fot. archiwum prywatne

Średniowiecze na żywo

Od początku założyliśmy, że ważną częścią spotkań w Grzybowie będzie teatr. Pierwsze inscenizacje, które tworzył Maciej Kuźniewski przy wsparciu amatorów, były fantastyczne. Dziś na grodzie odbywają się wielkie widowiska plenerowe, przygotowane przez Piotra Tetlaka i poznański teatr Asocjacja 2006 – o Grzybowskim Turnieju Wojów opowiada Jacek Wrzesiński.

DAINA KOLBUSZEWSKA: Na ile popularność drużyn rekonstrukcyjnych i imprez, takich jak w Grzybowie, świadczy o zainteresowaniu historią, a na ile jest ucieczką od cywilizacji, codzienności? W pozytywnym sensie, zresztą.

JACEK WRZESIŃSKI: Myślę, że możemy mówić o każdym rodzaju zainteresowania. Wielość tematów, które podejmujemy podczas Turnieju Wojów odpowiada różnorodności gości, odwiedzających Grzybowo. Są tacy, którzy interesują się przeszłością, ale mają niewielką wiedzę o początkach państwa. Dla nich turniej jest okazją do zobaczenia na żywo próby rekonstrukcji kawałeczka wczesnego średniowiecza. Jedni traktują poznanie powierzchownie, inni starają się dociekać, szukają szczegółów. Liczymy na to, że tych pierwszych pobudzimy do większego zainteresowania, a drugim pomożemy znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania. No i są tacy, którzy mają jako takie pojęcie o przeszłości – wierzymy, że im pomagamy w uporządkowaniu historii.

 

Mówimy o tym, jak uczyć historii!

Edukacja historii to problem, o którym od lat się mówi. Gdzie ta edukacja powinna się odbywać, jaka jest w niej rola muzeów? Z pewnością nie do tego muzea zostały powołane. Uzupełnienie, wskazanie na rolę historii w naszym życiu codziennym – to priorytetowe zadanie dla muzealnictwa o profilu historycznym. Odkrywanie historii lokalnej, wspaniałych momentów przeszłości, miejsc, pozostających dziś na uboczu wielkich wydarzeń, to także rola instytucji muzealnych.

 

Skoro mówimy o edukacji – jak sprawdza się Grzybowska Akademia Małego Archeologa, która rokrocznie odbywa się podczas turnieju?

Pozwala pokazać, poprzez zabawę, pracę archeologów. Ale co ważniejsze, staramy się uświadomić najmłodszym, czym jest nasze dziedzictwo historyczne, jakie jest miejsce archeologii w odtwarzaniu przeszłości, co się dzieje z zabytkami archeologicznymi i jak z nimi postępujemy. Ważne jest też, że najmłodsi mogą poznać – dotknąć, udokumentować, wprowadzić w „świat nauki” – swoje różnorodne, własnoręcznie pozyskane znaleziska. Poznają, czemu one służyły, albo też np. do jakiego zwierzęcia należały odkrywane kości! Ta „zabawa” się sprawdza doskonale, od szeregu lat wielu naszych „akademików” wraca do nas i pojawiają się wciąż nowi. GAMA ma swoich uczniów!

 

Jakie były początki Turniej Wojów?

Początki to stare dzieje! Już w 1999 r. na Ostrowie Lednickim odbyło się wydarzenie rekonstrukcyjne „Najazd Brzetysława” (chodzi o najazd czeskiego księcia Brzetysława jaki miał miejsce w 1038/1039 i m.in. wyrabowanie ciała św. Wojciecha z katedry gnieźnieńskiej – przyp. red). Wzięło w nim udział kilka grup. Pomysłodawcą był Maciej Kuźniewski „Comes”. W 2000 r. maszerowaliśmy, jako rekonstruktorzy, z Ostrowa Lednickiego do Gniezna, z okazji Zjazdu Gnieźnieńskiego.

Wydarzenie odbywało się pod hasłem „Vivat Otto III”. W następnym roku na Lednicy miała się odbyć kolejna edycja „Najazdu Brzetysława”, ale ówczesny dyrektor Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy nie za bardzo to widział, a z kolei archeologom bardzo przeszkadzali rekonstruktorzy… Zaproponowałem wtedy przeniesienie imprezy do grodu w Grzybowie – od pewnego czasu sprawowałem opiekę nad grodem, w ramach MPP na Lednicy. Było śmiesznie, gdy to sobie przypomnę. Na grodzie stał… jeden namiot historyczny! Uczestnicy spali w namiotach wojskowych, tzw. beczkach, które załatwił Zbyszek Dzierżyński (jako szef Towarzystwa Przyjaciół Grodu w Grzybowie, dołączył do organizatorów).

Takie były początki, potem się już rozkręcało. Liczba uczestników, którzy przewinęli się przez te wszystkie lata przez Grzybowo, jest trudna do oszacowania. Co roku przybywa do nas kilkuset odtwórców. Poza tym, sporo pasjonatów historii, archeologów, historyków…

 

Czego mogą się spodziewać?

Od samego początku grzybowskie wydarzenie planujemy wielowątkowo. Jest bez wątpienia zabawa, ale jest też wiele elementów edukacji historycznej. Z „Comesem” założyliśmy sobie, że ważną częścią spotkań w Grzybowie będzie teatr. Pierwsze inscenizacje, przygotowane przez Macieja Kuźniewskiego przy wsparciu amatorów, były fantastyczne. Dziś na grodzie odbywają się wielkie widowiska plenerowe przygotowane przez Piotra Tetlaka i poznański teatr Asocjacja 2006. Do tego należy dodać inscenizacje, przygotowywane przez samych odtwórców – oczywiście są rozmaite pojedynki i… bitwa. Tego oczekują uczestnicy i widzowie! Jest nieco muzyki – zespoły historyzujące, poszukujące „słowiańskich” korzeni muzycznych. Przyjeżdżają też zafascynowani taką muzyką widzowie.

Zawsze odbywa się prezentacja rzemiosł i umiejętności, zupełnie nieobecnych w naszym współczesnym świecie. Jasne, że przy okazji jest też chwila na handel, wymianę, kupującymi są wszyscy przebywający na grodzie. Poza tym, zawsze staramy się zapraszać archeologów, historyków, by zaprezentowali najnowsze, najciekawsze odkrycia, interpretacje dotyczące przewodniej w danym roku tematyki. I mamy słuchaczy! W sumie, duża liczba odwiedzających jest odbiciem wielowątkowości grzybowskiego wydarzenia.

 

JACEK WRZESIŃSKI – archeolog, kustosz w Rezerwacie Archeologicznym Gród w Grzybowie, organizator Funeraliów Lednickich (warsztatów archeologiczno-antropologicznych dziejących się od 19 lat)

 

CZYTAJ TAKŻE: Sikawki w kościele

CZYTAJ TAKŻE: Mózg (nie tylko) dla dzieciaków. Recenzja książki „Mózg. To, o czym dorośli ci nie mówią (bo często sami nie wiedzą)”

CZYTAJ TAKŻE: Muzyka bezcenna w Wielkopolsce #3

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0