fot. Marika Sypniewska

Odzyskiwane. O wystawie „Damy Reymonda”

Jednodniowa wystawa „Damy Reymonda” w ramach festiwalu Konin Miasto Kobiet ujawniła, że oddziaływanie sztuki wykracza dalece poza wernisaż i samo obcowanie z dziełem sztuki.

Praca, którą wykonujemy, aby coś stworzyć, zmienić rzeczywistość, ustabilizować ją, często jest dla innych niewidoczna. Wysiłek ukrywa się, gdy obcujemy jedynie z ostatecznym rezultatem. Godziny pracy, treningu, wysiłków są często niedoceniane.

Obcując z dziełem sztuki, widzimy rzeczywistość, która została „posplatana”, praca, dzięki której powstało dzieło, ukrywa się za nim. Uwidacznia się ona wtedy, kiedy rzeczywistość nie daje się splatać, kiedy tworzymy coś z wysiłkiem albo wtedy, gdy nasze dzieła nie mają szansy być zaprezentowane innym.

 

Infrastruktura podtrzymująca kulturę często ujawnia się, gdy jest zbyt późno – w momentach utraty, zniszczenia, upadku.

Rzadko udaje się pogodzić możliwość obcowania z gotowymi dziełami z uwrażliwieniem na wysiłek, który musiał być podjęty, aby owe dzieła powstały oraz – co często równie trudne – utorowały sobie drogę do szerszej publiczności. Tak, jak ukrywa się praca artystów, tak często nie widzimy, ile pracy i wysiłków potrzeba, aby tworzyć instytucje kultury i podtrzymywać je w działaniu. 

MIĘDZY WYSIŁKIEM A KRUCHOŚCIĄ

Na wyżej wspomniane kwestie zwrócili uwagę organizatorzy nietypowej, jednodniowej wystawy, która odbyła się 8 marca 2019 roku w Koninie. Zatytułowana dość przewrotnie „Damy Reymonda” zgromadziła prace dziewięciu artystek konińskich, które zaprezentowały swoje rzeźby, obrazy, instalację i poezję.

Wystawa, której kuratorką była Monika Marciniak, stanowiła część ponad tygodniowej akcji Konin Miasto Kobiet. Jednodniowość, tymczasowość wystawy dyktowana była warunkami miejsca – wystawa odbyła się w pustostanie – Pałacu Reymonda, zabytkowym, niszczejącym budynku.

Surowość remontowanych wnętrz (różnica pomiędzy dawną świetnością pałacu szwajcarskiego fabrykanta a jej dzisiejszym stanem) podkreślało napięcie pomiędzy wysiłkiem twórczym a kruchością jego efektów, ich podatnością na zniszczenie.

„Damy Reymonda”, festiwal Konin Miasto Kobiet, Pałac Reymonda, 8 marca 2019. Fot. Marika Sypniewska

 

Miejsce wystawy było nieprzypadkowe, samo odgrywało artystycznie performatywną rolę, co podkreślał fakt, że koordynatorem wystawy było Tymczasowe Centrum Kultury Postindustrialnej – Pałac Reymonda.

Owo centrum to inicjatywa będąca częścią szerszego projektu „Wczasy w Koninie”, którego celem jest odzyskiwanie pamięci o przemysłowej przeszłości i tożsamości miasta oraz dyskusja nad tym, jak radzić sobie z wyzwaniami rzeczywistości postindustrialnej.

ARTYSTKI

„Damy Reymonda”, festiwal Konin Miasto Kobiet, Pałac Reymonda, 8 marca 2019. Fot. Marika Sypniewska

Konińskie artystki: Paula Klama, Katarzyna Mijakowska, Justyna Czajkowska, Magdalena Janicka, Michalina Olesińska, Alexandra Dobrasiak, Aleksandra Sobiewska, Wiktoria Dębińska, Ewa Gaj – „nawiedziły” puste wnętrza pałacu. Dzięki temu na czas trwania wystawy niszczejące wnętrza przestały być symbolem dawnej, upadłej fortuny fabrykanta, ale stały się przestrzenią twórczości.

Twórczynie odzyskały przestrzeń niszczejącego zabytku podwójnie – dzięki wystawie budynek mogli zwiedzić mieszkańcy Konina, a Pałac Reymonda przestał być jedynie mijanym pustostanem w drodze z Nowego do Starego Konina, a artystki odzyskały zarazem własną lokalność.

Artystki w większości pochodzą i aktualnie mieszkają w Koninie, choć kształciły się poza nim. Wystawa była nie tylko oddaniem głosu kobietom, co narzuca się samo w kontekście daty wystawy (8 marca), ale także pretekstem do przemyślenia relacji pomiędzy prowincją a centrum, usytuowania zarówno Konina, jak i jego mieszkanek na mapie kulturalnej Polski i Wielkopolski.

 

Konin, jak wiele miast średnich, boryka się z problemem odpływu mieszkańców i mieszkanek, a wykształcenie specjalistyczne, na przykład artystyczne, można zdobyć w większych ośrodkach. Tylko niewielka część osób decyduje się na powroty do miejsca urodzenia.

„Damy Reymonda”, festiwal Konin Miasto Kobiet, Pałac Reymonda, 8 marca 2019. Fot. Marika Sypniewska

Wystawa lokalnych konińskich artystek świadomie podejmowała ten wątek, co podkreślił koordynator wystawy – Mariusz Harmasz. Kobiecy i feministyczny wymiar wystawy to nie tylko jej skład, także część prac eksploatowała tematykę kobiecą i wpisywała się w ruch upodmiotowienia kobiet.

Taki charakter miały na przykład akty autorstwa Ewy Gaj czy też rzeźba „Czarownicy z Chwaliszewa” Magdaleny Janickiej, co łączyło wspomnianą wystawę z koncertem „Chóru Czarownic” – także będącego częścią programu Konin Miasto Kobiet.

 

ODZYSKIWANIE SZTUKI I PRZESTRZENI

Odzyskiwanie przestrzeni (dosłowne) Pałacu Reymonda przez artystki to także przywracanie przestrzeni publicznej samego budynku. Pałac wraz z przylegającymi budynkami fabrycznymi to konińska „ziemia obiecana”, zachowany do dziś relikt XIX-wiecznej zabudowy przemysłowej.

„Damy Reymonda”, festiwal Konin Miasto Kobiet, Pałac Reymonda, 8 marca 2019. Fot. Marika Sypniewska

Współorganizator wystawy oraz aktywista zaangażowany w „odczarowywanie” Pałacu Reymonda – Mariusz Harmasz – starania o odzyskanie budynku dla użytku publicznego uczynił ważną częścią wspomnianego projektu „Wczasy w Koninie”, w ramach którego we wrześniu 2018 roku zorganizowano zaskakujące zwiedzanie budynku. Połączone z festiwalem kultury postindustrialnej pozwoliło po raz pierwszy zobaczyć wnętrza straszącego od lat pustostanu.

Sam pałac wybudowany przez pochodzącego ze Szwajcarii Edwarda Reymonda, utrzymany w stylu eklektycznym, przypomina o wczesnym okresie przemysłowym Konina, którego symbolem był także Mojsze Kapłan, właściciel folwarku i cegielni w będącym dziś dzielnicą, a wówczas osobną osadą Morzysławiu. To właśnie Mojsze Kapłanowi Konin zawdzięcza odkrycie złóż węgla brunatnego, co zmieniło nie tylko miasto, ale cały region.

 

Jednodniowa wystawa zorganizowana przez Tymczasowe Centrum Kultury Postindustrialnej ujawniła, że oddziaływanie sztuki wykracza dalece poza wernisaż i samo obcowanie z dziełem sztuki.

„Damy Reymonda”, festiwal Konin Miasto Kobiet, Pałac Reymonda, 8 marca 2019. Fot. Marika Sypniewska

Wystawa stała się splotem łączącym odzyskiwanie: lokalności, głosu przez twórczynie oraz dawnej przemysłowej, ale i wielokulturowej historii Konina.

Jednodniowość wystawy ujawniła sieci relacji, które musiały zaistnieć, aby choć na ten jeden dzień możliwe było odzyskanie dla konińskiej publiczności głosu twórczyń i pustych niszczejących przestrzeni. Tymczasowość wystawy powodowała, że ona sama stała się instalacją – znakiem tego, co trudne, ale jednak możliwe.

W stabilnym świecie metropolii, bogatych miast i instytucji podtrzymywanie aktywności kulturalnej wydaje się odbywać bez większego wysiłku, gdyż ten ukryty jest za kulisami. Dzięki wystawie „Damy Reymonda” ów zakulisowy trud wytwarzania kultury miał szansę nie tylko zostać ujawniony, ale i doceniony.

„Damy Reymonda” w ramach festiwalu Konin Miasto Kobiet, Pałac Reymonda, 8 marca 2019.

CZYTAJ TAKŻE: Czas wyzdrowieć. Frida Kahlo w malarskich trzewiach lekarek

CZYTAJ TAKŻE: Polak globalny („Joseph Conrad i narodziny globalnego świata”)

CZYTAJ TAKŻE: Pamiętajmy o zapominaniu („Uporczywe echo” Theo Richmonda)