fot. Pexels

Co słychać w poezji?

O poezji można (i należy!) rozmawiać: samotnie, w parach, gremialnie, na spotkaniach z twórcami i bez nich. Chodzi przecież o to, żeby o książkach dyskutować – o tym, co w nich uwiera, a co sprawia, że chce się tylko przyklasnąć lub sardonicznie uśmiechnąć.

Odkrywanie przed czytelnikami jakichś zakrytych sensów, zamaskowanych intencji i trącących ezoteryką uniwersalnych praw, które oto urządzą nam świat, porządkując tym samym i tak zagmatwaną rzeczywistość, nie jest ani zbyt rozsądne, ani tym bardziej poważne. Literaturoznawcy (ani inni „-znawcy”) nie objaśnią nam świata, to jasne (chociaż wielu próbowało).

Siła literatury, a zwłaszcza poezji, tkwi jednak w akcentowaniu tego, nad czym prześlizgujemy się zbyt gładko, wydobywaniu tego, co łatwo ulega przeoczeniu i uwrażliwianiu na to, co za szybko osuwa się w uogólnienie.

O poezji za to można (i należy!) rozmawiać: samotnie, w parach, gremialnie, na spotkaniach z twórcami i bez nich. Od 2008 roku okazje ku temu są nie byle jakie: w Centrum Kultury ZAMEK, dzięki inicjatywie tejże instytucji, profesora Piotra Śliwińskiego (UAM) i skądinąd naprawdę świetnej oficyny – Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu (WBPiCAK) odbywają się spotkania z poetkami i poetami w cyklu „Seryjni Poeci”.

 

Przynajmniej raz w miesiącu Poznań gości więc niezwykłe (i nagradzane!) literackie głosy, stwarzając tym samym tak potrzebną platformę do dyskusji o różnych kwestiach – sztuce, kulturze, polityce i Polsce.

Chodzi przecież o to, żeby o książkach rozmawiać, a raczej dyskutować o tym, co w nich uwiera, a co sprawia, że chce się tylko przyklasnąć lub – sardonicznie uśmiechnąć.

Punktów widzenia jest więc co najmniej tyle, ile poetyckich tomów. Proponuję tylko trzy ujęcia, omówienie książek dwóch poetek i jednego poety, których łączy wspólny i zasłużony w poetyckim polu wydawca wielkopolski, WBPiCAK, zapraszając (również w imieniu autorek i autorów) do spotkań i rozmów. W Poznaniu i poza nim.

MAŁGORZATA LEBDA: ĆWICZENIA Z UWAŻNOŚCI

Zarówno „Granica lasu”, „Matecznik”, jak i „Sny uckermärkerów” są książkami powstałymi ze spotkań ze śmiercią.

 

 

 

Małgorzata Lebda, „Sny uckermärkerów”, Wydawnictwo WBPiCAK 2018

 

To opowieści o doświadczeniu utraty rodziców, których obraz trzeba w jakiś sposób ocalić, mimo rys i białych plam we własnej pamięci.

Bo choć literatura tę szczególną żałobę przepracowuje właściwie od swoich narodzin, to Małgorzata Lebda proces odchodzenia ogląda z niebywałą czułością, wykonując skrupulatnie ćwiczenia z uważności. Opowieść poetki nie zatrzymuje się bowiem na dokumentowaniu straty. Narracji o umieraniu towarzyszy świat mitu i folkloru, ucieleśniony w ojcu – patriarsze, postaci o tyle realnej, co niemalże z pierwotną siłą zrośniętej z ziemią, lasem i gospodarstwem. Obserwacji niezwykłego związku ojca z przyrodą towarzyszy podsłuchiwanie „spraw lasu”, rozważanie cierpienia zwierząt i zawikłanych relacji człowiek – środowisko. Najbliższa rzeczywistość jest tam jak biologiczna tkanka, pulsująca harmonijnym rytmem pod palcami. Dlatego też kolejne tomy Małgorzaty Lebdy tworzą poetycką opowieść kompletną – o cykliczności czasu, współżyciu z naturą, dorastaniu i śmierci.

NATALIA MALEK: ROZMOWY Z HERMETYCZNOŚCIĄ

„Kord” Natalii Malek to tom równie interesujący i nagradzany (choćby nagrodą-stypendium przyznawaną przez Fundację im. Wisławy Szymborskiej), ale zupełnie osobny na mapie poetyckich premier ostatnich kilku lat, na przykład ze względów czysto wizualnych. Książka ta jest spotkaniem minimalistycznego, bo oszczędnego w słowach i środkach, języka z fotografią artystyczną będącą integralną częścią dzieła (ostatnia publikacja Malek powstała bowiem we współpracy z fotografką Anną Grzelewską).

Natalia Malej, „Kord”, Wydawnictwo WBPiCAK, Poznań 2017

To wiersze pozornego paradoksu: wybijająca się na pierwszy rzut oka hermetyczność poetyckiej dykcji nie zamyka drogi wielościom odczytań, ale tę wielość prowokuje, grając niejednoznacznością poszczególnych słów.

 

Tutaj do głosu z kolei – w warstwie tekstu i obrazu – dochodzi doświadczenie kobiece. Bunt przeciwko nierównościom splata się z dorastaniem do samoświadomości i wrażeniem dotkliwego upływu czasu eksponowanym na fotografiach.

„Kord” staje się osobliwym pamiętnikiem z okresu dojrzewania post factum, punktując przy tym społeczne obsesje i fetysze związane z kobiecym ciałem i jego częściami, które bez zgody ich posiadaczki zostają włączone do erotycznej gry rozgrywanej każdego dnia: na poziomie seksistowskich żartów, wątpliwych komplementów i praktyk odbywających się bez pozwolenia drugiej strony. 

TOMASZ BĄK: PROGRAM LOJALNOŚCIOWY

 

„Utylizacja. Pęta miast” to właściwie poetycki dramat w trzech aktach na tle szeroko rozumianej polityczności.

Tomasz Bąk, „Utylizacja. Pęta miast”, Wydawnictwo WBPiCAK, Poznań 2018

Najnowszy tom Tomasza Bąka oscyluje bowiem wokół trzech płaszczyzn: części poświęconej miłości do kobiety, miastu (rodzinny Tomaszów Mazowiecki, dystopijna Łódź) i Polsce. Żadna z tych relacji nie jest jednoznaczna, każdej towarzyszą zgrzyt i ambiwalencja, melancholijne poczucie przywiązania i całkowitego wyobcowania.

Za część problemów Bąk wini kapitalistyczne środki produkcji, które sprzyjają rozpadowi relacji międzyludzkich, ale mają też niebagatelny wpływ na powstawanie samego wiersza. Poeta zadaje więc szereg pytań o powinności poezji, starając się jednocześnie uporać z nadaną mu przez krytyków łatką głosu młodego pokolenia. Chociaż w „Utylizacji…” nie znajdziemy już tak bezpośrednich odwołań do wspomnianej kategorii pokolenia, to niezwykle ważną pozostaje sama potrzeba mówienia – niestrudzonego, syzyfowego wręcz wysiłku w niepoddawaniu się – wbrew bezlitosnej ekonomii, skandalicznego języka debaty publicznej i osobistych zmagań z codziennością.

Tekst ukazał się w dodatku do „Głosu Wielkopolskiego”, Kultura u Podstaw, Literatura/Wielkopolska, 30 listopada–1 grudnia.

CZYTAJ TAKŻE: O kulturze „my”. Rozmowa z Jakubem Sajkowskim

CZYTAJ TAKŻE: Zawsze kibicuję słabszemu. Rozmowa z Iloną Witkowską

CZYTAJ TAKŻE: Ironizuję, żeby nie zwariować. Rozmowa z Marcinem Orlińskim