja Sąsiedzi; Wrocławska Nagroda Poetycka Silesius w kategorii debiut, nominacja do Nagrody Literackiej Nike), „Droga 816” (Wydawnictwo Fundacja Sąsiedzi; Nagroda Literacka Gdynia w kategorii esej). Jego wiersze tłumaczono na języki białoruski, hebrajski i niemiecki. W języku niemieckim ukazała się również „Droga 816”.

Spotkanie i spacer z Michałem Książkiem wydarzyły się w Mikro Domu Kultury przy Lotaryńskiej 6 w Poznaniu i były częścią cyklu odbywających się tam rozmówek klimatycznych koordynowanych przez Mateusza Nowackiego.

Podziel się kulturą!
What’s your Reaction?
Ciekawe
Ciekawe
2
Świetne
Świetne
4
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0