fot. Mariusz Forecki

W poszukiwaniu idealnej formy

Dobrzyca to ciche miasteczko niedaleko Pleszewa. Małe, stare domki i czyste ulice sąsiadują z wysoką ścianą zieleni. Za szeroką bramą zaczyna się ogród z romantycznej baśni. W głębi kryje się niepozorny budynek pałacu. To jedyna w Polsce realizacja na planie w kształcie węgielnicy.

 

Nad wejściem do pałacu w Dobrzycy widnieje na marmurowej płycie cytat z Horacego:

 

„ILLE TERRARUM MIHI PRAETER OMNES ANGULUM RIDET” („Ponad wszystko na ziemi milszy mi jest ten zakątek”).

Te słowa o swoim domu zostawił nam fundator i właściciel Augustyn Gorzeński. I dzisiaj zapraszają do miejsca, które niewiele ma sobie równych. Z dala od wielkich miast, gdzie świetna architektura zdaje się być częścią natury.

Dobrzyca to ciche miasteczko niedaleko Pleszewa. Małe, stare domki i czyste ulice sąsiadują z wysoką ścianą zieleni. Masyw starych drzew góruje nad niewielkim rynkiem. Idąc wzdłuż ogrodzenia z czerwonej cegły dochodzimy do szerokiej bramy. Za nią zaczyna się ogród z romantycznej baśni. Już widok pierwszego drzewa, klonolistnego platana rosnącego po lewej stronie od bramy, zapiera dech w piersiach. Ten gigant to największe drzewo w Wielkopolsce. Ma 10 metrów i 15 centymetrów obwodu, 41,5 metra wysokości i 42 metry rozpiętości korony.

FORMA GODNA AMBICJI

Za nim, w głębi, kryje się niepozorny budynek pałacu. Gdy zbliżymy się do niego, wygląd wejścia nas zaskoczy. Już pierwszy rzut oka podpowiada, że coś tu nie gra. Wysoki, czterokolumnowy, toskański portyk jest jak trzeba. Podobne są przed wieloma klasycystycznymi, wielkopolskimi pałacami. Na osi budynku, przez dwie kondygnacje, z trójkątnym tympanonem. Ale w Dobrzycy, portyk umieszczono w prostokątnym ugięciu ścian. To jednocześnie jedyna w Polsce realizacja planu pałacu w kształcie węgielnicy.

 

Takie zupełnie nieklasyczne, oryginalne i piękne rozwiązanie zastosował w Dobrzycy architekt i wojskowy w randze generała, Stanisław Zawadzki.

Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy Zespół Pałacowo-Parkowy, fot. Mariusz Forecki

Zatrudnił go wspomniany Augustyn Gorzeński, wybitna postać przełomu XVIII i XIX wieku. Człowiek sukcesu najwyższej klasy, który potrafił być jednocześnie pruskim honorowym generałem i pruskim hrabią, polskim generałem i adiutantem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i członkiem stronnictwa reformatorskiego, które w czasie Sejmu Czteroletniego ogłosiło Konstytucję 3 Maja. A zarazem przywódcą wielkopolskiej masonerii i na koniec senatorem-wojewodą i kandydatem do Rządu Tymczasowego Księstwa Warszawskiego oraz prezesem departamentu poznańskiego. Karierze politycznej towarzyszyło zdobycie fortuny.

Nic też dziwnego, że Augustyn Gorzeński zapragnął, by rodowa siedziba w Dobrzycy miała formę godną jego ambicji. A stała tam staromodna „kamienica na kopcu”, chylący się ku ruinie dwór obronny, otoczony fosą. Liczne przebudowy nadały mu plan o kształcie litery L. To właśnie było przyczyną nadania przebudowanemu pod koniec XVIII wieku przez Stanisława Zawadzkiego pałacowi tak oryginalnej formy. Przy okazji kształt ten nawiązywał też do kątownika, węgielnicy, jednego z symboli masońskich. Świetny warszawski architekt przebudował wnętrza i zmienił zupełnie wygląd zewnętrzny pałacu, nadając mu modny kostium klasyczny. Zmiany były tak radykalne, że do niedawna uważano jeszcze, iż pałac zbudowany został od nowa. Dopiero szczegółowe badania dowiodły, że jego mury są pozostałością wcześniejszego założenia.

PIANO NOBILE

Wnętrza pałacu wyróżniają się niespotykaną ilością sal reprezentacyjnych, o przebogatej dekoracji malarskiej. Co niesamowite, zachowanej do naszych czasów prawie w komplecie. Całości dopełniają piękne posadzki i wyszukane, stare meble. Parter budynku zajmuje kilka okazałych wnętrz, jadalnia, antykamera i sala z pejzażem namalowanym na ścianie. Oprócz tego są tu stosunkowo skromne pomieszczenia mieszkalne, pokoje dla służby i gości.

Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy Zespół Pałacowo-Parkowy, fot. Mariusz Forecki

Westybul otwiera się po lewej stronie na wysokie schody, a po prawej ukrywa korytarzyk, z którego służba obsługiwała piece ogrzewające sąsiednie pomieszczenia. To nowoczesne rozwiązanie, które chroniło mieszkańców przed groźbą zaczadzenia i oddzielało brudne czynności rozpalania, dokładania do ognia oraz usuwania popiołu od reszty wnętrz.

 

 

Pierwsze piętro pełni funkcję reprezentacyjnego piano nobile. W amfiladzie malowanych przepysznie pomieszczeń pierwsza od klatki schodowej jest sala balowa. Z niej trafiamy do jedynego w pałacu salonu pokrytego sztukateriami.

Dalej, przez narożny salon i gabinet, przechodzi się do podłużnej sali egipskiej, dawnej portretowej. Wszystkie pomieszczenia wypełniają znakomite malowidła Antoniego Smuglewicza, który wcześniej dekorował teatr Bogusławskiego w niedalekim Kaliszu i malarskimi groteskami Roberta Stankiewicza. Niestety, nie zachowały się przebogate zbiory dzieł sztuki, które wypełniały wnętrza. Wyjątkiem jest wykonane z białego marmuru popiersie Augustyna Gorzeńskiego, przypisywane Antoniowi Canovie. Wróciło ono po wielu latach do dobrzyckiego pałacu. Z powodu tych strat, mimo wyszukanego piękna dekoracji, wnętrza wydają się być chłodne i pozbawione życia. Ale docenić należy wysoki poziom pracy konserwatorów, którzy przywrócili dawną urodę polichromiom i sztukateriom.

Stanisław Zawadzki, któremu zawdzięczamy również projekty pałaców w Lubostroniu i Śmiełowie, jest w Dobrzycy też autorem koncepcji 10-hektarowego założenia ogrodowego i paru niezwykłych budowli w nim stojących. Najpierwsza z nich to okrągły pawilon nakryty kopułą. Zadziwiająca miniatura rzymskiego panteonu, uważana za jeden z przykładów idealnej formy architektonicznej. Pięknie zamykał jedną z osi widokowych, biegnących z pałacu. Nic nie wiemy o jego pierwotnej funkcji. Istnieje tylko legenda, że służył „kiedyś generałowi Gorzeńskiemu i jego przyjaciołom do odprawiania tajemnych farmazońskich obrzędów”. Jak na masona przystało oczywiście.

ANANASY I NOWOŻEŃCY

Wyjątkowe miejsce w parku zajmuje też otwarta altana, wybudowana na wyspie połączonej z parkiem kamiennym mostem, widoczna z pałacu przez toń stawu. Zawadzki nadał jej formę greckiego monopteru, doskonałej, okrągłej formy, wspartej na ośmiu kolumnach, nakrytej spłaszczona kopułą. Pod jej wyniesionym tarasem kryje się ciemne, sklepione pomieszczenie. Niewielki budynek pięknie odbija się w wodzie, a i z niego widok na pałac i oficynę obok jest przedni.

Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy Zespół Pałacowo-Parkowy, fot. Mariusz Forecki

Wymieniona tu oficyna to chyba najbardziej niedoceniony obiekt dobrzyckiego założenia. Ośmielę się stwierdzić, że to jeden z najpiękniejszych polskich domów. Rozplanowany na rzucie prostokąta, zbliżonego do kwadratu, budynek ma piękne proporcje i świetne detale. Ma wysoki, łamany, czterospadowy dach, z jednym kominem pośrodku i dwa wejścia, po przeciwnych stronach. Zdobią je dwie pogrążone kolumny i trójkątny naczółek. Taki układ pozwalał na wydzielenie dwóch niezależnych, dwupokojowych apartamentów gościnnych lub łącząc je dawał w efekcie czteropokojowe mieszkanie dla większej rodziny. Pięknie widać oficynkę z okien pałacu.

 

Jest jeszcze w parku kamienna grota, niewielki pagórek pozostał po konstrukcji ziemnej przypominającej niegdyś ślimaka. Nie zachowała się sztuczna ruina romantycznego zameczku z wieżą.

Już współcześnie odtworzono pałacową oranżerię, w której kiedyś hodowano ananasy, a dzisiaj balują nowożeńcy. Nowym obiektem jest też woliera z pawiami, które drą się wniebogłosy. O wyjątkowości tego miejsca świadczą też aż 32 parkowe pomniki przyrody. Poza opisanym na wstępie platanem rośnie tu najstarszy w Polsce klon polny i okazy lip, grabów, dębów, jesionów, wiązów, olsz czarnych, wierzb i kasztanowców. Z gatunków egzotycznych spotkamy w Dobrzycy okazałą surmię bignoniową i tulipanowca amerykańskiego. Park, podobnie jak pałac, jest w świetnym stanie.

Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy

Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy Zespół Pałacowo-Parkowy, fot. Mariusz Forecki

Nie zawsze tak było. W swoich dziejach Dobrzyca przechodziła z rąk do rąk. Przez dziesiątki lat była w rękach niemieckich. Jak to w domu, zmieniano układ wnętrz, zamalowywano niemodne dekoracje. Ale aż do II wojny światowej podniszczały pałac i park trwały w swej dawnej krasie. Od 1939 roku losy rezydencji zawisły na włosku. Czego tu nie było? Mieszkali w nim wielkopolscy ziemianie, zamknięci przez okupantów przed wywózką do Generalnej Guberni. Był w nim magazyn płodów rolnych i mieszkania dla niemieckich przesiedleńców znad Morza Czarnego. Kartami z pałacowego archiwum ogrzewano oranżerię.

WIELKOPOLSKA WIZYTÓWKA

Zaraz po wojnie zajęło pałac sowieckie wojsko. Potem prywatni lokatorzy i dom kultury i gminna biblioteka. Na krótko szkoła i klub Ruchu, biura fabryki butów i magazyn zboża. Przez cały ten zły dla dobrzyckiego założenia czas podejmowano starania, by go ratować i znaleźć dla niego odpowiednią funkcję. Z różnym skutkiem. Nie sprawdziło się w roli gospodarza poznańskie Muzeum Narodowe. Pierwszy raz odwiedziłem Dobrzycę właśnie wtedy, obiekt był otwarty na oścież i niepilnowany. Na podłodze pałacu walały się wymontowane detale architektoniczne.

Wojciech Hildebrandt, Michał Kruszona, „Wielkopolskie muzea. Między szklaną gablotą a ekranem LED”, UMWW w Poznaniu, Poznań 2018

Dzisiaj na szczęście rezydencja w Dobrzycy przeżywa czasy świetności. Już jako instytucja kultury samorządu województwa wielkopolskiego. Potrafi zarabiać na siebie i promieniuje swoimi działaniami kulturalnymi na cały region. Odbywają się tu wystawy i koncerty, pokazy grup rekonstrukcyjnych i rajdy pojazdów zabytkowych. Prezentuje się dzieje ziemiaństwa, dawne obyczaje i wyjątkowe kolekcje sztuki. To jedna z naszych wielkopolskich wizytówek.

 

Tekst pochodzi z książki Wojciecha Hildebrandta i Michała Kruszony pt. „Wielkopolskie muzea. Między szklaną gablotą a ekranem LED”, Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu, Departament Kultury, Poznań 2018.

 

WOJCIECH HILDEBRANDT – z wykształcenia architekt, dziennikarz portalu Kultura u Podstaw; nauczyciel akademicki, rysownik i fotograf. Prowadził Wielkopolską Szkołę Architektury i Sztuki. Autor programów edukacji artystycznej i architektonicznej dla młodzieży. Miłośnik Wielkopolski i jej dziedzictwa kulturowego, któremu poświęcił wiele artykułów. Pasjonat tradycji polskiego domu i obyczaju, znawca historii.

 CZYTAJ TAKŻE: Rezerwaty archeologiczne związane z początkami polskiej państwowości

 CZYTAJ TAKŻE: Pamiątki czasów pracy organicznej

 CZYTAJ TAKŻE: Organicznicy na warsztatach