fot. Maciej Zakrzewski, Irek Popek

Darcie szat o Poznań: między feministycznym etosem a patosem zachowawczym

Dużo się ostatnio dzieje w Poznaniu. Na jego kulturowy wizerunek 2018 składają się bardziej lub mniej aktualne wyobrażenia na temat sztuki i jej społecznych funkcji. Gdy chociaż przez moment Poznań staje się rewolucyjnymi kobietami, to zaraz znów zaczyna straszyć widmem uprzywilejowanej męskiej postaci, osłaniającej swój status reakcyjnymi koncepcjami.

Miasto, które staram się upodmiotowić, na poziomie lokalnym odzwierciedla globalne napięcia dotyczące pożądanego kształtu społeczeństwa, w tym podstawową bolączkę ruchów progresywnych: odzyskanie kobiety w roli sprawczego, publicznego, obdarzonego pełnią obywatelskich praw podmiotu. Jednak nadal przeważa troska o mieszczański dobrostan, w którym sztuka staje się rodzajem frenetycznego karnawału do przeżuwania przez publiczność, nie ułatwiając tym samym podejmowania wprost wyzwań współczesnego świata.

 

W OPTYCE POLITYKI?

Genderowe projekcje nasilają się wraz ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Zaczęło się wręcz darcie szat o kulturalny Poznań, stawiające sztukę w optyce polityki. Nie widzę w tym problemu – wręcz przeciwnie – pod warunkiem, że poruszający się w polu kultury gracze polityczni nie będą zapominać, że sztuka sama jest polityczna i może na różne sposoby bronić się przed łatwym podporządkowaniem jej doraźnym i wąsko pojętym interesom.

Pytania o kulturę i sztukę pojawiają się w widoczny sposób, gdy porównamy programy dwóch niemalże następujących po sobie glokalnych wydarzeń, których organizatorzy zabiegali o uwagę mieszkańców i gości Poznania w trakcie ostatnich dwóch miesięcy. Chodzi o „Warsztaty z rewolucji”(11 maja–10 czerwca), zainicjowane kolektywnie przez Galerię Miejską Arsenał, Teatr Ósmego Dnia i Estradę Poznańską oraz Festiwal Malta, którego tegoroczna edycja została zatytułowana „Skok w wiarę”(1 czerwca–24 czerwca) i objęta kuratorską opieką przez legendarny belgijski kolektyw teatralny – Needcompany. Jego założyciel, Jan Lauwers, opowiedział o idei festiwalu w trakcie krótkiego wykładu w Arsenale.

warsztaty z rewolucji, The Army of Love, fot. Irek Popek

Bogate i zróżnicowane oferty obu wydarzeń, niekiedy zamanifestowane w nich zainteresowanie zbieżnymi problemami współczesności, jak też wspólny trzon w postaci wcielonej w życie idei kolektywnej pracy, „zaramowane” zostały jednak w tak odmienny sposób, że obok podobieństwa rozmachu oraz dzielonej potrzeby wspólnoty pojawiło się wiele intrygujących różnic. Wpisane w obie propozycje wyobrażenia na temat sztuki i kultury znacząco formatują odbiór całości oraz wpływają na możliwość identyfikacji z nimi publiczności.

 

WARSZTATY Z REWOLUCJI

Cykl wydarzeń z okazji pięćdziesięciolecia rewolucji obyczajowej 1968 roku stawiał pytania o kontrkulturę, oddolne formy wspólnotowego działania oraz szerzej rozumianą alternatywę w Polsce pogrążonej w kryzysie konserwatywnego zwrotu. Organizatorom towarzyszyło przekonanie, że sztuka jest egalitarnym narzędziem społecznej zmiany, co podkreślała Zofia Nierodzińska, autorka części programu, odbywającej się w Arsenale. W samej galerii miały miejsce warsztaty z międzynarodowymi kolektywami aktywistów, w znaczącej mierze składające się z kobiet (lub podmiotów żeńskoosobowych), które podważały status kultury dominującej w jej rynkowym oraz światopoglądowo-obyczajowym wymiarze. W zasadzie zrezygnowano tu z wytwarzania estetycznych obiektów, stawiając na proces edukacji i wspólnego, krytycznego doświadczania rzeczywistości.

Mocnymi punktami programu były warsztaty z grupą Gyne Punk z Barcelony – w sposób radykalny zajmującej się odzyskiwaniem ciał kobiet dla nich samych – oraz bardziej wyważonym berlińskim kolektywem Feminist Health Care Research Group, proponującym praktyki troski i opieki. Prezentacja filmu „Niewysłuchane głosy: czarnoskóre kobiety i prawa obywatelskie” (2013) autorstwa czarnoskórej artystki Nevline Nnaji uprzytomniła widzom europocentryczne spojrzenie, będące podstawą narracji historycznej kultury dominującej. Feministyczną orientację warsztatów zaznaczył również Teatr Ósmego Dnia, proponując „Portale horyzontalne” – siostrzane działanie Karoliny Kubik i Zuzanny Ziółkowskiej/Hercberg będące poetycką manifestacją postawy ekologicznej – czy debatę „Błaźnice. Kobiety kontrkultury Teatralnej w Polsce”.

 

IDIOM MALTY

Idiom kładł z kolei nacisk na rodzaj odnowy duchowej, w której – jak twierdził Lauwers – kluczową rolę odgrywa przemyślenie sztuki. Podkreślając jej europejską genezę, kurator umieścił ją w pozycji silnego i autonomicznego bytu. W jego koncepcji pobrzmiewało defensywne myślenie o sztuce, broniącej swej autonomii poprzez tytułowy „skok w wiarę” oznaczający – jeśli dobrze go zrozumiałam – konieczność ciągłego redefiniowania w obliczu zagrożeń.

 

Głoszona idea przywrócenia metafizycznego skoku oraz sceptycyzm w stosunku do używania sztuki jako politycznego narzędzia sprawiały, że można było odnieść wrażenie, że broniona autonomia sztuki wiąże się również z internalizacją wątpliwości w stosunku do być może zbyt daleko idących form jej uspołecznienia i radykalnej polityzacji.

Wówczas proponowany akrobatyczny manewr staje się trudny do przyjęcia, gdyż osuwa się w ekskluzywizm, korzeniami sięgający projektu odnowy społeczeństwa związanego z artystycznym modernizmem. Na szczęście idea amortyzacji podmiotów uprzywilejowanych poprzez zachowawcze koncepcje sztuki nie odcisnęła się na całej, pluralistycznej z założenia, imprezie. W miejscu akcentowania wewnętrznych sprzeczności i nieokreśloności sztuki odważnie polityczny Generator Malta zaproponował na przykład elektryzujący voguing nad jeziorem Strzeszyńskim z międzynarodową grupą Future V, czyli platformą tańca dla nieheteronormatywnych osób z doświadczeniami uchodźczymi czy wspólną imprezę z kolektywem Flauta, z której dochód przekazany został na rzecz mieszkańców ogarniętego wojną Jemenu.

 

CZYTAJ TAKŻE: Nie interesuje mnie narracja mistrzowska, lecz ludzka. Rozmowa z Mithu Sen
CZYTAJ TAKŻE: Nocne motyle bez wieści na wystawie „Lochy Arsenału”
CZYTAJ TAKŻE: Ludzie zamiast bóstw: Płonąca Mumia i Otwarta Starołęka
SŁUCHAJ TAKŻE: Zamieniam się w słuch #45 – Kasia Tórz