fot. Tytus Szabelski

Studenci UAP działają! Od przeprosin do sprawczości

Inicjatywy studentów wpisują się w nieuniknione procesy rewizjonistyczne o charakterze umiarkowanym i rewolucyjnym. Zachodzą dziś w skali lokalnej i globalnej.

W 2015 roku w internecie zawrzało z powodu krótkiego studenckiego filmu Iwony Ogrodzkiej – „Studentka ASP przeprasza”. W egzystencjalnym tonie młoda adeptka malarstwa jednej z polskich Akademii Sztuk Pięknych przepraszała wszystkich, których zawiodła, decydując się studiować tak nieintratny kierunek jak malarstwo: przyjaciół, rodziców, wykładowców, podatników, ministra, panią premier, prezydenta i Oskara Dawickiego. Ten ostatni, artysta zgrywus, dekadę temu nadawał ton nurtowi polskiej sztuki najnowszej, sprzyjającemu odczarowaniu różnych mitów związanych z postrzeganiem artysty i sztuki. Kpił, najogólniej mówiąc, zwłaszcza z otaczającej ich metafizycznej aury.

 

U Ogrodzkiej gra na poczuciu rozczarowania i żenady, związanej z wyborem artystycznego zawodu, nadała podobny ton percepcji pożałowania godnej sytuacji studentki.

Okazała się przy tym doskonałą formą promocji demokratycznej dyskusji z udziałem internautów, którzy opatrzyli film niezliczoną ilością komentarzy. Film ma dziś prawie 430 tys. wyświetleń i każdy widzi w nim coś innego: obrazę uczuć artystycznych, kpinę z malarstwa, paragone, w którym ta dziedzina sztuki zostaje znokautowana przez sztukę mediów, prowokację balansującą na granicy autentyczności i fikcyjności.

Dno, które za sprawą ironii dość szybko osiągnęła młoda artystka, wcale nie jest przy tym wyolbrzymione. Jej praca odnosi się przecież do biedy czy braku perspektyw zawodowych, z jakimi mierzy się przeważająca część absolwentów uczelni artystycznych; jest symptomatyczna dla postrzegania procesów transformacyjnych, które nie wykształciły w Polsce rynku sztuki – zdolnego zapewnić godne życie tym, którzy zdecydowali się na zawód artysty.

W SAMĄ PORĘ

„Czarna księga polskich artystów”, opracowanie zbiorowe, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2015

Dyskusje wokół tej pracy trafiły przy tym na podatny grunt krytyki kapitalizmu w polu sztuki. W tym samym roku z inicjatywy Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej ukazała się książka „Czarna księga polskich artystów” (Wydawnictwo Krytyki Politycznej), której tematem jest przewartościowanie rynkowego paradygmatu, polityka społeczna oraz konieczne do przeprowadzenia zmiany strukturalne, prawne i instytucjonalne związane z zawodowym funkcjonowaniem artystów.

 

Fundacja Katarzyny Kozyry opublikowała z kolei „Marne Szanse na Awanse? Raport z Badania na temat obecności kobiet na państwowych wyższych uczelniach artystycznych w Polsce”. Jego autorki przyjrzały się zmaskulinizowanemu środowisku tych uczelni, strukturom zatrudnienia, a także mechanizmom kulturowym, które blokują ścieżki rozwoju zawodowego kobietom. Sama swego czasu pisałam o prekarności doktorantek na uczelniach wyższych w kontekście dyskursu mniejszości seksualnych.

Zaciekawiło mnie, co trzy lata od wyraźnie zarysowanego kierunku reformistycznego interesuje studentki i studentów Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, na którym również prowadzę zajęcia w ramach studiów międzynarodowych.

Jak rozumieją oni swoje zawodowe i życiowe role w świecie pozbawionym złudzeń, że poza murami uczelni czeka ich sukces, a nie walka o przetrwanie? A może mają już dość darwinistycznie rozumianej walki i swoją energię skupiają na przeorganizowaniu świata poza imperatywem konkurowania i zabiegania o własną markę?

MONITORKI

Najciekawszą z inicjatyw studenckich, na którą trafiłam w ostatnim czasie, jest Pracownia Studencka Monitor. Powstała na początku 2018 roku w rezultacie zaangażowania grupy studentek i studentów domagających się systemowych zmian na rzecz poprawy własnego losu oraz reagujących na bieżące bolączki związane z wewnętrznym życiem uczelni.

Jak sami piszą na stronie Pracowni w mediach społecznościowych:

 

„Naszą misją jest:

– monitorowanie życia uczelni pod kątem transparentności podejmowanych decyzji, dostępności informacji i relacji pomiędzy wszystkimi osobami tworzącymi wspólnotę uniwersytecką 
– działanie na rzecz zwiększenia wpływu studentek i studentów na jakość kształcenia, współdecydowania o kształcie uczelni w duchu samoorganizacji, otwartości i wzajemnego szacunku
– wzmacnianie głosu i wspieranie inicjatyw studentek i studentów w debacie uniwersyteckiej i publicznej
– reagowanie na akty dyskryminacji, nadużyć władz oraz łamania praw studenckich i pracowniczych
– organizowanie wydarzeń i realizowanie alternatywnego programu edukacyjnego”.

„Jak zainstalować monitor”, Atrium UAP, fot. Tytus Szabelski

Ten tekst programowy pokazuje, że dla grupy studentów sprawczość, troska i solidaryzm stały się podstawowymi wartościami. Wobec wielorybiego ciała macierzystej uczelni ustawiają się zatem w roli sanitariuszy oczyszczających tkanki z wad i usterek. Ich opieka ma jednak charakter interwencyjny, a w razie potrzeby również anarchizujący.

Monitorki, jak sami siebie określają, podważają standardy wiedzy bez przełożenia na realia dzisiejszego życia i skutecznego społecznego funkcjonowania. Okoniem stają wobec wizerunku studenta biernie wpisującego się w wypracowane w ramach kultury patriarchalnej wertykalne schematy relacji z kadrą akademicką.

 

Postulują zastąpienie upupiającej relacji mistrz – uczeń partnerstwem, które od każdej ze stron wymaga działania poza zużytymi wzorcami zachowań.

„Jak zainstalować monitor”, Atrium UAP, fot. Tytus Szabelski

Do tego wątku można odnieść, na przykład, ich feministyczne postulaty spod znaku #metoo, realizowane poprzez nagłaśnianie seksistowskich oraz szowinistycznych zachowań kadry akademickiej w całej Polsce.

Symptomatyczny dla tej inicjatywy jest jej wymiar organizacyjny. Członkinie i członkowie nieformalnej grupy Monitor nie chcą brać spraw we własne ręce, lecz poszukują praktyk i narzędzi do współodpowiedzialnego działania razem na rzecz zorganizowania innych niż dotychczasowe modeli studiowania i życia.

Poprzeczka ustawiona jest wysoko, gdyż stali się świadomi tego, jak bardzo egzystencjalną i zawodową sytuację jednostki kształtują zewnętrzne czynniki, takie jak pochodzenie społeczne, sytuacja ekonomiczna, światopogląd, przynależność do określonych grup tożsamościowych itp. Ta świadomość pozwala im przekraczać neoliberalną postawę, w której człowiek jest kowalem własnego losu.

Zmiana ogniskowej sprawczości zwraca uwagę na kwestię społecznego uprzywilejowania bądź jego braku – kluczową dla odejścia od romantycznego mitu artysty geniusza, który w kapitalizmie przerobiony został na dobrze prosperującego menadżera własnej twórczości.

Oprócz obalania szkodliwych mitów Pracownia do najważniejszych dotychczasowych osiągnięć zalicza również usprawnienie działania Samorządu Studenckiego UAP, który w rezultacie nacisków stał się bardziej transparentny i zaktywizowany, a także zorganizowanie struktur samopomocy dla studentów.

„Jak zainstalować monitor”, Atrium UAP, fot. Tytus Szabelski

Ta druga kwestia wiąże się z uruchomieniem pogotowia regulaminowego, w ramach którego Monitor uprzystępnia prostudenckie punkty zasad studiów na UAP, dzieli się wiedzą praktyczną oraz reaguje na sprawy, z którymi zmagają się studenci. Jak twierdzą Monitorki, są one najróżniejszej natury. Dotyczą kwestii przyznawania stypendiów, konfliktów interpersonalnych, sposobu organizacji studiów.

Wzorem Ogólnopolskiego Związku Inicjatywa Pracownicza w Poznaniu czy studentów Akademii Sztuki w Szczecinie, którzy przeciwstawili się pracowniczemu outsourcingowi, poszerzają zarazem spektrum swego działania, obejmując uwagą sprawy pracownic i pracowników administracyjnych czy usług czystościowych.

 

To holistyczne nastawienie wynika z niezgody na formatowanie uniwersytetu – redukowania do roli korporacji, w której każdy trybik wykonuje ściśle określone zadania. A także z poczucia, że uniwersytet jest raczej organizmem, którego dobrostan zależy od wszystkich, bez względu na miejsce zajmowane w strukturze zatrudnienia.

Co w tym kontekście ciekawe, finansowanie swojej działalności Monitor uzyskał w ramach konkursu artystycznego „Młode Wilki”, przeznaczając na własne działania nagrodę Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego.

PROCES ZNACZY WIĘCEJ NIŻ GOTOWE PRACE

Warto w tym kontekście wspomnieć, że inicjatywy studenckie stały się ostatnio specjalnością studentów UAP. Karolina Kubik, asystentka w Pracowni Wideo w Katedrze Intermediów, Kris Łukomski oraz Magdalena Starska koordynowali wystawę o znaczącym tytule „Jest miło, bo my tu jesteśmy. Wszyscy wychodzą”, która miała miejsce w poznańskim Pawilonie (18–19.12.2018).

„Jak zainstalować monitor”, Atrium UAP, fot. Tytus Szabelski

Była to wystawa integrująca społeczność studentów, za którą odpowiedzialność wzięło kilkanaście studentek i studentów UAP, w tym z programu „Study in English”. Uczestniczyli w niej: Oner1337, Agata Kneć, Len NnHhnh, Eva Gongoria, Marysia Wolna, Basia Gryczan, Nicolas Imbert, Alicja Nowicka, Filip Strzelczyk, Kasia Żurawska, Krzysztof Kruger, Michalina Pryśko, Martyna Tokarska, Mateusz Bratkowski i Weronika Witkowska.

Motywacją były doświadczenia po plenerze w Śmiełowie, a temat zaczerpnięty został z filmu Agaty Kneć, w którym do jedynego sklepu w tej miejscowości wchodzą wszyscy, ale nikt nie wychodzi. Chociaż każda z prac opowiadała inną historię, to wzajemnie były one jednak „przepowiadane” odwiedzającym Pawilon. Studenci weszli w role opiekunów nie tylko własnych prac, ale i całej wystawy.

Wchodząc w tkankę miasta, coraz częściej studenci UAP szukają możliwości działania i pokazywania swoich prac poza programowymi wystawami końcoworocznymi i konkursami. Przykładem może być bioartowe działanie performatywne Małgorzaty Kaczmarek, przewodniczącej Koła Naukowego Studentów UAP, „MonoFormance w PSIE: Coś o nas”, które odbyło się w Psie Andaluzyjskim (29.11.2018).

Młoda artystka zaprosiła do stołu, gdzie, jak mówi: „niczym alchemicy przy wspólnej rozmowie o przekroju kulturowo-społecznym naszych przodków izolowaliśmy wspólne nasze DNA oraz robiliśmy na nich podstawowe eksperymenty. Część osób spontanicznie postanowiła wymieszać swoje DNA, tworząc przedziwne, parabiologiczne hybrydy z silnym kontekstem kulturowym (np. etniczne pochodzenie danej osoby i wpływ tego pochodzenia na nią)”.

Artystka starała się zatem wykorzystać naukowe podstawy z zakresu posthumanizmu do uzasadnienia – na poziomie biologicznym – potrzeby społecznych więzi.

Innym przykładem jest poznański kolektyw studencki Młodzi, Zdolni, Seksowni, który założył galerię Piec na ulicy Mostowej 33. Ma ona w programie pokazywanie prac najmłodszych artystów oraz grup artystycznych. To bardzo świeża inicjatywa i nadal pozostaje dla mnie niejasne, na ile przywiązanie kolektywu do rynkowej koncepcji sztuki, marketingu i PR-u jest na serio, a na ile traktują je z przymrużeniem oka. Bardzo dobrze rokuje ich najszczersza gościnność i otwartość na współpracę.

W PLANIE GLOBALNYM

Kolektyw studencki Młodzi, Zdolni, Seksowni

Kolektyw studencki Młodzi, Zdolni, Seksowni. Fot. Mariusz Forecki

Inicjatywy studentów wpisują się w nieuniknione procesy rewizjonistyczne o charakterze umiarkowanym i rewolucyjnym. Zachodzą dziś w skali lokalnej i globalnej, czego najbardziej medialnym przykładem są ostatnio protesty „żółtych kamizelek”.

Punktu odniesienia dla Monitora można szukać w ideowym zapleczu Pracowni Sztuki w Przestrzeni Społecznej na UAP Rafała Jakubowicza, krytyce tezauryzacji uczelni wyższych, ruchach antyfaszystowskich, antynacjonalistycznych i propracowniczych.

Te ruchy działają na rzecz sprawiedliwości społecznej, antydyskryminacji i przeciwko systemowej przemocy, kontekstowo wzmacniając Monitor w trudnej sytuacji –  w rezultacie złych posunięć włodarzy kraju z procesu edukacji może zostać wykluczona znaczna część młodych ludzi, a możliwości rozwoju tych, którzy będą mogli sobie pozwolić na kształcenie na poziomie wyższym, zostaną znacząco ograniczone.

Młodzi, Zdolni, Seksowni

Galeria Piec na ulicy Mostowej 33, inicjatywa kolektywu studenckiego Młodzi, Zdolni, Seksowni. Fot. Mariusz Forecki

Krytyka deformy edukacji w Polsce oraz wspieranie wolności uniwersyteckiej, chociażby na Węgrzech, to jedne z najmocniejszych punktów programowych Monitora.

Pracownia jest pozytywnym zjawiskiem, za które wdzięczna powinna być każda uczelnia wyższa. Pokazuje, że osoby, które zdecydowały się podjąć ryzykowne – w znaczeniu, jakiemu temu słowu nadała praca Ogrodzkiej – studia artystyczne, nie trafiły na UAP z przypadku. Mając tego typu młode polityczne ciało naprawcze, uczelnia może doładować się w sytuacji kryzysowej oraz przystąpić do oddolnie zaproponowanej formuły pracy na rzecz wspólnego dobra.

Pracownia czeka zresztą na każdą i każdego chętnego do przyłączenia się do tej inicjatywy pod adresem pracowniamonitor@gmail.com.

Poniżej galeria zdjęć z galerii Piec na ulicy Mostowej 33. 

CZYTAJ TAKŻE: Nie kolonizujemy Marsa. rozmowa z Piotrem Buśko

CZYTAJ TAKŻE: Czas wyzdrowieć. Frida Kahlo w malarskich trzewiach lekarek

CZYTAJ TAKŻE: Polemixa sztyki (38. edycja konkursu im. Marii Dokowicz)