fot. materiały promocyjne

Potrzeba opowieści („Koziołki, rury i czarcie ogony”)

Odkąd pamiętam legendy kojarzyły mi się z czymś archaicznym, stereotypowym, nieciekawym; były nieprzystającymi do współczesności (tej tolerancyjnej, postępowej, nieuwikłanej w klisze kulturowe i społeczne) historyjkami, którymi rodzice i opiekunowie zadręczają dzieciaki, kiedy nie wiedzą, co z nimi zrobić.

Oczywiście w dużej mierze myliłem się, co udowodniła książka „Koziołki, rury i czarcie ogony”, która obaliła mój sceptycyzm, odsłaniając pokłady mojej ignorancji we wspomnianym temacie.

LEGENDY, CZYLI COŚ WIĘCEJ

Publikacja „Koziołków” jest tylko jednym z elementów większego projektu – Poznańskiego Szlaku Legend dla Dzieci finansowanego z Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego (projekt w pierwotnym brzmieniu zgłosił historyk i literaturoznawca Paweł Cieliczko, a Centrum Turystyki Kulturowej TRAKT przystosowało go dla konkretnej grupy odbiorczej – rodziny z dziećmi w wieku 6–10 lat).

 

Na stronie internetowej (szlaklegend.pl) znajduje się książka w wersji elektronicznej, folder z grą miejską do pobrania (oczywiście z legendami w tle), również tam można posłuchać legend w formie bajarskich opowieści.

– Nad książką pracowało kilku osób – mówi Anna Mieszała, współredaktorka „Koziołków, rur i czarcich ogonów”. – Każdy z nas miał inne zadanie i pewnie na różne rzeczy był wyczulony. Najpierw Paweł Cieliczko, pomysłodawca szlaku legend, wybrał i spisał te legendy, które mogą być interesujące dla dzieci i są związane z obszarem Starego Miasta. Gosia Swędrowska opowiedziała je w sposób atrakcyjny dla młodszych czytelników i czytelniczek, a Asia Bartosik nadała temu światu kształtów i kolorów. Razem z Izą Żuk, drugą redaktorką, czuwałyśmy nad spójnością tekstów i ich współczesną aranżacją, chciałyśmy bardzo, żeby książka była znaczeniowo dostępna wszystkim dzieciakom. Chciałyśmy także, żeby wybrzmiały w niej uniwersalne treści, ale tylko pod warunkiem, że były naturalną częścią jakiejś prześwietnej przygody. Starałyśmy się omijać szerokim łukiem prosty dydaktyzm. Nad zgodnością ze źródłami legend czuwała nasza opiekunka merytoryczna, Iza Kotlarska z Instytutu im. Oskara Kolberga. Hasło „drukujemy” należało do Ani Gruszki, koordynatorki projektu, która wybrała format książki, gramaturę papieru i kolor wstążeczki. Każde z nas miało inne priorytety, a wszystko po to, by stworzyć po prostu dobrą książkę – dodaje Anna Mieszała.

ZŁOŚLIWE, LENIWE, KOMBINUJĄCE…

 

„Koziołki, rury i czarcie ogony”, Małgorzata Swędrowska, il. Joanna Bartosik, Centrum Turystyki Kulturowej Trakt, Poznań 2018

Opowieści jest dziesięć. Wszystkie barwne, uniwersalne i zajmujące, również dorosłych czytelników i czytelniczki (nie oszukujmy się – wielu z tych historii nie słyszeliśmy). Między innymi legenda „O rogalach świętomarcińskich” przedstawia maluchom benefity z chęci czynienia dobra; albo ta „O pustelniku z Muszej Góry”, której bohater, Alojzy, nie był zachłanny na władzę, co później miało swoje plusy. Z kolei w świetle – dziś silnie obecnej – dyskusji nad prawami zwierząt niezwykle świeżo wypada legenda „O królu kruków”, jednocześnie dając pretekst rodzicom i opiekunom do pociągnięcia z dzieciakami tematu.

Tym bardziej że sam język opowieści sprawia, że historia zaczyna żyć własnym życiem, wpływając na wyobraźnię: „Nagle kruk się poruszył, otworzył oczy i spojrzał w oczy Bolka. Chłopiec dostrzegł w tym spojrzeniu wołanie o pomoc. Nie zastanawiając się długo, ostrożnie wziął osłabionego ptaka na ręce i zaniósł go do domu. Zrobił mu wygodne legowisko na swoim łóżku, a sam przysiadł obok na podłodze. Przygotował wodę, ziarna zbóż i owoce – na wypadek gdyby ptak zgłodniał. Z największą starannością i delikatnością zabandażował mu niesprawne skrzydło”.

Anna Mieszała zapytana o swoją ulubioną opowieść, odpowiada: – Ulubiona legenda to ta o powstaniu Wzgórza Przemysła, czyli „O tym, jak diabły chciały zatopić Poznań”.

 

Piekielnie mnie rozbawia. Jej tekst jest naszpikowany wyrazami, które wprowadzają słuszny nastrój grozy, a właściwie wprowadzałaby, gdyby diabły nie były tak uroczo nieporadne.

Ilustracja do legendy o poznańskich koziołkach

Myślę sobie, że jak na postaci fantastyczne są bardzo ludzkie – gniewne, złośliwe, leniwe, kombinujące, mściwe, kłótliwe. Teraz zauważam, jaka metafora w związku z tymi cechami tworzy nam się już w tytule. Moim ulubionym diabłem jest ten w czerwonym futerku z ostrogami przy kopytach. W ogóle to nie potrafię sobie wyobrazić, że wyglądają inaczej niż te narysowane przez Asię Bartosik.

MOC SŁUCHANIA

 

– Dzieci, lecz nie tylko, właściwie wszyscy bez względu na wiek potrzebujemy opowieści – kontynuuje Mieszała. Potrzebna jest nam odnowa umiejętności zarówno opowiadania, jak i słuchania.

Ilustracja do legendy o rogalach świętomarcińskich

Może nawet bardziej tego drugiego, bo chyba intensywniej nadajemy, niż odbieramy. Ale, żeby chciało nam się słuchać, musimy usłyszeć coś, co nas wciąga. W mojej ocenie legendy mają właśnie taką moc. Opowieści dotyczące miejsc, zwyczajów, przedmiotów, które znamy z naszej codzienności, wzbogacone o elementy fantastyczne, którymi cechują się legendy, stają się naturalnym pretekstem wspólnego spędzania czasu. Kiedy są opowiadane słuchacz/słuchaczka i opowiadacz/opowiadaczka nawiązują ze sobą więź. Czy nie są archaiczne? No nie, zupełnie nie. Są w jakimś sensie ponadczasowe – o tęsknocie za rodzeństwem, o małych i dużych niepowodzeniach, o katastrofach i niewyjaśnionych ich rozwiązaniach, o szacunku do zwierząt czy konieczności opieki nad słabszymi. Fantastyczność pomysłu dopełnia fakt, że „Koziołki, rury i czarcie ogony” są pozycją interaktywną – pojawiają się w pakiecie ze wspomnianym Poznańskim Szlakiem Legend dla Dzieci.

Trasa od dawien dawna czeka na zwiedzających, potrzeba jedynie folderu z mapą oraz grą miejską, no i trochę dobrych chęci i humoru. Przygoda poniesie was sama.

 

„Koziołki, rury i czarcie ogony”, Małgorzata Swędrowska, il. Joanna Bartosik, Centrum Turystyki Kulturowej Trakt, Poznań 2018.

 

CZYTAJ TAKŻE: Trup w magistracie. Recenzja książki „Zabójstwo z urzędu”

CZYTAJ TAKŻE: Książki nie znają granic administracyjnych. Rozmowa z Jakubem Kozłowskim

CZYTAJ TAKŻE: Poznańscy do szpiku kości. Rozmowa z Joanną Nowakowską