fot. Mariusz Forecki

Melancholia Bośni

„Jej poezja, daleka od ideologicznych narracji, upomina się o zwykłych ludzi, a tzw. wielką Historię wpisuje w pojedyncze losy” – o twórczości Feridy Duraković, bośniackiej poetki goszczącej na Festiwalu Miłosza w Krakowie, opowiada Magdalena Koch, autorka przekładu i wyboru wierszy „Srce tame / Serce ciemności”.

URSZULA PUTYŃSKA: Ferida Duraković podkreśla w wywiadach, że doświadczenie wojny i życie w oblężonym Sarajewie zmieniły perspektywę myślenia o roli poezji i stały się źródłem polityczno-społecznego zaangażowania jej twórczości. Wyraźna obecność tematyki wojennej w wierszach Duraković miała dla ciebie znaczenie w kwestii wyboru osoby reprezentującej Bośnię i Hercegowinę na tegorocznym Festiwalu Miłosza?

MAGDALENA KOCH: Gdy w ubiegłym roku organizatorzy krakowskiego Festiwalu zapytali, czy mogłabym zaproponować interesujący głos poetycki z obszaru językowego, którym się zajmuję, od razu pomyślałam o poetkach bośniackich. Ważniejsze było jednak dla mnie zaproszenie poetki i pokazanie jej perspektywy. Choć wiedziałam, że pojawienie się tematu wojny i traumy jest nieuniknione. W jakiś sposób wpisywało się to też w koncepcję tegorocznej edycji Festiwalu, która przebiegała pod hasłem „Zdobycie władzy”.

Choć przekłady literatur bałkańskich obecne są na polskim rynku wydawniczym, odnoszę wrażenie, że dość rzadko tłumaczki i tłumacze sięgają po poezję autorek z Bośni.

 

Ferida Duraković, reprezentująca dojrzałe pokolenie twórców, jest jedną z pierwszych poetek uznanych na rodzimej scenie literackiej, a jej dorobek artystyczny stanowi punkt odniesienia dla młodszych generacji autorek.

Ferida Duraković, „Serce ciemności”

Ferida Duraković, „Srce tame / Serce ciemności”, wybór i przekład: Magdalena Koch, grafika: Wiesław Szumiński, Seria poetycka „Inicjał”, Pogranicze, Sejny 2019. Fot. Mariusz Forecki

Gdy wybuchła wojna w Bośni, Duraković miała 35 lat i tomy poezji zauważone i docenione nagrodami. Przyjaźniła się z artystami pochodzącymi z różnych republik Jugosławii, zdążyła doświadczyć wielokulturowości i czerpać z tego bogactwa, również we własnej twórczości literackiej.

Formowanie jej poetyckiej osobności przypadło zatem na czas, gdy etos pisania ważniejszy był niż etnos. Wojna odwróciła perspektywę oglądu świata: bośniackie pogranicze i wielokulturowe Sarajewo zamiast być źródłem inspiracji, stały się w pewnym sensie źródłem tragedii. Doświadczenie codziennego obcowania ze śmiercią wymagało przepracowania – w dramatycznych okolicznościach zmienia się nie tylko percepcja rzeczywistości, ale też formuła jej artystycznego przetwarzania.

 

Wiersze wojenne, prezentowane w środkowej części książki zatytułowanej „Znikanie ojczyzny”, są jednak bardzo zróżnicowane: od przejmujących kadrów wojennej codzienności po elegijne w charakterze utwory, które czytać można jako hołd poetki złożony ofiarom.

Wiersze z pierwszej połowy lat 90. przypominają raport z oblężonego miasta – potrzeba pisania brała się wtedy z konieczności bezpośredniego reagowania na tragiczne zdarzenia. I z przeświadczenia, że siłą poezji jest możliwość skondensowanego przekazu dramatu. To mocne obrazy, ale – co równie ważne – nie epatują przemocą, powierzchowną doraźnością czy oskarżycielskim tonem.

Utwory z tomów „Przeprowadzka z pięknego kraju, w którym umierają róże” z 1993 roku i późniejszego „Serca ciemności” nazwałabym czarno-białymi zdjęciami czy kadrami z oblężonego Sarajewa. Kolejne książki pisane są już w innym duchu. Daje się tu wyczuć czasowy dystans dzielący poetkę od granicznych doświadczeń wojennych.

Poezje te mają też inny wydźwięk – to już nie raport poetki z wydarzeń, a raczej świadectwo kolejnych etapów przepracowywania traumy, pozbawiony patosu opis przeżyć skrzywdzonych i ocalanie pamięci o ofiarach. Dotkniętym doświadczeniem wojny i przemocy daje Duraković schronienie w wierszu: „cywile na każdej wojnie nie mają nic oprócz tego wiersza, którym mogą się zasłonić, gdy ich ktoś poniża, bije, katuje, zamyka, rani albo zabija”.

 

„Srebrenicka piramida słońca 2006” i „Srebrenica” – najbardziej przejmujące wiersze z tomu „Locus minoris – słabość do Bośni jako melancholii” dotyczą ludobójstwa w Srebrenicy. Pisane kilkanaście lat po tragedii już samą formą zapisu przypominają tablice nagrobne upamiętniające zabitych i zaginionych.

Wiersz „Srebrenicka piramida słońca 2006” nazywam słowno-graficzną piramidą pamięci o ofiarach. W ogromnej mierze to właśnie dzięki skondensowanej formie wizualnej utwór ten zyskuje na sile.

Ferida Duraković, „Serce ciemności”

Ferida Duraković, „Srce tame / Serce ciemności”, Pogranicze, Sejny 2019. Fot. Mariusz Forecki


W jednym z wywiadów Duraković powiedziała, że do dziś – a mówiła to w 2006 roku, 11 lat po ludobójstwie – obserwuje bolesny problem Matek Srebrenicy (członkiń stowarzyszenia „Majke Srebrenice” zrzeszającego rodziny ofiar masakry), które nie pochowały swoich dzieci, nie odnalazły szczątków swoich bliskich w masowych grobach, przekopywanych wielokrotnie przez Serbów, by zatrzeć ślady zbrodni.

Choć od wydarzeń minęło prawie ćwierć wieku, tragedia tych kobiet trwa, stanowi element ich teraźniejszości. Wracając w późniejszych utworach do wojny w Bośni, Duraković pisze je, by upamiętnić zmarłych, stworzyć im zastępcze groby i znajduje w swoich wierszach miejsce dla wciąż żywego bólu ocalałych. Jej poezja, daleka od ideologicznych narracji, upomina się o zwykłych ludzi, a tzw. wielką Historię wpisuje w pojedyncze losy.

 

Tę „mikroperspektywę” poetka wykorzystuje również do czujnego diagnozowania niepokojących, a znów aktualnych zjawisk: odradzających się nacjonalizmów, zideologizowanego dyskursu publicznego, ignorowania wspólnotowego wymiaru przeszłości kulturowej regionu. Zdaje się jednak, że Duraković jest krytyczna nie tylko wobec kondycji rodzimej kultury – niektóre z jej wierszy to próba dekonstruowania stereotypów wpisanych w postrzeganie Bałkanów przez świat zachodni.

Jedną z ważniejszych wypowiedzi poetyckich związanych z tym kontekstem jest dla mnie wiersz dedykowany Levy’emu, „Pisarka patrzy na ojczyznę, podczas gdy uczony postmodernista przyjeżdża do jej miasta”. Duraković zderza tu dwa obrazy wojny i biegunowo odmienne perspektywy spojrzenia na Bośnię.

Magdalena Koch, fot. Mariusz Forecki

Magdalena Koch, fot. Mariusz Forecki

Pierwsza reprezentowana jest przez mężczyznę, francuskiego filozofa – przedstawiciela tzw. dużej kultury, a więc występującego z pozycji władzy i autorytetu, ponadto reprezentującego głos z zewnątrz. Po drugiej stronie mamy kobietę – pisarkę, która doświadcza wojny i rozpadu swojej ojczyzny. Podczas gdy on przyjeżdża z określonym wyobrażeniem o tym miejscu i zamyka Bośnię w ogólnikowych, patetycznych formułach, ona empatycznie pochyla się nad pojedynczymi nieszczęściami:

 

„Twarz żołnierza

obok przystanku autobusowego, z otwartymi oczami,

gdzie się zatrzymała pytamy niebo majowe – Zmyślasz,

mówię – to nie jest spokojna i odległa twarz Historii.

(…)

Niewiarygodny z ciebie świadek, a przy tym stronniczy. Dlatego

przyjechał Profesor, na wskroś paryski:

Mes enfants,

zaczął, a jego palce wciąż powtarzały:

Mes enfants, mes enfants, mes enfants, a w całej

Akademii Nauk siwe głowy myślały

wyłącznie o jego nowej koszuli nieskazitelnie białej…”.

 

W polemiczny ton tego wiersza Duraković wtrąca też autoironiczny komentarz – zabieg charakterystyczny dla jej poezji. Inną cechą tego programu twórczego, która również się tu ujawnia, jest swoisty recykling wierszy. Przytoczony we fragmencie utwór po raz pierwszy ukazał się w książce „Serce ciemności”, jednak pod innym tytułem – to nie „pisarka”, a uniwersalny „pisarz” patrzył wtedy na ojczyznę. Po ponad 13 latach, w tomie z 2007 roku „Locus minoris…”, ukazał się on w zmodyfikowanej i genderowo odwróconej formie.

Gdy zapytałam autorkę, która wersja ma stać się podstawą polskiego tłumaczenia, odpowiedziała, że zawsze „najświeższy” wariant wiersza jest tym właściwym. Lektura poezji Duraković wymaga uważności: poetka co kilka lat wraca do pojedynczych utworów, by w zmienionym kształcie umieścić je w kolejnych książkach, rzucając tym samym nowe światło na własną poezję.

 

Ujawnianie żeńskiego podmiotu, dowartościowanie w wierszach kobiecego doświadczenia to także ważny wyróżnik jej poezji. Mam poczucie, że ta cecha twórczości Duraković jest szczególnie wyraźna w „Dialogach”, pierwszej części twojego wyboru wierszy. To nieuzasadnione wrażenie czy jednak kryje się za tym celowy układ książki?

Zależało mi, aby tom otwierały nowsze wiersze, które są już bardzo świadomie pisane z pozycji kobiety. Podobnie jak ewoluował język utworów wojennych, tak rozwijała się świadomość feministyczna Duraković.

Myślę nawet, że wyraźniejsze eksponowanie kobiecego podmiotu związane jest również z doświadczeniem wojennym – poetka opowiada się po stronie bezbronnych i skrzywdzonych, a wojna w okrutny sposób odcisnęła się na losach kobiet. Znamienna w tym kontekście jest wypowiedź dotycząca wpływu Mariny Trumić – poetki i tłumaczki polskiej literatury, a prywatnie przyjaciółki Duraković – na kształtowanie się feministycznego wymiaru jej twórczości:

 

„Marina Trumić nauczyła mnie, by swoją energię inwestować w jednostkę, szczególnie w kobiety, a przede wszystkim w córki, gdyż ludzkość jest straconym projektem. Ważne są jednostki, które uratują duszę świata”.

Poezja Duraković  oddaje te słowa: najpierw docenia jednostkę – odporniejszą niż grupa na próby ideologizacji, później coraz wyraźniej wyraża troskę o widzialność kobiet w poezji oraz uznanie intymnego, empatycznego języka jako ratunku dla świata. Ten gest ujawnia się w mediacyjnym charakterze wierszy: w nawiązaniach do ważnych dla niej pisarek czy w przypominaniu artystek, które „zniknęły z mapy poezji”, jak np. Mubera Pašić.

Ferida Duraković, „Serce ciemności”

Ferida Duraković, „Srce tame / Serce ciemności”, Pogranicze, Sejny 2019. Fot. Mariusz Forecki

Zainspirowana Conradowską metaforą „serca ciemności” („Heart of Darkness”) artystka postuluje potrzebę pisania z głębi, z wewnętrznej ciemności, ale też odnalezienia w zewnętrznym mroku bijącego serca – pojedynczego człowieka z jego historią i dramatem. Zdecydowałam, że nawiązujący do powieści Conrada tytuł wojennego tomu stanie się tytułem polskiego wyboru wierszy, bo właśnie metafora serca, przybierając różne postaci i znaczenia, uobecnia się w tej poezji nadspodziewanie często. Przy czym, nie zawsze związana jest z kontekstem wojennym: pojawia się choćby „serce puste i porzucone” – obraz samotności po śmierci bliskiej osoby czy „obolałe serce” jako miejsce pamięci o rzeczach i ludziach, utraconej rzeczywistości.

 

Marina Trumić, o której wspominasz, zajmuje w twoim wyborze miejsce szczególne – jej „Wpuść mnie do swego wiersza”, dedykowany Feridzie Duraković, otwiera książkę. Kolejny utwór to replika poetki wywołanej do odpowiedzi. Skąd decyzja, by ten poetycki dialog pisarek-przyjaciółek potraktować jako wprowadzenie do „Serca ciemności”?

To dzięki przekładom Trumić polska poezja współczesna jest Duraković dobrze znana i ten, tym razem pośredni, wpływ na jej twórczość wydaje mi się istotny. Z pewnością ważna jest dla niej twórczość Szymborskiej, ale w bardzo osobisty sposób traktuje poezję Miłosza. Niezależnie od tego, czy to przeżycia związane z II wojną światową czy krwawym rozpadem Jugosławii, łączy ich doświadczenie wojennego losu. Duraković w czytelny sposób nawiązuje w swoich wierszach do twórczości noblisty.

 

Bardzo zależało mi też na tym, by w wyborze znalazł się tytuł „Nie musisz akurat do mojego wiersza, Marino”, będący odpowiedzią na zaczepną prośbę Trumić – „Wpuść mnie do swego wiersza”.

W moim odczuciu Duraković wychodzi jednak daleko poza konwencję poetyckiej rozmowy dwóch artystek. Tego rodzaju wstęp pozwolił mi z jednej strony uwypuklić dialogowość tej poezji, z drugiej zaakcentować interwencyjny, a może raczej zaangażowany charakter tej twórczości.

Ferida Duraković, „Serce ciemności”,

Ferida Duraković, „Srce tame / Serce ciemności”, Pogranicze, Sejny 2019. Fot. Mariusz Forecki

Poza intymnym wymiarem przyjacielskiego dialogowania widać tu komentarz dotyczący polityczno-społecznej oraz etnicznej sytuacji w Bośni. Duraković nawiązuje nie tylko do ich osobistej relacji, ale problematyzuje wpisaną w ich przyjaźń „niepoprawność polityczną”, odwołując się do chorwackiego pochodzenia Trumić (żeby sprawę jeszcze bardziej skomplikować – urodzonej w stolicy Serbii). W wierszu z 2009 roku reaguje na obserwowane przez nią wówczas zjawiska, niepokojące i bolesne szczególnie w kontekście dramatycznych zdarzeń z nieodległej przeszłości. Mowa o odradzających się nacjonalizmach, porażce jugosłowiańskiej idei wielokulturowości, państwowej ideologii wykluczenia, która uderza nie tylko w wieloetniczną wspólnotę, ale i wolność artystyczną.

Ironia wyostrza krytyczny wydźwięk wiersza. Ale wiersz jest dla poetki przestrzenią empatii: dla wszystkich (swoich) Innych – wykluczonych w imię narodowej czystości czy religijnej jednorodności – poetka ma „serce niefundamentalne”, inkluzywne, a w konsekwencji „przeludnione”:

 

„Umówcie się w końcu między sobą, ty i wszyscy moi Inni:

Albo się zbuntujcie i żyjcie w tym kraju

po ludzku, albo

zgódźcie się na moje przeludnione serce!”

 

Tym razem serce staje się metaforą miejsca spotkania, powrotu do utraconego bogactwa różnorodności.

 

W rozmowie z Michałem Nogasiem, opublikowanej w „Wysokich Obcasach” kilka dni przed festiwalowym spotkaniem, Duraković powiedziała: „Mam teraz nową ojczyznę, ale nie tę, o której marzyłam. Miał być to kraj wielokulturowy, multireligijny, jak za czasów Jugosławii. Nic z tego nie wyszło”. Rozczarowanie obecną sytuacją w Bośni to jedno. A czy dałoby się, według ciebie, wyczytać z jej wierszy także pewien rodzaj jugonostalgii?

Duraković na pewno jest poetką miejsca – myśli miejscem i pisze z pozycji miejsca. Myślę, że jedną z ważniejszych przestrzeni kulturowych jest dla niej Sarajewo, choć się tam nie urodziła, to właśnie z tym miastem od wczesnego dzieciństwa związane są jej losy.

Sarajewo to temat jej wierszy, nie tylko w kontekście wojennego doświadczenia. Ale miejscem blisko serca byłaby też cała Bośnia. Po rozpadzie Jugosławii Duraković wyraźnie różnicuje w swojej poezji prywatną ojczyznę (domovina) i państwo (država) – projekt ideologiczny.

 

Ojczyzna rozumiana jako dom otwarty na różnorodność już nie istnieje. To przestrzeń wydobywana z pamięci i z nią wiąże się nostalgia.

Państwo to obecna – podzielona i borykająca się z mnóstwem problemów – Bośnia i Hercegowina. W wierszu „Znikanie ojczyzny” poetka pisze z gorzką ironią: „Z tego wszystkiego zostało tylko państwo / Zresztą ojczyzna i tak była już démodé”. Trudno byłoby mi jednak w jednoznaczny sposób powiedzieć, która przestrzeń byłaby jej prywatną ojczyzną i jak szeroko czy wąsko ją traktuje: Sarajewo, Bośnia, Jugosławia? Może jako kręgi centryczne… Wydaje mi się również, że w percypowaniu Bośni bliższa jest jej melancholia niż nostalgia.

Przedostatnią książkę poetycką tytułuje „Locus minoris – słabość do Bośni jako melancholii”, wyraźnie określając emocjonalno-geograficzne współrzędne swojej poezji. Sama autorka twierdzi, że Bośnia to jej czuły punkt, wrażliwa sfera, że jest sprzężona z tym miejscem, duchowo i poetycko.

 

Tłumaczenie poezji silnie zakorzenionej w rodzimym kontekście – nie dość że złożonym, to przez poetkę często w nieoczywisty sposób problematyzowanym – było dużym wyzwaniem?

Myślę, że tłumaczenie poezji już samo w sobie jest wyzwaniem… A przekład wierszy Duraković był  skomplikowany najbardziej w momentach, w których gra różnymi wariantami leksykalnymi systemu języka zwanego dawniej serbsko-chorwackim. Przez ten zabieg poetka podkreśla etniczność i wskazuje zideologizowane znaki kulturowe. W języku polskim trudno jednak oddać takie zróżnicowanie. Czytelnicy i czytelniczki ocenią, jak sobie z tym poradziłam. Czasami też były potrzebne przypisy objaśniające kontekst.

 

Ferida Duraković była dla ciebie wyborem pierwszym i oczywistym, czy jednak rozważałaś przekład wierszy innej autorki?

Na początku organizatorom Festiwalu Miłosza zaproponowałam dwie znakomite poetki: Feridę Duraković i Adisę Bašić. Zdecydowałam jednak, że „przetrzeć szlaki” powinna pokoleniowo starsza Duraković, której poezja jest ważnym punktem odniesienia dla młodszych autorek, również dla Bašić.

Magdalena Koch, fot. Mariusz Forecki

Magdalena Koch, fot. Mariusz Forecki

Jest to oryginalna, wyrazista i odważna autorka, która w swoich wierszach nie ucieka od ostrego komentarza, celującego w aktualną, a uważnie przez nią obserwowaną, społeczno-polityczną sytuację w kraju. Takie są wiersze z tomu „Trauma-market” z 2004 roku i późniejszego „Promocyjny spot dla mojej ojczyzny”, ale też utwory z najnowszej, wydanej przed pięcioma laty, książki „Motel nieznanych bohaterów”.

Doświadczenia tegorocznego Festiwalu pozwalają sądzić, że wśród polskich czytelników znalazłoby się wielu zainteresowanych poznaniem kolejnej przedstawicielki współczesnej sceny poetyckiej Bośni. Mam nadzieję, że Duraković, niezwykle dobrze przyjęta przez festiwalową publiczność, otworzyła drogę przyszłym spotkaniom z poezją bośniacką w Krakowie.

FERIDA DURAKOVIĆ – ur. 1957, Olovo, Bośnia i Hercegowina / Jugosławia. Poetka, autorka opowiadań, utworów dla dzieci, esejów, redaktorka, tłumaczka. W 1980 r. na Uniwersytecie w Sarajewie ukończyła studia z literatury narodów Jugosławii i języka serbsko-chorwackiego. Była redaktorką czasopisma „Oslobođenje” („Wyzwolenie”) oraz prezeską PEN Clubu w Sarajewie. Debiutowała jako dwudziestolatka tomem wierszy „Bal maskowy” (1977), za który otrzymała m.in. nagrodę literacką młodzieży Bośni i Hercegowiny. W okresie jugosłowiańskim wydała jeszcze dwie książki poetyckie: „Oczy, które na mnie patrzą” (1982) i „Mała nocna lampka” (1989). Do najważniejszych tomów poetyckich w jej dorobku należą: „Przeprowadzka z pięknego kraju, w którym umierają róże” (1993), „Serce ciemności” (1994), „Locus minoris – słabość do Bośni jako melancholii” (2007), „Jak deszcz w japońskich filmach” (2018). Jej poezja i proza przetłumaczona została na dwadzieścia pięć języków.

MAGDALENA KOCH – profesorka w Instytucie Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, kierowniczka Pracowni Genderowych i Transkulturowych Studiów Bałkanistycznych. Zajmuje się historią literatury serbskiej, chorwackiej i bośniackiej XIX–XXI wieku, badaniami genderowymi, serbskim esejem feministycznym, a także serbskim i chorwackim dramatem współczesnym oraz studiami sefardyjskimi na Bałkanach. Autorka m.in. monografii „Podróże w czasie i przestrzeni. Proza Isidory Sekulić” (2000) i „kiedy dojrzejemy jako kultura… Twórczość pisarek serbskich na początku XX wieku (kanon – genre – gender)” z 2007 r., (wyd. serb. 2012). Przekłada z języka serbskiego/chorwackiego/bośniackiego prozę (Miloš Crnjanski, Miroslav Mićanović, Nenad Veličković, Damir Arsenijević), dramat (Tanja Šljivar, Ivana Sajko, Lada Kaštelan) i poezję (Dubravka Đurić, Ferida Duraković).

 

Ferida Duraković, „Srce tame / Serce ciemności”, wybór i przekład: Magdalena Koch, grafika: Wiesław Szumiński, Seria poetycka „Inicjał”, Pogranicze, Sejny 2019.

 

CZYTAJ TAKŻE: Bogurodzica, św. Teresa i Patti Smith

CZYTAJ TAKŻE: O wadze roztropnych słoni (Elmer i Pomelo)

CZYTAJ TAKŻE: Opowieści filmowe z Bałkanów