fot. materiały prasowe

W bocznej ulicy: Gitara w ciemnym zaułku

The Beatles, The Doors, Cream, King Crimson, Led Zeppelin – tych i wielu innych gigantów muzyki gitarowej po prostu nie wypada nie znać. Wszystkim, którzy mają z tym kłopot, z pomocą przychodzi książka Ra’anana Chelleda „W bocznej ulicy. Historia muzyki niegranej 1968–1976”.

Gitara to ekstaza i rozpacz. Gatunki na niej bazujące, takie jak rock and roll, późniejszy rock czy (przynajmniej po części) jazz, zaczęły się od bluesa – od melodii w głowach Afroamerykanów z głębokiego południa Stanów Zjednoczonych. Od słów na ich ustach o kłujących jak cierń uczuciach, wywoływanych przez różnorakie namiętności.

Bo blues to pieśni o tym, co doskwiera. Zaczął się od muzycznych opowiastek, w których tani seks ściera się z platoniczną, szlachetną miłością, a pragnienie godziwej pracy z jeszcze większą chęcią wolności i godności. Od historii, w których podróż to upragniona przygoda, ale też często ucieczka od nienawistnych spojrzeń białych ciemiężców. Można było z nimi walczyć harmonijką, klaskaniem dłoni, ale przede wszystkim gitarą, będącą również narzędziem do osiągnięcia katharsis – oczyszczającego stanu, dającego wielką nadzieję.

 

To właśnie blues, wyrosły na folklorze amerykańskich muzyków, stał się podstawą do rozwoju całej dwudziestowiecznej muzyki rozrywkowej, w której „wiosło” zawsze odgrywało kluczową rolę.

PŁYTOWY ŚWIĘTY GRAAL

W kolejnym stuleciu gatunki, które wystawiły gitary na piedestał, wykreowały jakieś przedziwne, niebotyczne uniwersum, w którym kotłują się style i trendy posiadające jednak wspólny, choć niełatwy do nazwania mianownik. Tropem może być wiersz „Sześć strun”, w którym Federico García Lorca pisze: „Gitara cuda sprawia, do płaczu marzenia namawia. Łkania zagubionych dusz wyrywają się z jej ust”.

Po lekturze książki „W bocznej ulicy. Historia muzyki niegranej 1968–1976” autorstwa Ra’anana Chelleda, wydanej wiosną przez In Rock, powyższe słowa wydają się szczególnie znaczące.

 

W końcu historia muzyki gitarowej składa się z pasma oszałamiających sukcesów, za sprawą których nieliczni wybrańcy sięgali gwiazd, ale też z dojmującej passy często nie mniej wybitnych indywidualności, z którymi ani życie, ani historia, nie obeszły się zbyt łaskawie.

Ra’anan Chelled, „W bocznej ulicy. Historia muzyki niegranej 1968–1976”, Wydawnictwo In Rock 2019

To właśnie tym ostatnim Ra’anan Chelled poświęcił najwięcej uwagi, przez dwa lata niestrudzenie pracując nad kompendium zaginionych gitarowych perełek, których blask mogli podziwiać nieliczni. Jak słusznie zauważył poeta i wokalista Marcin Świetlicki, ta książka to „przewodnik po niesłusznie zapomnianych zespołach z najpiękniejszego okresu w historii muzyki. Książka dla tych, którzy nie ustają w poszukiwaniu płytowego Świętego Graala”.

Co takiego wydarzyło się między końcówką lat 60. a pierwszą połową kolejnej dekady, że tak wielu fanów szeroko pojętego rocka określa ten okres mianem kultowego? Można by wspomnieć o boomie na bluesa w Wielkiej Brytanii, podkreślić rolę eksperymentów z psychodelikami na gitarowej scenie USA, odnotować narodziny hard rocka, a zaraz później rocka progresywnego.

Niewątpliwie można zgodzić się z Chelledem, który już we wstępie swojego imponującego, ponad 550-stronicowego, bogato ilustrowanego dzieła pisze, że przedział 1968–1976 był „muzycznie okresem najbardziej porywającym i interesującym w całym dwudziestym stuleciu. W wielu aspektach był to też czas, w którym muzyka rockowa, pełna różnych barw i odcieni, osiągnęła swój artystyczny szczyt – i to pod wieloma względami”.

Ktoś mógłby dodać, że ówcześni gitarzyści po prostu grali na miarę swoich czasów, a więc w sposób lekkoduszny, nieco hedonistyczny, a nawet jowialny. Byli wolni. Czy ich stan umysłu udziela się również pokoleniu, którego sporą część stanowią niesławne „korporacyjne szczury”?

Wydaje się raczej, że jedynie chcielibyśmy, aby tak było, stąd powszechny sentyment do muzyki właśnie z tamtego okresu. Dopóki będziemy go czuć, dopóty antologie The Beatles, Pink Floyd czy The Doors będą bestsellerami.

INDIANA JONES BUSZUJE W PIWNICY

Jednak na wyżej wymienionych zespołach wcale nie kończy się tamta historia. Ile genialnych kapel klepało biedę w czasie, kiedy Czwórka z Liverpoolu i Król Jaszczur wygrzewali się w blasku jupiterów, wie chyba tylko sam Chelled i jemu podobni fani muzyki.

Książka „W bocznej ulicy” – mimo najszczerszych intencji i usilnych starań autora – nie sprawia, że o „Evereście na osi czasu muzyki gitarowej” wiemy już wszystko, ale odsłania losy tych „najlepszych z zapomnianych”. Sam Ra’anan porównuje się nawet do archeologa, którego zachwyceni czytelnicy nazywają „Indianą Jonesem muzyki rockowej”.

 

Autor miał w czym kopać, bo kiedy skończył się bigbit i garage, zanim tłumem zawładnęły disco i punk, na całym świecie powstawały formacje, które przy odrobinie szczęścia mogły zdobyć międzynarodową sławę.

Mowa tu choćby o greckim Socrates Drank The Conium, który z konieczności tułał się po mrocznych piwnicach Aten, by nie wpaść w ręce wojskowej junty. O japońskim Flower Travellin’ Band, który za sprawą psychodelicznego rocka połączonego z wczesnym heavy metalem przez kilka lat był jednym z największych objawień miejscowych krytyków, a jednak nigdy nie doczekał komercyjnego sukcesu. Wreszcie o Lindzie Perhacs – popowej piosenkarce folk z Kalifornii, której debiutancki „Parallelograms” z 1970 roku stał się hitem dopiero przy okazji… internetowej mody na New Weird America.

Frijid Pink, Perth Country Conspiracy, Trapeze, Beggar's Opera, Lucifer's Friend – lista wartościowych grup, do których posłuchania zachęca Chelled przyprawia o zawrót głowy.

Incredible Hog, materiały archiwalne

Trzeba docenić, że robi to nie tylko swoim zgrabnym słowem, ale również wypowiedziami innych, w postaci kilkudziesięciu ekskluzywnych wywiadów. Co więcej, całość została udekorowana szeregiem sugestywnych grafik, fotografii i plakatów, które tylko podkreślają psychodeliczny klimat panujący „w czasach Hendrixa”.

Dziennikarze z całego świata liczą na to, że „W bocznej ulicy” doczeka się drugiego tomu, choćby mając na uwadze rozmiar archiwów autora książki. Warto pamiętać, że jest ona adresowana nie tylko do „dinozaurów”, niemogących pogodzić się z komercyjną przewagą Rihanny nad King Crimson, ale wszystkich, którzy lubią karmić uszy muzyką szczerą i może niedzisiejszą, jednak dzięki temu zdolną przenieść nas do innego, lepszego wymiaru.

Ra’anan Chelled, „W bocznej ulicy. Historia muzyki niegranej 1968–1976”, Wydawnictwo In Rock 2019.

 

CZYTAJ TAKŻE: Proch na łyżeczce: „Dzienniki heroinowe” Nikkiego Sixxa

CZYTAJ TAKŻE: Rock and roll nie skacze za burtę. Rozmowa z Robertem „Robsonem” Wojciechowskim

CZYTAJ TAKŻE: Do zobaczenia na dyskotece! Rozmowa z Bartoszem Papierzem i Jędrzejem Szymanowskim z duetu ABC Przygody