fot. Mariusz Forecki

Siła nauczycieli

Z Agnieszką Jankowiak-Maik – historyczką, dziennikarką i aktywistką edukacyjną – rozmawiam w ciekawym okresie dla polskiego systemu edukacji. Wciąż słychać echo przedwakacyjnego strajku i jesteśmy tuż po wyborach parlamentarnych. Ona nie zwalnia tempa, angażując się w różnego rodzaju akcje społeczne na rzecz nauczycieli, edukuje i naświetla problemy.

POCZĄTKI

„Wiele osób mówi, że od zawsze chciało mieć taki a taki zawód, ale u mnie tak faktycznie było” – przyznaje Agnieszka Jankowiak-Maik. – „Pochodzę z rodziny nauczycielskiej i jak byłam dzieckiem, to za bardzo nie znałam innych zawodów, ponieważ wszyscy znajomi i przyjaciele rodziców byli nauczycielami. Mój tata uczył w szkole średniej, teraz jest profesorem akademickim. Z kolei mama również jest wieloletnią nauczycielką”.

 

Będąc maluchem, wraz z siostrą jeździła na szkolne wycieczki klasy ich matki. Pamięta jej zaangażowanie i relacje z uczniami, które w przyszłości okazały się inspirujące. Odkąd pamięta, rodzice byli pasjonatami edukacji, czym zarażali swoje córki. Jednak nie gloryfikowali zawodu nauczyciela.

Zwątpienie pojawiło się na studiach, kiedy to Agnieszka Jankowiak-Maik postanowiła zostać dziennikarką.

 

„Poczucie, że nauczanie to jest właśnie to, wróciło podczas studenckich praktyk odbytych w podstawówce” – opowiada. – „Okazało się, że mam dobry kontakt z dziećmi. Kiedy widziałam, jak reagują na to, co mówię, jak szybko się przywiązują, jak chcą dzielić się swoimi doświadczeniami, wiedziałam, że ten zawód jest dla mnie”. 

ZAWÓD NIEDOCENIONY

Moja rozmówczyni przepracowała w szkole już jedenaście lat. Kiedy pytam, jak przez ten czas zmieniał się w społeczeństwie odbiór zawodu nauczyciela, stwierdza, że to chyba za krótki czas, by mogła zaobserwować to na własnym przykładzie. Jednak zaraz dodaje:

 

„Jeśli chodzi o to, jak nas, nauczycieli, postrzegali i postrzegają uczniowie, to przez te jedenaście lat nic specjalnie się nie zmieniło. W mojej pracy zawsze czułam od nich dużo sympatii, szacunku, ale wcześniej też nigdy nie rozmawiałam z nimi o kwestiach ekonomicznych, a te przy okazji kwietniowego strajku zaczęły wypływać. Okazywało się, że uczniowie nie zdawali sobie sprawy, ile realnie nauczyciel pracuje i jak nieadekwatnie do tego zarabia”.

 

Agnieszka Jankowiak-Maik

Agnieszka Jankowiak-Maik, fot. Mariusz Forecki

Jako historyczka ma też wrażenie, że od transformacji ustrojowej edukacja przez wszystkie rządy była traktowana po macoszemu i nikt na poważnie się tym tematem nie zajął. A przecież edukacja jest podstawą funkcjonowania społeczeństwa.

Zauważam, że ta niewiedza i złe traktowanie nauczycieli w społeczeństwie idzie w parze z częstym myśleniem rodziców, że to szkoła powinna wychowywać ich dzieci… Jankowiak-Maik protestuje:

 

„To przede wszystkim rodzice powinni wychowywać, a szkoła ma ich w tym wychowaniu wspierać. Oczywiście w trudnych momentach, bo czasami rodzina zawodzi, placówka edukacyjna może część odpowiedzialności wziąć na siebie, ale nie może wychowywać jako pierwsza instytucja”.

 

Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że rodzice są dzisiaj bardzo pogubieni i zabiegani, więc łatwiej tę odpowiedzialność za dzieci przerzucić na kogoś innego. A szkoła daje poczucie komfortu.

 

„Jeżeli chodzi o moje dotychczasowe klasy, to mam i miałam naprawdę fajnych rodziców” – stwierdza. – „Ale widzę też, że wiele osób wpada tylko na chwilę, bo nie mają czasu – chcą tylko usłyszeć, że z ich dzieckiem jest wszystko w porządku i zaraz lecą dalej. Jednak jest też bardzo dużo rodziców, którzy szukają wsparcia, przychodzą po poradę. W tych trudniejszych sytuacjach relacja jest bliska”.

 

Uważa, że rodzice powinni współdziałać z nauczycielami, a nie przerzucać na nich odpowiedzialność wychowawczą. Szkoła jedynie może pomóc w naprostowaniu tego, co nie do końca działa w domu. Jednak to nie uda się bez wsparcia psychologicznego, którego w placówkach jest zdecydowanie za mało. Jeżeli każda posiadałaby dobrych pedagogów, łatwiej można byłoby wyłapać problemy, których rodzice nie widzą lub nie chcą widzieć.

Agnieszka Jankowiak-Maik

Agnieszka Jankowiak-Maik, fot. Mariusz Forecki

Kiedy pytam o rodzaje problemów, Jankowiak-Maik wymienia różnego rodzaju depresje, ale też zaburzenia odżywiania, zwłaszcza wśród dziewczyn.

 

„Gdyby psychologów i pedagogów było więcej w szkołach i byli dobrze opłacani, to moglibyśmy pomagać bardziej systemowo, a tak jest to loteria, czy taka empatyczna osoba w ogóle trafi do konkretnej placówki” – zaznacza.

 

Z tego – nie tylko finansowego – niedoceniania zawodu nauczyciela narodził się fanpage na Facebooku „Babka od histy”. Moja rozmówczyni postanowiła pokazać, jak naprawdę wygląda życie belfra, i że nie jest to tylko osiemnaście godzin spędzonych przy tablicy.

 

„Początkowo mój fanpage obserwowali głównie uczniowie, więc tematy lżejsze, jak humor z kartkówek, świetnie się sprawdzał” – opowiada. – „Później, przed strajkiem i podczas niego, rozpoczęłam akcję liczenia godzin pracy nauczyciela. Nagrywałam filmiki i podsumowywałam, ile pracuję i co robię. Wyniki przerosły moje wyobrażenia. Wiedziałam, że dużo czasu spędzam w szkole, ale nie sądziłam, że aż pięćdziesiąt sześć godzin tygodniowo! A przecież zajmuję się też innymi rzeczami”.

STRAJK

W czasie „około strajkowym” „Babkę od histy” zaczęło obserwować coraz więcej nauczycieli. Historyczka starała się ich wesprzeć w walce o własne przekonania. Wtedy też nakręciła film o zarobkach nauczycieli, na bazie którego Wirtualna Polska napisała artykuł. Tekst ten przysporzył Jankowiak-Maik zarówno hejterów, jak i zwolenników. Dla tych drugich pisała o wydarzeniach kwietniowego strajku.

Postanowiła uświadomić rodziców i uczniów, dlaczego on się odbywa, ale też pokazywała, jak wygląda życie nauczyciela. Szybko okazało się również, że fanpage jest świetną platformą do organizowania akcji społecznych.

 

„W trakcie strajku zorganizowałam powtórkę maturalną dla uczniów z Poznania, którzy mieli odwołane lekcje, a zbliżała się matura. Z Poznańską Ligą Debat stworzyliśmy debatę w Teatrze Polskim” – wymienia. – „Przez Facebooka zapraszam również do przedsięwzięć, które dzieją się w Poznaniu. Od niedawna jestem fundatorką fundacji «Ja, nauczyciel», która ma na celu systemową zmianę edukacji w Polsce, dlatego też wrzucam również treści”.

 

Agnieszka Jankowiak-Maik

Agnieszka Jankowiak-Maik, fot. Mariusz Forecki

Według Jankowiak-Maik strajk był przełomem na wielu polach, a jego skutki odczujemy w przyszłości. Jeszcze w czasie strajku „Ja, nauczyciel” wraz z inicjatywą „Protest z Wykrzyknikiem” zorganizowali Naradę Obywatelską o Edukacji, która była największą konsultacją społeczną po 1989 roku.

 

„Nauczyciele zaczęli też zrzeszać się w grupy formalne i nieformalne. Powstaje mnóstwo fundacji i stowarzyszeń. Tej siły już się nie zatrzyma” – komentuje. – „Nawet jeżeli jesteśmy sfrustrowani, po tym jak zostaliśmy potraktowani w czasie strajku, to duża grupa jest zdeterminowana do tego, aby edukacja nie zniknęła z debaty, co pokazaliśmy w okresie przedwyborczym, zadając konkretne pytania kandydatom i wysuwając żądania. Nauczyciele zyskali siłę”.

ROZPROSZENIE

Pytam o strajk włoski i o głosy twierdzące, że kwietniowej solidarności nauczycieli w tym wypadku nie da się powtórzyć.

Historyczka zauważa, że do końca nie wiemy, jak taki strajk przeprowadzić. Jej samej nie podoba się pomysł tego protestu, bo może wzbudzać negatywne emocje. Tym bardziej że strajk włoski nie zakłada całkowitego powstrzymania się od pracy, kiedy to efekt od razu jest widoczny, tylko pracę w minimalnym zakresie, taką, do której nauczyciele ustawowo są zobowiązani.

Agnieszka Jankowiak-Maik

Agnieszka Jankowiak-Maik, fot. Mariusz Forecki

Osobistą trudność Jankowiak-Maik tłumaczy tym, że nowy protest może mocno uderzyć w dzieci i młodzież, a nie o to w tym wszystkim chodzi.

 

„Nauczyciele potrzebują wsparcia uczniów i rodziców. Musimy wspólnie działać i walczyć o wspólną sprawę. Totalne odłączenie aktywności prouczniowskich, które nie wynikają bezpośrednio z naszych obowiązków, chyba nie spowoduje pozytywnego odbioru” – zauważa.

 

Strajk jest też dla mojej rozmówczyni przyczynkiem do tego, aby zacząć egzekwować to, co się nauczycielom prawnie należy. Przez 11 lat w szkole nigdy nie odebrała wolnego za pracę w weekend. W tym roku po raz pierwszy to zrobiła (z braku funduszy za pracę w sobotę i niedzielę szkoła nie płaci). Przyznaje, że poczuła dumę.

JEDNAK DZIENNIKARSTWO

W sierpniu Agnieszka Jankowiak-Maik została redaktorką naczelną dwóch portali historycznych. Ta decyzja spowodowana była apogeum frustracji przebywania na ciągłym wolontariacie. Jednak zupełnie nie opuściła szkoły, tylko przeszła na pół etatu.

 

„Nie wyobrażam sobie, abym mogła z pracy w szkole całkowicie zrezygnować. W pierwszej kolejności identyfikuję się jako nauczycielka. Kiedy we wrześniu zobaczyłam, jaka fantastyczna klasa mi się trafiła, nie mogłam również porzucić wychowawstwa” – kontynuuje.

 

Agnieszka Jankowiak-Maik

Agnieszka Jankowiak-Maik, fot. Mariusz Forecki

Pytam, czy z wiedzą, którą posiada dziś, zostałaby jeszcze raz nauczycielką. Jej odpowiedź jest natychmiastowa:

 

„Tak, ale szybciej zaczęłabym walczyć o poprawę losu nauczycielek i nauczycieli. Tym bardziej że takie okazje już się pojawiały. Jednak dopiero teraz dysproporcja między średnią krajową a nauczycielskimi pensjami jest tak widoczna”.

 

Przyznaje, że dzięki strajkowi nabrała dużo odwagi i pewności, że to, co robi, jest słuszne. Tym bardziej że spotykała i spotyka się z ciepłym odbiorem i zrozumieniem wśród swoich uczniów.

Pytam o to, czy dzisiejsi licealiści chcieliby uczyć w szkołach. Agnieszka Jankowiak-Maik przyznaje, że nieczęsto się takie życzenie pojawia, ale miała kilka uczennic, które marzyły o byciu nauczycielkami i pytały, czy to się opłaca. Odpowiedziała im zgodnie z prawdą, ale nikogo nie zniechęcała do tego zawodu, bo, jak twierdzi: „Ne może być tak, że w szkole przestaną uczyć pasjonaci”.

Agnieszka Jankowiak-Maik

Agnieszka Jankowiak-Maik, fot. Mariusz Forecki

 

AGNIESZKA JANKOWIAK-MAIK – absolwentka Wydziału Historycznego i studiów doktoranckich UAM w Poznaniu, autorka prac naukowych z zakresu najnowszej historii Polski oraz dydaktyki historii, nauczycielka, autorka bloga „Babka od histy”. Wiceprzewodnicząca rady Fundacji „Ja, nauczyciel” i aktywistka edukacyjna. Wielbicielka naukowego YouTube’a i Netflixa.