fot. Mariusz Forecki

Pisać dobre wiersze

Szukamy autorskiego pomysłu, wyrazistego konceptu albo po prostu silnego głosu poetyckiego – o Konkursie Poetyckim im. Klemensa Janickiego opowiada przewodniczący jury, Krzysztof Hoffmann. Tylko do 20 marca jurorzy czekają na zgłoszenia!

URSZULA PUTYŃSKA: Podczas tegorocznego festiwalu Poznań Poetów w Centrum Kultury ZAMEK rozstrzygnięty zostanie kolejny Konkurs Poetycki im. Klemensa Janickiego. Od siedmiu edycji odbywa się pod zmienioną nazwą i w nowej formule: laureaci wyłaniani są co dwa lata, a zamiast nagrody pieniężnej otrzymują możliwość opublikowania wierszy w formie książki poetyckiej wydanej przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną i Centrum Animacji Kultury. To dobre zmiany?

KRZYSZTOF HOFFMANN: Konkurs istnieje od roku 1993, ale zgadza się – w 2005 zmienił formułę i częściowo nazwę. Od 2005 roku to Konkurs Poetycki im. Klemensa Janickiego i w nowym kształcie jest bezpośrednio związany z festiwalem Poznań Poetów: te dwa wydarzenia wzajemnie się sobie przyglądają i sobie kibicują. Aktualna forma nagrody zapewnia poecie, debiutującemu lub już piszącemu, bardzo wymierną korzyść – wydanie książki w jednym z ważniejszych (jeśli nie najważniejszym) współczesnych wydawnictw poetyckich.

 

WBPiCAK brawurowo publikuje zarówno poezję debiutantów, którzy dopiero zaznaczają swoją obecność na mapie poetyckiej, jak i utwory poetów wybitnych, rozpoznanych i uznanych.

 

Choć, jak wspomniałeś, w konkursie mogą brać udział osoby z dorobkiem poetyckim, spośród dotychczasowych laureatów tylko Krzysztof Bąk, zwycięzca poprzedniej edycji, nie debiutował książką wydaną w ramach nagrody.

Warto podkreślić, że konkurs nie jest adresowany wyłącznie do debiutantów. Jedynym wymogiem formalnym jest ograniczenie wiekowe. Do udziału zapraszamy młodych twórców, przy czym młodość jest – oczywiście – młodością poetycką, a zatem wyznacza ją granica 35 roku życia. Na konkurs należy zgłosić niepublikowany wcześniej w antologiach czy czasopismach projekt książki poetyckiej. Członkowie jury pracują z utworami wcześniej im nieznanymi.

 

Być może znanych im wcześniej autorów.

Krzysztof Hoffmann, fot. Mariusz Forecki

Tak, ale z racji posługiwania się godłami autorzy nadal są anonimowi. Jury przede wszystkim poszukuje dobrej książki poetyckiej – tomu skomponowanego, który pozwoliłby zaistnieć wierszom w pewnej całości. Z jednej strony, sztuką jest napisać dobry wiersz, z drugiej – tak poukładać te wiersze, aby złożyły się na książkę. Szukamy autorskiego pomysłu, wyrazistego konceptu albo po prostu – silnego głosu poetyckiego.

 

Oczekujecie więc zgłoszeń od autorów świadomych i dojrzałych artystycznie. Czerpiąc z doświadczeń poprzednich edycji, mógłbyś w najogólniejszym zarysie nakreślić profil osób przysyłających wiersze na konkurs?

Gdybyśmy chcieli jakkolwiek podzielić zgłoszenia, wyłoniłyby się trzy grupy. Pierwsza to osoby, które mają potrzebę pisania – i to jest piękna potrzeba, za którą idzie próbowanie swoich sił w konkursach. Kto napisze wiersz, jest po tym zawsze odrobinę inny. Przysłane teksty wymagałby jednak jeszcze poważnej obróbki. W drugiej grupie umieścić by można twórców z wyrazistą iskrą językową i fajnymi pomysłami na teksty, ale trudno byłoby zgłoszone wiersze ułożyć w zamkniętą całość. I wreszcie, trzecią grupą byliby autorzy, których utwory – już w pierwszym kontakcie – czytać można jak przemyślaną książkę.

 

Skomponowanie książki poetyckiej jest kolejnym etapem pracy poety, można by więc podejrzewać, że to osoby z większym doświadczeniem literackim. I tu właśnie jest miejsce na zaskoczenia.

Krzysztof Hoffmann, fot. Mariusz Forecki

Gdy zdarta zostaje zasłona tajemnicy i poznajemy nominowanych, okazuje się, że autorzy, których podejrzewaliśmy o bogate doświadczenie poetyckie, są absolutnymi debiutantami. Albo w odrobinę innym duchu: gdy w przesłanych wierszach widzieliśmy odmienioną dykcję młodej poetki czy młodego poety, okazuje się, że nasze „typy” były zupełnie nietrafione.

To jest właśnie ta przygoda wpisana w konkurs – praca w warunkach zasłonięcia, bez przypisanych kryteriów i ujawnionych zasług.

 

Mimo oczywistego zróżnicowania poetyk i wrażliwości – czy dla poetyckiego wielogłosu wydanych dotychczas książek-laureatek dałoby się znaleźć jakiś wspólny mianownik?

Krzysztof Bąk, „Inne rozmowy”, WBPiCAK, Poznań 2017

Byłbym daleki od szukania wspólnego mianownika. To znaczyłoby, że jury ma jakiś gotowy pomysł na książkę konkursową. Gdyby udało się go znaleźć, musielibyśmy dojść do wniosku, że chyba nie do końca dobrze wykonujemy swoją robotę.

Sięgając choćby po książki laureatów dwóch ostatnich edycji: „Płonące główki, stygnące stópki” Jolanty Nawrot i „Inne” Krzysztofa Bąka – widać, że to dwa zupełnie inne sposoby myślenia o poezji. Przytoczę ostatnią strofę tekstu „Inne rozmowy”, otwierającego tom Bąka:

 

czytam wiersz o spacerze w przyjemny wieczór.
wszystko, co mi pozostało, to dowlec się z nim
do końca drogi i wykonać krótki telefon do osób,
dla których ten wiersz to ostatnie ciepłe miejsce
na ziemi. I ktoś to odbierze.

 

Wiersz jako miejsce na ziemi – ta fraza rezonuje z twórczością Tkaczyszyna-Dyckiego. Czytelne jest tu przekonanie o istotności poezji oraz domaganie się, aby była nieodłącznym elementem rzeczywistości. U Nawrot natrafimy natomiast na odmienne tony, wykazujące inaczej zorientowaną wrażliwość językową – często uciekające się do gry słów, do rozmontowywania frazeologizmów.

Jolanta Nawrot, „Płonące główki, stygnące stópki”, WBPiCAK, Poznań 2015

Przedostatni tekst jej książki to dystych zatytułowany „Ostatni wiersz”:

 

Sznurowadło mi się rozwiązało
i tego nie zrobię.

 

Tu też widać pewnego rodzaju niezgodę na to, aby wiersz mógł być tym, co zamyka, jest ostatnie, by mógł się skończyć. Jednak chociażby powracający w tomie dialog ze Zbigniewem Herbertem pokazuje, że mówimy o zupełnie innej wrażliwości i innym projekcie estetycznym.

Trzeba też podkreślić, że tej zmienności rejestrów, możliwych tembrów poetyckich, jakie staramy się wychwycić, służy rotacja jury. Do tej pory żadnej edycji nie towarzyszył ten sam skład jurorski.

 

W tym roku razem z tobą mocnego głosu poetyckiego szukać będą Bianka Rolando, Joanna Bociąg i Józef Olejniczak. Spodziewasz się burzliwych obrad?

Tegoroczny skład jury zakłada przedstawiciela wydawcy, poetkę i akademika. Z pewnością każdy z nas wykazuje inną wrażliwość, więc nie wykluczam sporów i trudnych dyskusji. Ale kłócić się o wiersze to coś innego, niż kłócić się po prostu. Ostatecznie musimy dążyć do werdyktu, który będzie satysfakcjonujący dla wszystkich.

 

Regulamin zakłada ingerencję wydawnictwa w ostateczny kształt książki. Jaki charakter mogą mieć te zmiany?

Marcin Ostrychacz, „Ruje i wyciszenia”, WBPiCAK, Poznań 2016

Wszystko zależy od ustaleń laureata z wydawnictwem oraz od temperamentów redaktora i samego autora. Na pewno wszystkie decyzje zapadają w obustronnym porozumieniu. Nie ma tu jednej reguły. Niektóre zgłoszenia mogą być gotową książką, właściwie czekającą tylko na druk, inne wydają się rewelacyjnymi pomysłami, które zasługują na nagrodę czy wyróżnienie, ale jury ma wrażenie, że jakiegoś rodzaju rozwinięcie lub mały skrót mogłyby zaowocować książką jeszcze silniejszą. Tego typu uwagi i sugestie zawsze przekazywane są autorowi, jednak o ostatecznym kształcie tomu decyduje on sam. To jego dzieło.

 

Na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat, oprócz wspomnianych przez ciebie Jolanty Nawrot i Krzysztofa Bąka, laureatami zostali Marcin Perkowski, Anna Wieser, Tomasz Bąk i Marcin Ostrychacz. Niektóre z nagrodzonych książek zostały docenione również przez gremia jurorskie innych ważnych konkursów poetyckich, a ich autorzy wydają kolejne tomy wierszy. Wyłonione w poznańskim konkursie młode głosy silnie zaznaczyły się na współczesnej scenie literackiej?

W tym roku ukażą się dwie kolejne książki Jolanty Nawrot, trzy lata temu WBPiCAK wydał „Ruje i wyciszenia” Marcina Ostrychacza, zwycięzcy konkursu w 2013 roku. Tomasz Bąk, autor „Kanady” – książki-laureatki z 2011 roku, otrzymał za tom Wrocławską Nagrodę Poetycką Silesius. Kolejna książka, „[beep] Generation”, również została wyróżniona: była nominowana do Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej.

Książki wydane w ramach nagrody mają dalsze życie. Poeci i poetki dostrzeżeni w konkursie zostają później rozpoznani również w innych miejscach. Może nas to tylko cieszyć i mobilizować do jeszcze cięższej pracy.

 

Laureatkę lub laureata tegorocznej edycji poznamy w maju, podczas festiwalu Poznań Poetów.

Więcej informacji o Konkursie Poetyckim im. Klemensa Janickiego na: poznanpoetow.pl.

KRZYSZTOF HOFFMANN – krytyk, tłumacz, adiunkt w Instytucie Filologii Polskiej UAM. Opublikował m.in. „Dubitatio. O poezji Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego” (2012) oraz tłumaczenia: J. Baggini, „Ateizm. Bardzo krótkie wprowadzenie” (z W. Szwebs, 2013); J. Hillis Miller, „O literaturze” (2014); H.U. Gumbrecht, „Produkcja obecności” (z W. Szwebs, 2016). Członek (2015), a później przewodniczący (2017, 2019) jury Konkursu poetyckiego im. Klemensa Janickiego. Współpracownik Ośrodka Badań nad Awangardą UJ, sekretarz „Przestrzeni Teorii”, redaktor wykonawczy „Czasu Kultury”, felietonista „Gazety Wyborczej”.

CZYTAJ TAKŻE: Co słychać w poezji? 

CZYTAJ TAKŻE: Głosy Śródki. Recenzja książek „Trzeba by jeszcze powiedzieć. Z Archiwum Społecznego Śródki” 

CZYTAJ TAKŻE: Młodym i młodszym – bez lukru i uproszczeń. Recenzja „Wilczków” i „O tym można rozmawiać tylko z królikami”