fot. Adobe Stock

Przyjaciel niewidomych

Czy XIX-wieczne hasła pracy organicznej są dziś jeszcze aktualne? W Wielkopolsce działa wielu ludzi, którzy niczym pozytywiści sprzed 150 lat łączą modernizację z troską o drugiego człowieka. Jednym z nich jest Jarosław Urbański.

Na przestrzeni lat termin „praca organiczna” ewoluował, dostosowując się do wymagań współczesnego świata. Jednak zarówno w XIX wieku, jak i dziś znaczy to samo: wspólne działania, które prowadzą do rozwoju gospodarczego państwa i regionu. We wszystkim najważniejszy jest jednak człowiek, bo w każdych warunkach należy dbać nawet o najmniejszych i najbiedniejszych. Praca organiczna to praca na rzecz innych i niesienie pomocy.

Kim są współcześni organicznicy?

– Myślę, że jest ich wielu. Są nimi chociażby właściciele małych i średnich firm w Wielkopolsce, którzy od lat zmagają się z wieloma problemami i podobnie jak Dezydery Chłapowski budują swój kapitał i potencjał w oparciu o codzienną, systematyczną i rzetelną pracę, która pozwala im osiągać gospodarcze sukcesy – mówi Marek Woźniak, Marszałek Województwa Wielkopolskiego.

POCZĄTEK BYŁ SZALONY

Zachowując pewien dystans i proporcje, takim współczesnym Chłapowskim jest dziś Jarosław Urbański, prezes poznańskiej firmy Harpo. To jeden z największych w Polsce producentów i dystrybutorów sprzętu dla osób z niepełnosprawnościami, a w szczególności niewidomych i słabowidzących. Dzięki niemu i jego pracy tysiące osób odzyskało możliwość uczenia się, podejmowania pracy czy korzystania ze sprzętów elektronicznych.

– Choć początek działalności był szalonym jak na lata 80. pomysłem – podkreśla Jarosław Urbański, wówczas student elektroniki na Politechnice Gdańskiej, wspominając ten czas z nostalgią w głosie. – Zaraz po obronie pracy magisterskiej razem z kilkoma kolegami ze studiów wpadliśmy na pomysł otwarcia własnej firmy zajmującej się komputerami. A przypomnę, że w Polsce panowała jeszcze wtedy komuna, a komputery były wielkości pokoju. W dodatku nie można było ich kupić.

Na początku chcieli stworzyć elektroniczną książkę kucharską. Zaczęli szukać programistów i tak trafili na kolegę ze szkoły średniej pana Jarosława.

– Gdy zaczął pisać dla nas program, okazało się, że ma problem ze wzrokiem, a tym samym z wykonaniem powierzonego zadania. Chcieliśmy mu pomóc, ale w Polsce nie było na to szans. Dostałem informację, że w Wielkiej Brytanii można kupić syntezator mowy, który czyta napisany na komputerze tekst. Dzięki niemu słabo widzący kolega mógł wykonać swoją pracę – opowiada prezes Urbański.

Firma Harpo

Jarosław Urbański, prezes firmy Harpo (w drugim rzędzie)

Z CHĘCI POMOCY

I tak wszystko się zaczęło. Chęć pomocy koledze naprowadziła ich na nowe tory. Potrzeba stała się matką wynalazku. We współpracy z angielską firmą zaczęli więc produkować sprzęt dla osób niewidomych, by potem zająć się także pomocą innym. W rezultacie powstał szereg rozwiązań ułatwiających codzienne funkcjonowanie wielu osobom z niepełnosprawnościami.

– Obecnie posiadamy całą gamę produktów dla osób niewidomych. Wśród nich można wymienić notatnik brajlowski BraillePen, który przez Bluetooth łączy się z komputerem, iPhonem, iPodem, iPadem czy też telefonem z systemem Android. Dzięki niemu, za pomocą brajlowskiej klawiatury i joysticka, osoba niewidoma może swobodnie korzystać z urządzeń elektronicznych, np. wysyłać SMS-y lub wiadomości e-mail czy korzystać z Facebooka – wylicza prezes.

Firma Harpo

Mountbatten Brailler Whisperer Plus, elektroniczna maszyna brajlowska, produkt firmy Harpo

Firma Harpo oferuje też sprzęt dla dzieci, nawet dwulatków, umożliwiający korzystanie z urządzeń elektronicznych, a przy tym naukę alfabetu Braille’a. To szczególnie ważne, gdyż brak umiejętności obsługi telefonu czy komputera w dzisiejszych czasach został przez naukowców uznany za dodatkową dysfunkcję.

 

W ofercie firmy znajdują się również urządzenia wspierające komunikację osób z zaburzeniami mowy, np. chorych na mózgowe porażenie dziecięce. To m.in. tablice komunikacyjne, ekrany dotykowe czy też urządzenia pozwalające obsługiwać tablet za pomocą wzroku.

Aż trudno w to uwierzyć, ale dzięki urządzeniom sterowanym wzrokiem, które śledzą ruch źrenic, wiele osób, które nie mogło porozumiewać się z otoczeniem, zdobyło tytuły naukowe. Harpo dostarcza też programy do terapii funkcji mózgowych, np. dla osób z ADHD czy autyzmem. Nic dziwnego, że produkty poznańskiej firmy są obecne na polskim i europejskim rynku, a także niemal na całym świecie.

JAK MARCINKOWSKI

Na samych urządzeniach świat się jednak nie kończy. Harpo pomaga również osobom z niepełnosprawnościami, angażując się w projekty polepszające jakość ich życia. To właśnie dzięki firmie Jarosława Urbańskiego uwzględniono potrzeby osób z różnymi niepełnosprawnościami podczas tworzenia systemu powiadamiania w sytuacjach zagrożenia, np. podczas pożarów, powodzi czy trzęsień ziemi.

– Uczestniczyliśmy też w projekcie „Od wykluczenia do powodzenia”, który aktywizował zawodowo osoby z niepełnosprawnościami. Prowadziliśmy m.in. szkolenia komputerowe. Jak tylko możemy, do różnego rodzaju szkoleń dostarczamy również odpowiedni sprzęt – opowiada Jarosław Urbański.

Firma Harpo

Wygrzewarka do papieru pęczniejącego, produkt firmy Harpo

Cztery lata temu Polski Związek Niewidomych przyznał prezesowi Harpo tytuł „Przyjaciela niewidomych” za „wyróżniające się zaangażowanie w pomocy dla niewidomych”.

W XIX w. Karol Marcinkowski jako lekarz nie tylko leczył ludzi, ale angażował się też w działalność społeczną. Dziś jednym z wielu wielkopolskich przedsiębiorców kontynuujących tę tradycję jest właśnie Jarosław Urbański. Choć nie leczy ludzi, to pomaga im w rehabilitacji i angażuje się społecznie. Nic dziwnego, że o poznańskiej firmie mówi się na całym świecie.

 

CZYTAJ TAKŻE: Szlakiem wolności od podstaw

CZYTAJ TAKŻE: Organicznicy na warsztatach

CZYTAJ TAKŻE: Wielkopolska panorama ze stanem wojennym w tle