fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Przybysze z Bambergu

W 1719 roku do wsi Luboń pod Poznaniem przybyli pierwsi osadnicy z Bambergu. Ich potomkowie mieszkają w Poznaniu do dziś.

„Wszelki porządek y gospodarstwo dobre utrzymania, posłuszeństwo zachowania podatków, lub czynsze przyzwoite na czas przypadający rat, Ustawy lub robocizny bez wszelkiego przymuszania chętnie sprawnie y wszelkich powinnościach y rozkazach powolny bywa. Dlatego pozwoliliśmy tymże Ludziom Niemieckim osadzenia się na teyże wsi naszey Luboniu”. ­

Szwedzki okupant i nie tylko…

„[…] ogołocone ze swoich ozdób, pozbawione mieszkańców, złupione z towarów” – pisał Wespazjan Kochowski o Poznaniu po potopie szwedzkim i brandenburskiej okupacji (w latach pięćdziesiątych XVII wieku).

 

Minęło kilkadziesiąt lat od tych wydarzeń, ledwo miasto powstało z gruzów, a tu na horyzoncie pojawiły się nowe problemy. Dawny okupant z północy ponownie stanął u miejskich bram w 1703 roku.

 

Plan Poznania, koniec 1788-1792, za F. Pohorecki, Opis Poznania z 1787, fot. Polona

Plan Poznania, koniec 1788-1792, za F. Pohorecki, Opis Poznania z 1787, fot. Polona

Skłóceni mieszkańcy oddali miasto wojskom Karola XII praktycznie bez walki i to na blisko sześć lat. Od 1704 roku w Polsce trwała wojna domowa pomiędzy nowo wybranym pod szwedzkimi auspicjami królem Stanisławem Leszczyńskim a zdetronizowanym Augustem II. Dotychczasowy władca próbował odbić Poznań. W sierpniu 1704 roku armia pod przywództwem generała Johanna Schulenburga zniszczyła część Chwaliszewa, na tym się jednak skończyło.

Po jakimś czasie wojsko znów podjęło próbę ataku, ale się wycofało. Szwedzi prewencyjnie spalili pozostałą część Chwaliszewa i przedmieścia. 29 września polsko-rosyjsko-saskie wojska pod wodzą generała Patkula dotarły do Poznania. Jednak i tym razem nie udało się odbić miasta z rąk Szwedów.

Morowa zaraza

Jakby tego było mało, w 1708 roku w mieście pojawiły się pierwsze przypadki dżumy. W kolejnym roku wojska szwedzkie przegrały pod Połtawą, na tron powrócił August II. Tym samym zakończyła się także okupacja Poznania. Mieszkańcy mieli na głowie jednak inne sprawy, gdyż morowe powietrze zadomowiło się na dobre.

 

Bamberki z okolic Poznania niosące feretron podczas procesji, fot. NAC

Bamberki z okolic Poznania niosące feretron podczas procesji, fot. NAC

„[…] wszędzie trupy; płacz, jęki i rozpacz tych, którzy drogie swemu sercu istoty tracili i wkrótce sami za nimi iść mieli, napełniały posępne ulice” – pisał Józef Łukaszewicz.

 

Na dżumę w Poznaniu zmarło według szacunków nawet do 9000 mieszkańców, co stanowiło wówczas około dwie trzecie ludności miasta. Znacznie gorzej sytuacja wyglądała na wsiach pod miastem, gdzie przeżyło raptem kilkanaście procent mieszkańców. W 1710 roku notowano ostatnie przypadki zachorowań. Ledwo mór trochę ustał, a już do Poznania zajeżdżały różne oddziały wojskowe, nakładając kontrybucje.

Zaludnienie wsi

Profesor Maria Paradowska pisała:

 

„Poznań i najbliższe jego okolice podupadły niemal całkowicie”.

 

Zniszczone, opustoszałe, splądrowane miasto i wsie, zrujnowane budynki gospodarcze i nieuprawiane pola.

 

Akwarela artystki malarki Wandy Chełmońskiej Bamberki Poznańskie, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Akwarela artystki malarki Wandy Chełmońskiej Bamberki Poznańskie, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Władze magistratu postanowiły zacząć odbudowę od ponownego zaludnienia miejskich wsi, z których otrzymywano w przeszłości spore dochody. W całym kraju na dżumę zmarło wiele osób, więc na osiedlenie się wystarczającej liczby polskich chłopów nie można było liczyć.

Władze postawiły na popularną wtedy odezwę skierowaną do obcokrajowców. Jak pisał profesor Przemysław Matusik:

 

Studnia Bamberki w Poznaniu, fot. Polona

Studnia Bamberki w Poznaniu, fot. Polona

„odpowiedzieć na to wezwanie mogli desperaci, żyjący w warunkach jeszcze gorszych niż te panujące w Polsce. Byli nimi niemieccy chłopi z Górnej Frankonii, spod Bambergu”.

 

Nie wiemy, czy władze miejskie wystosowały list na obszar całych Niemiec, czy tylko do Bambergu. Miasto to wraz z okolicznymi terenami tworzyło państwo biskupie rządzone przez hierarchów z rodu Schönborn. Zamożna miejscowość borykała się jednak z przeludnieniem.

Pierwsi osadnicy

Pierwsze trzynaście rodzin bamberskich osiedliło się w 1719 roku w poznańskiej wsi Luboń. Były to dwa małżeństwa bezdzietne i jedenaście z dziećmi (16 synów i 18 córek) z rodzin: Basler, Blinsler, Engler, Finzel, Frankenberg, Gliem, Heigelmann (dwie rodziny), Hirsch, Seelman, Schmidt, Stenberg, Tietz. Każdy z osadników musiał mieć dokument potwierdzający, że jest katolikiem.

Maria Paradowska pisała:

 

Obraz Jana Spychalskiego - Bamberki, fot. Muzeum Narodowe w Warszawie

Obraz Jana Spychalskiego – Bamberki, fot. Muzeum Narodowe w Warszawie

„Tradycja przypisuje sprowadzenie osadników z okolic Bambergu poznańskiemu biskupowi Bartłomiejowi Tarle bądź biskupowi Krzysztofowi Szembekowi. Wizytując biskupa w Bambergu, dowiedzieli się o przeludnieniu okolicznych miejscowości i po powrocie namówili władze miasta do wystosowania odezw na tamte tereny”.

 

Nowi osadnicy osiedlali się na korzystnych warunkach. Czasowo zwolnieni z podatków, nie odrabiali pańszczyzny, tylko płacili czynsz do miasta. Otrzymali także drewno na budowę domu i ziarno do siania.

Kolejne migracje

Jedenaście lat później, w 1730 roku, ulokowano kolejnych osadników, we wsi Dębiec (16 rodzin, 68 osób). W tym samym roku planowano również zasiedlić wieś Bonin, jednak tylko trzy rodziny zdecydowały się tam osiąść. W następnych latach Bambrzy osiedlali się we wsiach Rataje (w 1745 roku, 13 rodzin) i Wilda (w 1746 lub na początku 1747 roku, 15 rodzin).

 

Bamberki w strojach odświętnych, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Bamberki w strojach odświętnych, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Z kolei we wsiach Jeżyce i Górczyn niemieccy osadnicy osiadali obok polskich gospodarzy. W pierwszej z wsi było to 16, a w drugiej 14 rodzin. Podobna sytuacja miała miejsce w dużej wsi Winiary, tam zamieszkało 10 rodzin. Bambrzy osiadali również we wsiach nienależących do miasta. W 1747 roku, we wsi Czapury będącej   własnością klasztoru karmelitów, i w 1754 roku we Wiórku należącym do kościoła poznańskiego.

Szacuje się, że do Poznania przybyło około 600–700 osadników. Wspomniana już Maria Paradowska zwracała uwagę, że wszystkich ich nazywano Bambrami, jednak niektórzy z nich nie przybyli z Bambergu, byli osadnicy np. z Prus Wschodnich czy Szwabii.

Strój bamberski

Osadnicy asymilowali się z polskim społeczeństwem. Spoiwem była oczywiście wspólna religia. W związku z przeszkodami w odprawianiu liturgii w języku niemieckim (tylko w kościele filialnym franciszkanów odprawiano msze po niemiecku), z czasem Bambrzy zaczęli chodzić na msze do kościołów parafialnych, co znacznie przyspieszyło integrację. W późniejszych pokoleniach zawierane były także małżeństwa mieszane. W XIX wieku społeczność bamberska była już spolonizowana.

Oskar Kolberg pisał o Bambrach:

 

Studnia Bamberki przed ratuszem, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Studnia Bamberki przed ratuszem, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

„są pracowici, przemysłowi, uprzejmi, trzeźwi (osobliwie w dzień powszedni), wszakże mniej gościnni i mniej do wesołej pogadanki skłonni, niż na dalszych od miasta niwach osiadły lud szczero-polski. Trudnią się pod miastem głównie ogrodnictwem i hodowlą bydła, a niemała ich liczba do stosunkowo wielkiej przyszła zamożności”.

 

W tym miejscu warto wspomnieć o stroju kobiecym – najbardziej charakterystycznym elemencie kultury bamberskiej. Ubiór ten nie przyjechał wraz z osadnikami, ale powstał poprzez skrzyżowanie stroju frankońskiego z wielkopolskim strojem ludowym. Bambrzy poprzez migracje wokół miasta i zawierane małżeństwa, osiedlili się także we wsiach: Minikowo, Starołęka Mała oraz Wielka.

Burzliwy wiek XX i renesans

Na początku XX wieku, po rozbiórce twierdzy poligonalnej, zaczęto wcielać wsie do Poznania i stały się dzielnicami. Ludność miejska mieszała się z wiejską. Zaczęto też sprzedawać gospodarstwa, tworzyć nowe ulice, wnosić budynki. W 1918 roku potomkowie Bambrów walczyli w powstaniu wielkopolskim, a dwa lata później w wojnie z bolszewikami. W czasie II wojny okupant naciskał na podpisywanie volkslisty i przywrócenie Bambrom dawnej tożsamości niemieckiej. Jednak z marnym skutkiem. W Polsce Ludowej także nie mieli łatwiej. Jako osoby często z niemieckobrzmiącym nazwiskiem byli postrzegani przez władzę jako obcy i posądzani o agenturalność.

 

Para Bambrów, fot. za Oskar Kolberg, Lud jego zwyczaje, sposób życia....Ser. 9, W. Ks. Poznańskie. Cz. 1, Polona

Para Bambrów, fot. za Oskar Kolberg, Lud jego zwyczaje, sposób życia….Ser. 9, W. Ks. Poznańskie. Cz. 1, Polona

Po 1990 roku tematyka Bambrów w poznańskiej kulturze przeżywała renesans. Ogromna w tym zasługa wspomnianej już wcześniej profesor Marii Paradowskej (zm. 2011), która o Bambrach napisała wiele publikacji. To dzięki staraniom jej i Jana Sznajdera w 1993 roku utworzono Koło Bambrów Poznańskich, które trzy lata później zostało przekształcone w Towarzystwo Bambrów Poznańskich.

Przypieczętowaniem działań Paradowskiej było otwarte w 2003 roku Muzeum Bambrów Poznańskich. W 2019 roku w Poznaniu świętowano 300 rocznicę przybycia osadników do Poznania. Do dziś zachowały się zabudowania bamberskie, jak choćby piękny dworek Muthów czy dom rodziny Scheiderów wraz zabudowaniami. Bambrzy wznieśli także wiele kapliczek, część z nich zachowała się do dzisiaj, m.in. św. Jana Nepomucena na ul. Bukowskiej czy kapliczki słupkowe na Winiarach (z kilkunastu zachowały się do dzisiaj cztery).

 

„Jechali przez zmierzchy i świty,

skrzypiały wozy, konie gubiły podkowy.

Deszcze za nimi biegły jak bezpańskie psy.

 

Z tobołkami nadziei, z wiatrem zaprzężonym w cugle

wieźli w skrzyniach obłoki na pościel,

wiarę ojców i pasemka mgły znad frankońskich łąk. […]”

 

[fragment wiersza „Osadnicy” autorstwa Marii Pocgaj]

Literatura:

Agnieszka Szczepaniak-Kroll, Anna Szymoszyn, „Profesor Maria Paradowska i jej zasługi dla poznańskich Bambrów”, „Kronika Miasta Poznania” 2/2019, „Bambrzy”, s. 174–188
Agnieszka Szczepaniak-Kroll, „Trzysta lat obecności Bambrów w Poznaniu, w perspektywie kulturowej i tożsamościowej”, „Kronika Miasta Poznania” 2/2019, „Bambrzy”, s. 11–28
Agnieszka Szczepaniak-Kroll, „Poznańscy Bambrzy, czyli jak zachować tożsamość przez 300 lat?”, „Klio” (Toruń). 1643-8191. 2018, nr 2, s. 61–84
Cytat we wstępie za: Magdalena Mrugalska-Banaszak, „Od redakcji”, „Kronika Miasta Poznania” 2/2019, „Bambrzy”, s. 7
Cytat w zakończeniu: fragment wiersza „Osadnicy” autorstwa Marii Pocgaj; poezja Marii Pocgaj na stronie internetowej Towarzystwa Bambrów Poznańskich:
http://www.bambrzy.poznan.pl/node/248
Maria Paradowska, „Bambrzy w Poznaniu wczoraj i dziś”, „Kronika Miasta Poznania” 3/1993 (w tym również cytaty z autorki)
Maria Paradowska, „Bambrzy w Starołęce, Minikowie, Czapurach”, „Kronika Miasta Poznania” 4/2009
Maria Paradowska, „Z historii Bambrów”, https://www.poznan.pl/mim/turystyka/-,p,4791,4792.html
Józef Łukaszewicz, „Obraz historyczno-statystyczny miasta Poznania w dawniejszych czasach”, t. 2, Pompejusz C.A., Poznań 1838
Cytat z Oskara Kolberga: „Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusta, zabawy, pieśni, muzyka i tańce”, Wielkie Księstwo Poznańskie, cz. 1, Kraków 1875
Przemysław Matusik, „Historia Miasta Poznania”, t. 1, Wydawnictwo Miejskie Posnania (w tym również cytat z P. Matusika oraz W. Kochowskiego)         
Joanna i Jerzy Sobczak, „Poznań. Kapliczki przydrożne”, Wydawnictwo Miejskie Poznania, 2010