fot. M. Grewling

W pałacu generała Dąbrowskiego

Z początkiem 2021 roku, rozpoczęła działalność nowa jednostka kultury samorządu województwa wielkopolskiego – Pałac Generała Dąbrowskiego w Winnej Górze. Z Markiem Romanem, p.o. dyrektora tej instytucji rozmawia Michał Dachtera.

Michał Dachtera: Panie dyrektorze, z końcem roku wydzielono z Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy dotychczasowy jego oddział w Winnej Górze. W jakim celu powołano nową instytucję?

Marek Roman: Podkreślmy, że pałac winnogórski to obecnie samodzielna instytucja. Dzięki tej zmianie organizacyjnej chcemy stworzyć optymalne warunki dla promowania postaci generała Dąbrowskiego, w tym jego związków z Wielkopolską, pałacu w Winnej Górze, a także wielkopolskich organiczników. Instytucja zyskała samodzielność, ale również nowy charakter: nie jest już placówką muzealną. Dzięki temu przekształceniu możemy starać się o środki zewnętrzne czy też dotacje celowe – nie jesteśmy uzależnieni od instytucji macierzystej, która w takich wypadkach na pierwszym miejscu stawia własne potrzeby.

 

Ponadto Pałac Generała Dąbrowskiego nie podlega już licznym ograniczeniom wynikającym z przepisów ustawy o muzeach. Zyskujemy sporą swobodę działania, a sądzę, że dziś, aby opowieść o Dąbrowskim trafiała do szerokiej publiczności, potrzebujemy tej swobody.

Upamiętnienie Dąbrowskiego w Winnej Górze ma długą historię, a powołanie nowej instytucji jest kolejnym jej rozdziałem.

 

MD: A jak wyglądały wcześniejsze rozdziały?

MR: Zacznijmy od 1987 roku, kiedy to z inicjatywy zarządzającego pałacem Instytutu Ochrony Roślin powstała izba pamięci generała Dąbrowskiego, którą kierowało Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Początek nowego wieku przyniósł kolejne zmiany. W 2003 roku nowy właściciel, osoba prywatna, rozpoczął gruntowny remont dworu w Winnej Górze z zamiarem zaadaptowania go na dom. Po zakończeniu modernizacji aż do roku 2018 w obiekcie przez cały czas funkcjonowała wspomniana wcześniej izba pamięci. W czerwcu 2018 roku samorząd województwa wielkopolskiego kupił pałac w celu stworzenia placówki poświęconej generałowi. Postanowiono o utworzeniu muzeum, jednak nie samodzielnego, ale podporządkowanego innej jednostce. Z dziesięciu funkcjonujących wówczas wojewódzkich placówek muzealnych wybrano Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy.

 

Marek Roman, fot. M. Grewling

Marek Roman, fot. M. Grewling

Dość szybko jednak okazało się, że nie będzie możliwe stworzenie muzeum o odpowiedniej randze – instytucji będącej wizytówką regionu, a to z uwagi na fakt, że nie uda się pozyskać odpowiednich zbiorów poświęconych Dąbrowskiemu.

Wówczas to w Departamencie Kultury Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu, w trzyosobowym zespole stworzonym przez Włodzimierza Mazurkiewicza – dyrektora departamentu, w skład którego wchodził jeszcze Piotr Landsberg – kierownik oddziału popularyzacji kultury oraz ja – wówczas kierownik oddziału do spraw instytucji kultury, rozpoczęły się prace nad zmianą koncepcji działania tej placówki. W ten sposób powstała wizja utworzenia niemuzealnej jednostki poświęconej Dąbrowskiemu, ale również instytucji opowiadającej o organicznikach. Koncepcja ta stała się podstawą dalszego formalnego działania.   

 

MD: Jeśli nie muzeum, to czym będzie Winna Góra?

MR: Instytucję tę scharakteryzowałbym jako centrum interpretacji historii. Budujemy nowoczesną placówkę kultury, która za pomocą ekspozycji edukacyjno-narracyjnej będzie opowiadała historie: generała Dąbrowskiego, pałacu w Winnej Górze i organiczników. Wspólnym mianownikiem tych opowieści będzie niepodległość i różne sposoby myślenia o niej. Dąbrowski jako żołnierz prezentuje pewien sposób myślenia o odzyskiwaniu wolności poprzez, by tak rzec, czyn militarny, organicznicy z kolei pojmowali drogę do niepodległości jako budowanie siły ekonomicznej, która miała stać się podstawą wolności politycznej. Bohaterowie tych historii mieli taki sam cel, ale różnie go realizowali – my chcemy pokazać, że niepodległość i patriotyzm niejedno mają imię.

 

MD: Dużo mówi pan o organicznikach. Jaka będzie ich „rola” w nowej instytucji?

MR: Oczywiście skupiamy się na generale Dąbrowskim. Organicznicy są ważni, ale będą tematem numer dwa. Pomysł połączenia w ramach nowej instytucji tych dwóch wątków pojawił się po rozstrzygnięciu konkursu na koncepcję budowy szlaku pracy organicznej, który Departament Kultury zorganizował w 2019 roku. W kilku nadesłanych koncepcjach Winna Góra pojawiła się jako jedno z miejsc na szlaku.

 

Marek Roman, fot. M. Grewling

Marek Roman, fot. M. Grewling

Uznaliśmy, że dobrze, aby zarówno organizacyjnie, jak i programowo nasza instytucja stała się swoistym  centrum operacyjnym przyszłego szlaku pracy organicznej. Gdy już powstanie, jednym z naszych zadań będzie zachęcanie publiczności odwiedzającej Winną Górę do wyruszenia na szlak. Ma temu służyć część ekspozycji poświęcona organicznikom, w której skupimy się na prekursorach i prekursorkach pracy organicznej – chcemy bardzo silnie zaakcentować rolę kobiet w tym swoistym ruchu społecznym.

Ekspozycja ta powstanie na najwyższej kondygnacji pałacu. Opowieść o pracy organicznej i jej podstawach światopoglądowych będzie z kolei punktem wyjścia do pokazania, że o niepodległości i walce o nią można mówić, nie tylko odnosząc się do historii czynów zbrojnych, że patriotyzm to także praca na rzecz dobra wspólnego – edukacji, gospodarki, krajobrazu. Proszę zauważyć, że organicznikom towarzyszyło wiele ważnych idei, aktualnych do dziś. Uważam, że warto je wyeksponować, zaproponować publiczności spojrzenie na nie w kontekście współczesnych wyzwań, ale również podkreślić ich związek z Wielkopolską, która jest kolebką pracy organicznej w Polsce – to nasze dziedzictwo, którym zdecydowanie warto się chwalić.

 

MD: Co powstanie na pozostałych kondygnacjach pałacu?

MR: Zakładamy, że przyziemie i parter będą poświęcone Dąbrowskiemu. Na pierwszej kondygnacji powstanie ekspozycja związana z generałem jako człowiekiem, mężem, ojcem, kolekcjonerem, weteranem, który osiadł w Winnej Górze. Na głównej kondygnacji, czyli na parterze, przedstawimy Dąbrowskiego jako żołnierza, twórcę Legionów, bohatera hymnu, w końcu generała, którego adiutantem jest Dezydery Chłapowski – postać Chłapowskiego będzie łącznikiem i narracyjnym przejściem do trzeciej kondygnacji, poświęconej organicznikom, w tym i Chłapowskiemu, ale już nie jako adiutantowi, tylko prekursorowi pracy organicznej.  

 

MD: Zgodnie z planem przygotowanie instytucji zajmie trzy lata. Jak się tworzy jednostkę kultury?

MR: Oczywiście projektowanie instytucji kultury za biurkiem to jedno, a zmierzenie się z tym wyzwaniem na miejscu to inna rzecz. Przed nami stoi wiele wyzwań. Musimy zmienić dom mieszkalny w dużą instytucję publiczną. Mówiąc nieco obrazowo, jeśli dziś chcielibyśmy otworzyć pałac dla publiczności, to okazuje się, że mamy za mało prądu, za mało wody, nie możemy tam legalnie wpuścić ludzi. W pierwszej kolejności planujemy otworzyć obiekt stajni i wozowni. Myślę, że lada chwila wyłonimy wykonawcę dokumentacji modernizacji tego budynku.

 

Oprócz siedziby administracyjnej i przestrzeni dla gastronomii powstanie tam także sala wielofunkcyjna, w której zamierzamy prowadzić nasze pierwsze działania merytoryczne pod dachem. Będzie to miejsce organizacji koncertów, spotkań autorskich i wystaw czasowych. Równolegle pracujemy nad podstawami konkursu na ekspozycję stałą w pałacu.

 

Wcześniej jednak musimy wykonać ekspertyzę techniczną tego zabytku. Chcemy ustalić, w jakim stanie jest pałac i czy nie należy najpierw, przed planowaniem ekspozycji, rozwiązać problemów technicznych lub konserwatorskich – niestety, na pierwszy rzut oka widać, że będziemy musieli się zmierzyć z takimi problemami. Mam nadzieję, że w tym roku uda się ogłosić konkurs na ekspozycję w pałacu, po rozstrzygnięciu którego poznamy koszty realizacji przedsięwzięcia i będziemy mogli szukać środków na ten cel. Najbardziej naturalnym tokiem myślenia jest finansowanie tego przedsięwzięcia z funduszy unijnych. Wyłonienie wykonawcy i przygotowanie ekspozycji będzie etapem końcowym. Jeśli wszystko zadziała, to koniec 2023 roku jest realnym terminem otwarcia. Oczywiście po drodze może pojawić się wiele niespodzianek, o których 1 stycznia tego roku nie wiedzieliśmy.

 

MD: Koszty utworzenia instytucji będą znane dopiero po dokładnej analizie i konkursie na ekspozycję. Czy w przybliżeniu może pan powiedzieć, o jak dużych nakładach mówimy?

MR: Mówimy o około 20 milionach złotych i mam tu na myśli koszty modernizacji pałacu i stworzenia w nim ekspozycji. Przyjęliśmy tę kwotę na podstawie informacji zebranych w trakcie wyjazdów studyjnych do podobnych instytucji w Polsce, które odbyliśmy jeszcze jako zespół Departamentu Kultury. Koszty stworzenia ekspozycji w instytucjach, które odwiedzaliśmy, były różne – najniższy 20 milionów złotych, a najwyższy 80. W Wielkopolsce zawsze byliśmy gospodarni i będziemy, ale nie unikniemy dużych kwot.

 

MD: W bieżącym roku budżet instytucji to milion złotych. Na co zostaną przeznaczone te środki?

MR: Pieniądze te w dużej mierze wydamy na zorganizowanie instytucji, ale przewidujemy również działalność merytoryczną – ta jednak, w pewnym zakresie, będzie uzależniona od sytuacji pandemicznej. Mam ogromną nadzieję, że na przełomie maja i czerwca będzie już można realizować przedsięwzięcia plenerowe. Wówczas chcielibyśmy zorganizować imprezę w parku, z dobrą muzyką – jak najbardziej związaną z programem instytucji – jedzeniem opartym na oryginalnym, pałacowym jadłospisie oraz innymi atrakcjami – m.in. pokazem mappingu. Na wrzesień planujemy organizację pierwszego zjazdu uczniów szkół imienia gen. Dąbrowskiego. Optymalnie byłoby, gdyby udało się to wydarzenie połączyć z udostępnieniem wystawy mobilnej promującej nową instytucję.

 

MD: Jakie jeszcze wyzwania czekają pana w bieżącym roku?

MR: Aktualnie pracujemy nad identyfikacją wizualną instytucji. Jest to pierwszy krok budowania naszej marki. Chcemy mieć spójną komunikację wizualną na każdym poziomie, od najmniejszej tabliczki informacyjnej po stronę internetową, krój pisma, charakterystyczne barwy i oczywiście logotyp.

 

Marek Roman, fot. M. Grewling

Marek Roman, fot. M. Grewling

Kolejnym etapem będzie stworzenie profesjonalnego serwisu internetowego. Uchylę też rąbka tajemnicy, że mamy pomysł na projekt pod roboczą nazwą „dwa pałace”. Chcemy zaangażować dwa zespoły budowniczych Lego, a ich zadaniem będzie zbudowanie makiet dwóch pałaców – obecnego i jego poprzednika, oryginalnej siedziby Dąbrowskiego, którego wygląd znamy z zachowanej ikonografii.

Na przełomie października i listopada prawdopodobnie przyjmiemy gości konferencji o Józefie Wybickim. Będzie jej także towarzyszyła książka, jedna z dwóch, które chcemy wydać w tym roku.

 

MD: Wyobraźmy sobie, że jest grudzień 2023 roku. Jak będzie wyglądało wnętrze pałacu i ekspozycja? Czego jako zwiedzający możemy się spodziewać?

MR: Liczę na to, że konkurs na aranżację wnętrz pałacu, który ogłosimy, zaowocuje niebanalnymi koncepcjami. Aby tak się stało, projektanci ekspozycji – profesjonalne biura zajmujące się tworzeniem wystaw – dostaną od nas niezbędne wytyczne w postaci założeń programowych oraz dokumentu nazywanego programem funkcjonalno-użytkowym. Resztę pozostawiam ich fantazji i kreatywności.

 

Neoklasycystyczny pałac w Winnej Górze został zbudowany w 1910 roku dla Henryka Mańkowskiego według projektu Stanisława Boreckiego. Dwór powstał w miejscu dawnego obiektu wzniesionego w 1770 roku w stylu klasycystycznym dla biskupa Czartoryskiego. W czerwcu 1807 roku Jan Henryk Dąbrowski otrzymał Winną Górę od Napoleona. Generał zmarł 6 czerwca 1818 roku w swoim majątku. Z drugiego małżeństwa (z Barbarą Chłapowską) miał córkę Bogusławę (pisarka i pamiętnikarka), zamężną (od 1835) z Teodorem Mańkowskim, oraz syna Bronisława ożenionego z Weroniką z Łąckich. Scheda po generale przypadła synowi, a po jego bezdzietnej śmierci majątek odkupił syn Bogusławy, powstaniec styczniowy Napoleon. Mańkowscy od około połowy XIX wieku byli właścicielami Rudek (pow. szamotulski). Po śmierci Napoleona, w 1888 roku majętność została podzielona pomiędzy braci bliźniaków – Teodor otrzymał Rudki, a wspomniany już wcześniej Henryk – Winną Górę. Ostatnim z Mańkowskich posiadaczem tego majątku był syn Henryka – Andrzej. Po wojnie majątek znacjonalizowano. Od 1963 roku był w posiadaniu Instytutu Ochrony Roślin w Poznaniu. Od 1987 roku w pałacu istniała izba pamięci. W latach 2003–2018 pałac stanowił własność prywatną, a od czerwca 2018 roku właścicielem obiektu jest samorząd województwa wielkopolskiego.