fot. Iwona Michałowska-Gabrych

Skomplikowane sąsiedztwo

„Człowiek zagarnia coraz większe obszary do swojej wyłącznie dyspozycji. Trwa nieustanna rozbudowa miast, obiektów przemysłowych, dróg, linii kolejowych, lotnisk, nawet wsi. Pochłania to rokrocznie mnóstwo gruntów, przy czym tempo tego procesu jest bardzo szybkie.” - pisała doktor nauk przyrodniczych Antonina Leńkowa w 1985 roku. Trzydzieści sześć lat temu.

Daleko od bobra


„Jedenaście kilometrów - to średni dystans deklarowany przez uczestników ankiety Marty Jermaczek-Sitak, ekolożki i edukatorki przyrodniczej, w odpowiedzi na pytanie: „W jakiej odległości od miejsca zamieszkania tolerowałbyś/tolerowałabyś bobra?” - przeczytałam w grudniu zeszłego roku w „Tygodniku Powszechnym”.

 

Tekst Marcina Żyły dotyczył naszej relacji z przyrodą - że owszem, tęsknimy, kochamy, ale zapytani o konkrety, jednak odsuwamy dzikie na bezpieczny dystans. Wyobrażony efekt jest taki: bobra trzymamy 11 kilometrów od domu, żubra 16, wilka 31 i tak dalej. Coraz dalej.

 

Gdy nałożymy to na mapę Polski, okaże się, że brakuje miejsca dla dzikich zwierząt.

Od przeczytania tekstu Żyły dręczy mnie pytanie, gdzie jest przestrzeń dla dziczy?

Nowi miastowi

 

fot. Iwona Michałowska-Gabrych

fot. Iwona Michałowska-Gabrych

Przypominam sobie pewien letni wieczór na Wartostradzie. Od kiedy „miasto wróciło nad rzekę” dudni muzyka, odpoczywają tu setki ludzi. A boczkiem, brzeżkiem tłumu przemyka dzicza matka z pasiakami. Zmierza w kierunku niewielkich zarośli, potem truchcikiem na osiedle. Warta to korytarz ekologiczny. Grillujący, oświetlony, a ostatnio nieco wykarczowany.

 

Przecież nie zrezygnujemy z powrotu nad rzekę, a co zrobią zwierzęta, przyzwyczają się?

Profesor Maciej Luniak nazywa to zjawisko „synurbizacją”. Kiedy zwierzęta - zarówno ptaki jak i ssaki - dostosowują się do specyficznych warunków jakie stwarza miasto. Zjawisko to bada się na całym świecie. „Synurbizacja” dotyczy nie tylko tego, że zwierzęta uczą się korzystać z infrastruktury, źródeł pożywienia. To również zmiany etologiczne, czyli choćby łatwo zauważalny w parkach zmniejszony dystans ucieczki.

 

Znaczy to tyle, że kos w mieście ucieka dopiero wtedy, gdy podejdziemy naprawdę blisko, a ptak żyjący w lesie zdecydowanie szybciej poderwie się do lotu z charakterystycznym ostrzegawczym krzykiem.

Profesor Luniak widzi w „synurbizacji” szansę na zwiększenie różnorodności przyrodniczej miast, na pokojową koegzystencję „fauny z urbanizującą się cywilizacją”. Chciałabym umieć spojrzeć na moje miasto z góry i zobaczyć wszystkie zwierzęta przemykające pod osłoną budynków, zaparkowanych samochodów, wśród całego miejskiego ekosystemu.

fot. Iwona Michałowska-Gabrych

fot. Iwona Michałowska-Gabrych

Na Łazarzu mieszkamy po sąsiedzku z kuną, czasem miniemy się z lisem. Do sąsiedztwa ptaków przywykliśmy, tak bardzo są wpisane w widok miejskiego nieba. A przecież ich obecność tutaj też jest wynikiem procesu.

Tymczasem na przedmieściach


Taki rodzaj spojrzenia, może nie z góry, ale wręcz ze środka, udaje nam się uzyskać w lesie między ulicami Borecką i Darzyborską. Otaczają nas miejscowości: Zalasewo, Tulce, Garby. To tutaj zamieszkały „Darzybory” czyli wilcza rodzina, o której ostatnio głośno w mediach.

 

Dlaczego wybrały takie ciasne mieszkanie i najtrudniejsze, bo ludzkie, sąsiedztwo?

Gdy staniemy się niewidzialni i spędzimy tu dwadzieścia cztery godziny spotkamy sarny, łosia, dziki, pękate słonki, kąpiącego się w piasku myszołowa, spadającego na leśną polankę puszczyka, wreszcie wilki.

Ci wszyscy bracia mniejsi zostali uchwyceni przez fotopułapki Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”. „Darzyborska”, bo tak nazywamy tę okolicę między sobą, to mały, urozmaicony teren, poszatkowany prawami własności.

Obok plantacji sosny, rosną tu wiekowe dęby i stare akacje. Pola, łąki, staw z masztem kamery obserwującej okolicę, tuż obok suche drzewo, na którym przysiadają myszaki i hałda ziemi porośnięta chaszczami - tam zawsze siedzi bażant.

 

Zaraz za górką wiedzie ścieżka, a na niej wilcze tropy.

fot. Iwona Michałowska-Gabrych

fot. Iwona Michałowska-Gabrych

Dalej płynie struga Michałówka. Chwilowo, zanim przyroda upomni się po raz kolejny o swoje, Michałówka to smutny widok. Niedawno została „oczyszczona”, udrożniona, wycięto nadbrzeżne zarośla. Zniknęła bobrowa tama, na której nagrał się lis karmiący młode. Co powiedzieliby respondenci Marty Jermaczek-Sitak, gdyby przyszło im tu mieszkać? W tak bliskim sąsiedztwie dzikiego?

Poprzecinany krajobraz


„Człowiek zagarnia coraz większe obszary do swojej wyłącznie dyspozycji. Trwa nieustanna rozbudowa miast, obiektów przemysłowych, dróg, linii kolejowych, lotnisk, nawet wsi. Pochłania to rokrocznie mnóstwo gruntów, przy czym tempo tego procesu jest bardzo szybkie.” - pisała doktor nauk przyrodniczych Antonina Leńkowa w 1985 roku - trzydzieści sześć lat temu.

 

 

„Fragmented landscape” - krajobraz podzielony drogami, płotami, liniami kolejowymi przewija się w każdej dyskusji na temat wędrówek zwierząt i ich kolizji z wytworami cywilizacji. Dodaje profesor Luniak kontynuując rozważania na temat „synurbizacji":

 

„do najbardziej specyficznych czynników, oddziałujących na ogół ograniczająco na ptaki i ssaki należy między innymi zerwanie ciągłości historycznej i przestrzennej, naturalnych siedlisk oraz zespołów zwierzęcych. Zagospodarowanie miejskie je rozdrabnia.”

 

Teren między Zalasewem, Garbami, Tulcami podlega dużej presji - rozrasta się zabudowa, prowadzona jest gospodarka leśna. Czy zwierzęta się przystosują? Według naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego do życia w mieście zwierzętom potrzebne są takie cechy jak odwaga, odporność na stres, wyższy poziom testosteronu i predyspozycje do eksploracji nowych przestrzeni.

fot. Iwona Michałowska-Gabrych

fot. Iwona Michałowska-Gabrych

Badania prowadzono na łyskach, a ja zastanawiam się czy poznańskie dziki też są już takimi Indiana Jonesami?

 

I jaki będzie los mieszkańców darzyborskiego lasu?

Przystosują się, emigrują, zginą? A może w dobie narastającej świadomości ekologicznej i potrzeby spędzania czasu wśród drzew, ludzie obronią ten kawałek przyrody?

 

 

Biblioteczka:

Tekst profesora Macieja Luniaka „Synurbizacja - dostosowanie się zwierząt do urbanizacji” znajdziecie w publikacji „Warsaw wild life. Notes”. Jest to skrót artykułu opublikowanego w zbiorze: Barczak T., Indykiewicz P. (red) „Fauna miast”, Wyd. ATR, Bydgoszcz, 1998.

O badaniach naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego przeczytać można na stronie naukawpolsce.pap.pl w artykule Kamila Szubańskiego: „Polskie badania: ptaki kolonizujące miasta pochodzą z terenów wokół nich”.

Cytat z profesor Antoniny Leńkowej pochodzi z książki „Trudna droga do Arki Noego” wydanej przez Krajową Agencję Wydawniczą w 1985 r.