fot. Mariusz Forecki

Sam dla siebie jestem zespołem

„Nie mam konkretnych preferencji dotyczących gatunku czy autora muzyki. Istotne jest jedynie to, by utwór, który interpretuję, wywoływał we mnie emocje. Tylko wtedy jestem w stanie przekazać go dalej swoim słuchaczom” – mówi Bartosz Zboralski, poznański wiolonczelista, autor projektu Loop Trigger.

SEBASTIAN GABRYEL: Jesteś absolwentem Wydziału Instrumentów Smyczkowych, Harfy, Gitary i Lutnictwa Akademii im. I.J. Paderewskiego w Poznaniu. Jak postrzegana jest na nim elektroniczna wiolonczela? Pytam, bo czasem zauważam niechęć części środowiska do tego rodzaju nowinek.

 

BARTOSZ ZBORALSKI: Nie spotkałem się z niechęcią do tego instrumentu, a moi znajomi ze środowiska akademickiego podchodzą do wiolonczeli elektrycznej z aprobatą. Przecież nie próbuję nikogo przekonywać, że Bach zabrzmi lepiej na instrumencie elektrycznym. Dla konserwatystów byłaby to z pewnością profanacja, a i ja sam, wykonując muzykę klasyczną przez ponad dwadzieścia lat, potrafiłbym taką niechęć zrozumieć. Próbuję natomiast pokazać, jak w inny sposób można podejść do tego instrumentu.

 

Co najbardziej cię w nim zafascynowało?

W wiolonczeli elektrycznej najbardziej fascynują mnie możliwości brzmieniowe oraz łatwość amplifikacji. Nie potrzebuję mikrofonu – instrument nagłaśniany jest za pośrednictwem materiału piezoelektrycznego. Element ten nie zbiera dźwięków otoczenia, lecz zamienia drgania instrumentu na sygnał elektryczny, który następnie jest nagłaśniany. Takie rozwiązanie pozwala uniknąć problemu sprzężeń dźwięku, występującego często przy konwencjonalnym zastosowaniu mikrofonu. Pozwala ono również nagrywać czysty sygnał z wiolonczeli bezpośrednio na rejestratorze audio, pomijając akustykę pomieszczenia. Dzięki temu niepotrzebne jest studio, by tworzyć w pełni profesjonalne nagrania. Wszelkie zjawiska akustyczne, takie jak pogłos czy echo, generowane są wirtualnie przy pomocy procesora efektów.

 

Na czym tak naprawdę polega koncepcja twojego projektu Loop Trigger? Pytam nie tylko o kwestie techniczne, choć nie da się ukryć, że są one bardzo ciekawe.

Zanim zacząłem promować się jako Loop Trigger, poświęciłem wiele czasu, by wymyślić nazwę, która definiowałaby moją koncepcję muzyki, nie wiążąc mnie przy tym z konkretnym instrumentem, bowiem w zamyśle to nie wiolonczela miała charakteryzować moją twórczość, a technika, którą wykorzystuję podczas tworzenia muzyki.

Bartosz Zboralski, poznański wiolonczelista, autor projektu Loop Trigger. Fot. Mariusz Forecki

Bartosz Zboralski, poznański wiolonczelista, autor projektu Loop Trigger. Fot. Mariusz Forecki

To technika live loopingu, inaczej zapętlania. Polega na rejestrowaniu fraz dźwiękowych przy pomocy urządzenia zwanego looperem, odtwarzaniu ich w pętli, a następnie nakładaniu kolejnych warstw. Dzięki temu uzyskuje się efekt symultanicznego brzmienia wielu instrumentów, wykonując muzykę w całości solo. Wszystko dzieje się na żywo bez wcześniej przygotowanych podkładów. Tyle od strony technicznej. Z kolei ideologicznie takie rozwiązanie daje mi wolność. Mam pełną swobodę w realizowaniu swoich pomysłów. Nie muszę ich konsultować z członkami zespołu. W końcu sam dla siebie jestem zespołem [śmiech].

 

Jak sam podkreślasz, Loop Trigger to „malowanie dźwiękiem”, projekt, w którym sięgasz po covery i wywracasz je na lewą stronę. Czyje utwory lubisz interpretować najczęściej?

Nie mam konkretnych preferencji dotyczących gatunku czy autora muzyki. Istotne jest jedynie to, by utwór, który interpretuję, wywoływał we mnie emocje. Tylko wtedy jestem w stanie przekazać go dalej swoim słuchaczom. To według mnie powinno być esencją dobrej muzyki. Czasami pojawia się pokusa, by złamać zasadę i zaaranżować utwór, który niekoniecznie mieści się w mojej estetyce, lecz jest na czasie, dałby szansę na łatwą promocję. Ostatecznie jednak zawsze dochodzi do głosu moja filozofia, by nie podążać za modą, a starać się szukać uniwersalnego i ponadczasowego piękna.

 

O ile dobrze wiem, to z jednej strony fascynuje cię Phillip Glass i Steve Reich – mistrzowie minimalizmu, a z drugiej „elektroniczne” Depeche Mode i Faithless. Czy można powiedzieć, że wypadkowa ich twórczości jest czymś, do czego dążysz w swojej muzyce?

W muzyce minimalistów podoba mi się jej prostota, repetytywność oraz mantryczny i refleksyjny charakter. W twórczości Depeche Mode i Faithless – elektroniczne brzmienie. Uwielbiam syntezatory, w szczególności Mooga. Można powiedzieć, że muzyka, którą tworzę, jest w jakimś stopniu wypadkową estetyki minimalizmu oraz elektronicznych brzmień. Warto tutaj dodać też postać Kurta Cobaina i Nirvanę. Lubię grunge w wydaniu tego zespołu oraz charakterystyczne vintage’owe brzmienie efektu chorus w zestawieniu z przesterowaną gitarą. To zdecydowanie moja estetyka!

 

Lista osób, z którymi współpracowałeś, robi wrażenie. Znajduje się na niej wiele głośnych nazwisk – Zbigniew Wodecki, Stanisława Celińska, Jan A.P. Kaczmarek, Ray Wilson… Które z tych spotkań było dla ciebie najbardziej inspirujące?

Każda z wymienionych postaci wywarła na mnie ogromne wrażenie, bo to świetni muzycy i wspaniali ludzie.

Bartosz Zboralski, poznański wiolonczelista, autor projektu Loop Trigger. Fot. Mariusz Forecki

Bartosz Zboralski, poznański wiolonczelista, autor projektu Loop Trigger. Fot. Mariusz Forecki

Niezwykle miło wspominam kontakt ze Zbigniewem Wodeckim. To był przemiły i otwarty człowiek, zero gwiazdorstwa. Wielki żal, że nie ma go już z nami. Raya Wilsona poznałem, występując z nim w Austrii, jako członek orkiestry symfonicznej. Ależ gość ma fantastyczny głos! Ze Stanisławą Celińską nawiązałem współpracę w ramach promocji jej płyty „Atramentowa”. Wszystkie te doświadczenia wiele mnie nauczyły i choć trudno znaleźć wspólny mianownik pomiędzy twórczością tych artystów a moją, to z pewnością były one dla mnie niezwykle inspirujące.

 

Miałeś też okazję pracować z Markiem Ishamem – hollywoodzkim kompozytorem, znanym choćby z „Autostopowicza” czy „Czarnej Dalii”. Jak doszło do tej współpracy?

Podczas Festiwalu Muzyki Filmowej „Transatlantyk”, gdzie miałem przyjemność wykonywać jego muzykę jako członek orkiestry symfonicznej. Mark wykonywał wtedy swoją muzykę z orkiestrą. Profesjonalista w każdym calu!

 

Nie mogę też nie zapytać o Bruce’a Braya. Co kroi się w przypadku tej znajomości? [śmiech]

Kontakt z Brucem nawiązałem poprzez Everetta Scotta Ortiza – młodego, debiutującego reżysera ze Stanów Zjednoczonych. Zwrócił się do mnie z propozycją współpracy przy ścieżce dźwiękowej do jego filmu „Chronicles Of The Steam”.

Bartosz Zboralski, poznański wiolonczelista, autor projektu Loop Trigger. Fot. Mariusz Forecki

Bartosz Zboralski, poznański wiolonczelista, autor projektu Loop Trigger. Fot. Mariusz Forecki

Lubię nowe wyzwania i bardzo chętnie zaangażowałem się w ten projekt. Jeden z utworów w całości opiera się na motywie, który stworzyłem w oparciu o technikę zapętlania. Wszelkie kwestie dotyczące koncepcji i estetyki ścieżki konsultuję właśnie z Brucem.

 

Obecnie często można zobaczyć cię na scenie z poznańską artystką Mają Koman. Jestem w stanie wyobrazić sobie waszą wspólną płytę. Ty również?

Jak najbardziej! Nawet nie muszę tego robić, bo Maja wydała płyty, do nagrania których dołożyłem swoją cegiełkę. Było to jednak brzmienie wiolonczeli akustycznej – mało „looptriggerowe” [śmiech].

 

W twoim przypadku koncert oznacza nie tylko scenę, ale czasami także ulicę. Jak na twoją muzykę reagują przechodnie? 

Zazwyczaj spotykam się z pozytywnymi reakcjami. Wielu z nich zatrzymuje się, a nawet zmienia swoje plany, aby móc mnie posłuchać. Niektórzy z nich przyłączają do mnie i śpiewają bądź rapują do tworzonych przeze mnie podkładów. To bardzo ciekawe doświadczenie, które przy okazji przyniosło mi wiele znajomości – z poznanymi w ten sposób osobami utrzymuję regularny kontakt.

Gdzie będziemy mogli usłyszeć cię do końca tego roku?

Moje występy mają miejsce głównie podczas eventów. Są to zazwyczaj imprezy zamknięte. Jednak robię, co w mojej mocy, by w niedalekiej przyszłości częściej występować publicznie. Póki co, staram się zapełniać tę lukę nagraniami video, które promuję na swoim kanale na YouTubie.

BARTOSZ ZBORALSKI – absolwent Wydziału Instrumentów Smyczkowych, Harfy, Gitary i Lutnictwa Akademii im. I.J. Paderewskiego w Poznaniu. w swojej karierze wiolonczelisty współpracował m.in. ze Zbigniewem Wodeckim, Stanisławą Celińską, Janem A.P. Kaczmarkiem, Ray’em Willsonem i Markiem Ishamem. Od 2014 roku artysta realizuje swój autorski projekt Loop Trigger. Występował w Filharmonii Poznańskiej, Gorzowskiej oraz Zielonogórskiej. Współtworzył też projekt muzyczny „Dżem symfonicznie”. Aktualnie koncertuje z Mają Koman – poznańską piosenkarką, uczestniczką programów „Must Be The Music” (Polsat) oraz „Mam talent!” (TVN), nominowaną do nagrody Fryderyki 2015 w kategorii Fonograficzny Debiut Roku. Współpracuje także z Brucem Bray’em – amerykańskim kompozytorem i producentem muzycznym.

CZYTAJ TAKŻE: Najważniejsze to nie stać w miejscu! Rozmowa z twórcami poznańskiego klubu Schron

CZYTAJ TAKŻE: Muzyka bezcenna w Wielkopolsce #14

CZYTAJ TAKŻE: Turbo: Do białej kości, do ostatniej krwi