fot. Mariusz Forecki

Bogusławski w kłopotach

„Antreprener w kłopotach” jest operą niebywale wręcz nowoczesną. Opowiada o problemach teatru operowego, jego specyfice, wadach i zaletach. Dzieło Cimarosy z librettem Bogusławskiego jest też próbą odpowiedzi na wiele pytań, które stawiamy sobie podczas całego Festiwalu Opera Know-how – opowiada Daniel Stachuła. 

„Antreprener w kłopotach” jest operą niebywale wręcz nowoczesną. Opowiada o problemach teatru operowego, jego specyfice, wadach i zaletach. Dzieło Cimarosy z librettem Bogusławskiego jest też próbą odpowiedzi na wiele pytań, które stawiamy sobie podczas całego Festiwalu Opera Know-how – opowiada Daniel Stachuła. 

ADAM OLAF GIBOWSKI: Postanowiliście odkurzyć zapomniane dzieło „Antreprener w kłopotach”. O czym jest ta sztuka?

DANIEL STACHUŁA*: W oryginale nazywa się „Impresario in angustie”, co na język polski można przetłumaczyć jako „Impresario w opałach”. Jest to stary gatunek opery kameralnej – farsa per musica, napisanej przez włoskiego kompozytora Domenica Cimarosę w 1786 r. Premiera odbyła się w Neapolu, powodując spore poruszenie.

 

Polska premiera dzieła o tytule „Antreprener w kłopotach” natomiast miała miejsce dokładnie 10 lat później we Lwowie, za sprawą Wojciecha Bogusławskiego, który po niezwykle krwawych wydarzeniach rzezi Pragi w 1794 r. przeniósł się z Warszawy do Lwowa.

Bogusławski wystawiając „Antreprenera…” dostosował jego libretto do warunków polskich, by stało się czytelne dla lwowskiej publiczności, co było skądinąd powszechną praktyką w teatrze na przełomie XVIII i XIX w. Niestety, libretto spłonęło w czasie II wojny światowej, najprawdopodobniej w 1944 r.

 

Jak chcecie wystawić operę, skoro jej libretto spłonęło?

Musieliśmy je w pewien sposób zrekonstruować, sięgając do innych tekstów librett Wojciecha Bogusławskiego, którego twórczość w zdecydowanej większości to nie dramaty, jak można byłoby się spodziewać, a właśnie libretta operowe. Na swój sposób pokonaliśmy drogę, którą szedł Bogusławski, kiedy dostosowywał treść libretta do aktualnej sytuacji społecznej, kulturowej – z nami było podobnie. Uznaliśmy, że dostosujemy tekst do dzisiejszych realiów, stąd widzowie będą mogli rozpoznać odniesienia do współczesnej kultury operowej. Przywołujemy więc sam sposób myślenia o tekście, przeznaczonym do umuzycznienia, nie zaś konkretne libretto Bogusławskiego. Chodziło nam bardziej o to, by powtórzyć sposób myślenia o teatrze operowym jako o całości słowno-muzyczno-teatralnej, która jest przestrzenią kształtowania się wspólnoty między sceną a widownią – to bardzo bliskie wizji teatru Bogusławskiego.

 

A co z partyturą?

Maksymilian Święch (klawesyn), fot. Mariusz Forecki

Partyturą do „Antreprenera” zajął się Maksymilian Święch – klawesynista, kierownik muzyczny spektaklu. Ze względu na dużą popularność, jaką cieszyło się dzieło Cimarosy, istnieje kilka wersji tej opery rozsianych w rozmaitych archiwach i bibliotekach w całej Europie.

 

Opracowując muzykę do „Antreprenera w kłopotach” korzystamy z manuskryptu zachowanego w Sächsische Landesbibliothek w Dreźnie, który jest najbliższy oryginałowi.

Niemniej, tutaj także wymagane były elementy rekonstrukcji – np. niektórym instrumentom trzeba było uzupełnić brakujący materiał muzyczny. Bogusławski najprawdopodobniej nie przekomponowywał wraz z Józefem Elsnerem (ówczesnym kierownikiem muzycznym teatru lwowskiego) recytatywów. Najprawdopodobniej też znał dzieło Cimarosy zapośredniczone we francuskiej przeróbce. Tradycja francuska (opéra comiquez mówionymi dialogami) wykluczałaby zatem możliwość dopisania recytatywów. Tę hipotezę może potwierdzać fakt, że Bogusławski nie dysponował zawodowymi śpiewakami, dlatego charakter singspielu, śpiewogry, w pełni mu odpowiadał.

 

Na czym polega Twoja rola jako dramaturga w tym spektaklu?

„Antreprener w kłopotach”, Teatr Polski w Poznaniu, Festiwal Opera Know-how. Fot. Mariusz Forecki

Głównie pracowałem nad librettem, o czym już wspominałem. Następnie musiałem dokonać analizy dramatycznej tekstu, wyznaczyć punkty węzłowe, scharakteryzować sytuacje dramatyczne, uwzględniając specyfikę rozwoju każdej z postaci. Kolejnym krokiem było skonfrontowanie wywiedzionej przeze mnie struktury libretta z kształtem partytury. W tym momencie pojawiły się dwa światy, które trzeba było ze sobą połączyć, czego, mam nadzieję, udało mi się dokonać. Jako dramaturg odpowiadam za budowanie oraz możliwie jak najbardziej szczegółową charakterystykę obrazów dramatyczno-muzycznych, które stają się punktem wyjścia dla pracy reżysera oraz kierownika muzycznego z aktorami-śpiewakami. Dalszy etap, to już praca nad samym spektaklem. Wspomagam reżyserkę Zuzannę Głowacką, dbając o to, byśmy tworząc konkretne rozwiązania sceniczne, budowali je w oparciu o zastany materiał słowno-muzyczny. Nie jesteśmy jednak niewolnikami libretta czy partytury – jeżeli postępujemy wbrew muzyce czy słowu, musimy uzasadnić takie działanie.

 

Jak oceniasz potencjał artystyczny tego dzieła?

„Antreprener w kłopotach”, Teatr Polski w Poznaniu, Festiwal Opera Know-how. Fot. Mariusz Forecki

Uważam, że „Antreprener w kłopotach” jest operą niebywale wręcz nowoczesną. Dzieło napisane językiem muzycznym schyłku XVIII w. jest w stanie, w moim przekonaniu, zdecydowanie bardziej trafić do współczesnego odbiorcy, niż niejedno dzieło XIX-wieczne. Być może wynika to z moich upodobań teatralno-muzycznych – jestem wielkim miłośnikiem opery dawnej, choć samo określenie „dawna” nieco trąci myszką. Sądzę, że opera barokowa czy klasycystyczna ma ogromny potencjał sceniczny, szczególnie teraz, w XXI w. „Antreprener” jest operą, która opowiada o problemach teatru operowego, jego specyfice, wadach i zaletach – dzieło Cimarosy jest dla nas także próbą odpowiedzi na wiele pytań, które stawiamy sobie podczas całego Festiwalu Opera Know-how.

 

Myślisz, że twórczość Bogusławskiego można odkryć na nowo i przywrócić ją teatrowi, w sposób mniej koturnowy?

Jego twórczość należałoby przede wszystkim poznać. Większość z nas kojarzy sylwetkę Bogusławskiego z dość sztampowym hasłem „ojciec polskiego teatru”. Bo tak jest wygodniej, łatwiej zaszufladkować artystę, który napisał, przetłumaczył i wystawił ponad 100 tekstów dramatycznych. Nie trzeba martwić się o ich sceniczny byt, bo tak czy siak „Krakowiaków i Górali” zobaczymy jeszcze nie raz, przy okazji kolejnej rocznicy np. urodzin. Moim zdaniem, najistotniejsze jest to, by w twórczości Bogusławskiego dostrzec krytyczny potencjał. Współczesny odbiorca jego twórczości staje przed trudnym zadaniem odczarowania (odmitologizowania?) postaci reżysera, aktora, wieloletniego dyrektora polskich teatrów. Publiczność powinna uzbroić się w cierpliwość, gdyż niejednokrotnie przyjdzie jej zmierzyć się z materią nie-arcydzielną, choć z pewnością nie-nudną, niezwykle interesującą, aktualną, mocno wchodzącą w dialog ze współczesnością. 

*DANIEL STACHUŁA – absolwent filologii polskiej oraz teatrologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, animator kultury, laureat kilkudziesięciu ogólnopolskich festiwali słowa, okazjonalnie – reżyser teatralny (Pomiędzy, 2014), dramaturg („Antreprener w kłopotach”, 2015). W operze poszukuje możliwości nieustannej gry z konwencją. Obok teatru operowego swoje artystyczne poszukiwania kieruje także w stronę małych form teatralnych.

Premiera „Antreprener w kłopotach. (Re)konstrukcja opery Domenica Cimarosy i Wojciecha Bogusławskiego” – 29 sierpnia, godz. 20.00, Teatr Polski (Duża Scena). Reżyseria – Zuzanna Głowacka, dramaturg – Daniel Stachuła.

 

CZYTAJ TAKŻE: Taniec – energia, która karmi. Rozmowa z Ewą Wycichowską

CZYTAJ TAKŻE: Teatr dla najnajmłodszych. Rozmowa z Sandrą Lewandowską z Teatru Polskiego w Poznaniu

CZYTAJ TAKŻE: JEst ŻYCiE: Jeżyce to stan umysłu

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0