fot. materiały prasowe

Polak globalny („Joseph Conrad i narodziny globalnego świata”)

Książka Jasanoff „Joseph Conrad i narodziny globalnego świata” nie przynosi wielu nowych faktów. Jej siłą jest pełen pasji sposób opowiadania historii, w której jak detektywi możemy śledzić sploty epoki historycznej, życia pisarza i jego dzieła.

NIENOWA GLOBALIZACJA

Czy można być Polakiem globalnym, żyjąc między Kongiem, Londynem, Tajlandią a wspomnieniami domu rodzinnego na wschodzie Polski? Dziś takie pytanie dotyczy wielu z nas. Emigracja, tanie loty, konieczność, ale także możliwość pracy za granicą powodują, że nasza tożsamość – podobna sieci czy pajęczyny – rozciągnięta jest na całym globie.

Zmuszeni jesteśmy do ciągłego poruszania się pomiędzy tym, co globalne a lokalne, do myślenia jednym językiem i mówienia w innym. Nasza chciana albo i wymuszona ruchliwość zmusza do ciągłego pytania: kim jesteśmy?

Z jednej strony skazani na brak języka, gdy nasi sąsiedzi w nowej ojczyźnie nie rozumieją odniesienia do bajek z dzieciństwa, a z drugiej – z szansą na wiele nowych języków, które zawdzięczamy nowym międzynarodowym kontaktom.

 

Otwarcie na ponadlokalność, mobilność, przypominanie zapomnianego w Polsce spotkania wielu kultur jest dziś w Polsce szansą i wyzwaniem.

Wbrew wrażeniu wywołanemu tym, że globalizacja i wielokulturowość to nowe pojęcia, zjawiska do których się odnoszą, są dość leciwe. Zaczęły się wraz epoką europejskich podbojów kolonialnych i najwyraźniej uwidoczniły się w czasach brytyjskiej królowej Wiktorii. To nad jej imperium „słońce nigdy nie zachodziło” – i to właśnie wtedy Fileas Fogg, bohater powieści Verne’a, okrążył świat w 80 dni.

CONRAD – NAJSŁYNNIEJSZY ANGIELSKI POLAK

Do takiego właśnie świata zabiera nas książka „Joseph Conrad i narodziny globalnego świata”,wydana nakładem Wydawnictwa Poznańskiego. Jak opisuje to autorka Maya Jasanoff, książka jest próbą przywrócenia „story” historii, czyli takiego opowiadania, które jest żywą opowieścią, pozwalającą na zanurzenie się w przeszłości. Stąd jej wybór, skrzyżowanie opowieści o kolonizacji, imperium brytyjskim wczesnej globalizacji z biografią Josepha Conrada (Józefa Korzeniowskiego).

Autor „Jądra Ciemności” i pamiętanego z czasów szkolnych „Lorda Jima” przedstawiony został jako symbol swych czasów, wraz z ich napięciami i nadziejami.

 

Józef Korzeniowski w swym niezakorzenieniu dobrze współgra z burzliwą dynamiką wczesnej globalizacji, w wyniku której pod naporem nowych sił postępu świat się skurczył i skomplikował.

Korzeniowski-Conrad, ten najsłynniejszy angielski Polak, a może polski Anglik przez Jasanoff opisywany jest jako wyjątkowo wrażliwy obserwator, w którego dziełach możemy zobaczyć jak w soczewce „ducha epoki”.

Józef – rozdarty pomiędzy pragmatyzmem części swej rodziny (Bobrowskich) a romantyczno-patriotycznym dziedzictwem rodziny Korzeniowskich – „reprezentuje” los typowo polski. Walka rodziców z caratem i w konsekwencji zesłanie do Rosji – to ukształtowało go w dzieciństwie. Przedwczesna śmierć matki, wychowanie przez schorowanego ojca-pięknoducha – to młodość. Wreszcie większość późniejszego życia to trudna relacja z powiernikiem spadku, rozsądnym i statecznym wujem Bobrowskim.

NARODZINY NASZEGO ŚWIATA

Maya Jasanoff, „Joseph Conrad i narodziny globalnego świata”

Maya Jasanoff, „Joseph Conrad i narodziny globalnego świata”, tłum. Krzysztof Cieślik, Maciej Miłkowski, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2018.

Maya Jasanoff, pisząc swą opowieść, nawiązuje wprost do uwagi wypowiedzianej przez jednego z bohaterów Conrada: „Historię tworzą ludzie, ale nie tworzą jej w swoich głowach”, dlatego nie jest tylko drobiazgową historyczką, ale jest także pełną uporu dziennikarką i podróżniczką.

W ślad za Conradem i jego powieściami odwiedziła Kongo – odtworzyła podróż statkiem w górę rzeki, tak jak zrobił sam Korzeniowski i stworzony przez niego bohater „Jądra ciemności”. Aby lepiej zrozumieć świat z jego powieści marynistycznych, wiele tygodni podróżowała statkiem zamiast wygodnej podróży samolotem. Odwiedziła też miejsce jego narodzin, Berdyczów, w którym okulała, starając się poznać jak najwięcej z historii tego miejsca.

Wszystko to pozwoliło jej na napisanie dynamicznej opowieści historycznej, równocześnie naukowej, ale i pełnej energii, w której losy Józefa Korzeniowskiego splatają się z narodzinami globalnego świata – naszego świata.

Nasz rodak, który świadomie wybrał jako ojczyznę imperium brytyjskie i tworzył w języku angielskim, równocześnie jest świadkiem nowej epoki i z bólem obserwuje odchodzenie tego, co przeszłe. Ukochane przez Conrada żaglowce zostają wypchnięte przez mozolne i cierpliwe parowce. Wraz z nimi ciężki, ale romantyczny i pełen wyzwań los marynarza zostaje zastąpiony przez pracę podobną tej wykonywanej w fabrykach.

Świat się kurczy, a wraz z nim Conrad obserwuje, jak europejska, a później amerykańska dominacja zaczyna go przenikać i dominować. Dziś, gdy dominacja euroatlantycka zdaje się dobiegać końca, melancholia Conrada staje się, aż nazbyt zrozumiała.

 

TRUDNY OBIEKT FASCYNACJI

Podróż śladami Conrada, pozwala Jasanoff (a nam wraz z nią) odkrywać napięcia i sprzeczności epoki, w której cuda techniki sąsiadują z rasizmem, wiara w postęp z uprzedzeniami, rozwój z niewyobrażalną nędzą.

Jasanoff nie kryje, że Conrad jest dla niej trudnym obiektem fascynacji – jako kobieta niełatwo znosi jego mizoginię, stwierdza: „Jako pół-Azjatka krzywiłam się na myśl o egzotyzowanych i często deprecjonujących przedstawieniach Azjatów; jako pół-Żydówka obruszałam się na jego sporadycznie okazywany, ale niezaprzeczalny antysemityzm”.

Mimo to pozostaje nim zafascynowana, bo podziwia jego bezkompromisowość, odwagę i to, że w odróżnieniu od pisarzy swojego czasu z kart jego książek przemawiali bohaterowie wielu narodów, grup etnicznych, że mimo własnych uprzedzeń potrafił przenikliwie opisać wyzysk, okrucieństwo i hipokryzję prezentowaną przez tzw. cywilizowanych.

Książka Jasanoff nie odkrywa wielu nowych faktów z życia Conrada ani epoki wczesnej wiktoriańskiej globalizacji. Jej siłą jest coś innego – pełen pasji sposób opowiadania historii, w której jak detektywi możemy śledzić sploty epoki historycznej, życia pisarza i jego dzieła. Maya Jasanoff podąża za tropem niezależnie od tego, czy śledzi jakoś wątek biograficzny, stara się rozwikłać zawiłości fabuł powieści Conrada, czy odtwarza źródła historyczne. Dzięki temu łączy drobiazgowość historyczki z godną literatury narracyjnością.

Zanurzając się wraz z Jasanoff w świat Conrada i narodziny globalnego świata, możemy zastanowić się nad tym, co to znaczy być „globalnymi Polką i Polakiem” dziś, gdy globalizacja się dopełniła? Czy polskość tracimy, gdy stykamy się Innymi, czy wręcz przeciwnie właśnie wtedy poznajemy dopiero, co ona znaczy?

W czasach, w których musimy zderzyć nasze wyobrażenia o polskości z wyzwaniami wielokulturowości i globalności, wydaje się, że biografia polskiego pisarza piszącego tylko po angielsku (napisana przez żydowsko-hinduską Amerykankę) jest dla nas wyjątkowo dobrym przewodnikiem po tych wyzwaniach.

 

Maya Jasanoff, „Joseph Conrad i narodziny globalnego świata”, tłum. Krzysztof Cieślik, Maciej Miłkowski, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2018.

 

CZYTAJ TAKŻE: Jesteśmy tu, ponieważ wy byliście tam. Rozmowa z Moniką Bobako

CZYTAJ TAKŻE: Pamiętajmy o zapominaniu („Uporczywe echo” Theo Richmonda)

CZYTAJ TAKŻE: Wolność to praca ręczna. O wystawie „Wolność to dopiero początek”