fot. Mariusz Forecki

Ab ovo, czyli zaczynajmy od jajka

Już starożytni Rzymianie próbowali rozstrzygnąć ten odwieczny dylemat, co było wcześniej. Ale chwilę później zamknęli to powiedzeniem: „ab ovo usque ad mala”. Czy jednak jest ktoś tak mądry, kto stwierdziłby, że akurat te Święta są możliwe bez jajka?

Już starożytni Rzymianie próbowali rozstrzygnąć ten odwieczny dylemat, co było wcześniej. Ale chwilę później zamknęli to powiedzeniem: „ab ovo usque ad mala”. Tym, co czytać nie lubią i do książek za młodu nie sięgali, wytłumaczę: powiedzenie to znaczy, że ucztę zacząć należy od jajka, czyli przekąski, a skończyć na jabłku, czyli deserze. Mieszkańcy miasta nad Tybrem byli bowiem racjonalistami i dbali o swoje kiszeczki.

Wszystko musi mieć swoją kolej. Ostatnio naukowcy z Warwick i Sheffield udowodnili, że białko doprowadzające do krystalizacji i utworzenia skorupki jajka – owokledydyna C 17 – pojawia się w kurzym jajowodzie, w związku z powyższym kura była pierwsza! Bez niej jaja nie będzie i basta. Zostawmy jednak te filozoficzne rozważania na boku.

 

Ja jednego jestem pewien: najpierw było jajo, a Święta Wielkanocne dopiero po nim.

Czy jednak jest ktoś tak mądry, kto stwierdziłby, że akurat te Święta są możliwe bez jajka? U mnie w domu, tak było i jest nadal, zaczynamy od połówki  ugotowanego na twardo, a wcześniej poświęconego jajka. Senior rodziny obdziela nim każdego (od największego do najmniejszego), składając świąteczne życzenia. Dopiero potem można siąść do stołu. Na nim zaś króluje przyniesione ze święconki jajo kraszone.

BARWIENIE JAJEK I WIELKANOCNA BABA

W tradycyjnym domu nie stosuje się chemii. Barwę jasnobrązową uzyskuje się, zbierając w czasie postu łupiny zdjęte z cebuli, kolor kardynalski dają buraki. Natomiast gdy wywar z tych drugich trochę rozcieńczymy, uzyskamy odcienie różu. Ciemne gry wykonamy korą dębu i olchy, a także zebranymi, opadłymi szyszeczkami. Nasi przodkowie tego nie mieli, my natomiast bezproblemowo mamy do dyspozycji kwiat hibiskusa i możemy sięgnąć po krwistą czerwień.

Na świątecznym stole nie może zabraknąć białego barszczu lub ukwaszonego na dobrej mące żuru. Co zaś pływa między talarkami białej kiełbasy i płatkami marianki? Obowiązkowo muszą być ćwiartki jaja! Teraz zdradzę Ci, Szanowny Czytelniku, pewną tajemnicę.

Potrawę przygotowała Ola Korytowska, Oberża Pod Dzwonkiem, ul. Garbary 54, Poznań. Fot. Mariusz Forecki.

Otóż, na Święta możesz wygnieść ciasto, w którym do dwóch kilogramów pszennej mąki dodasz trzydzieści białek. Zrobisz to z wielkim trudem i rozwałkujesz je na wysokość palca. Na jeden placek położysz surową szynkę, uwędzoną na zimnym, olchowym dymie, przykryjesz ją drugim plackiem i dobrze zamkniesz. Tak przygotowane ciasto włożysz do brytfanny i wsuniesz do piekarnika. Ja to robię w piecu chlebowym, ale przecież nie każdy coś takiego w domu ma, musi więc wystarczyć piekarnik. Tam w temperaturze ponad 200 stopni musi sobie dojrzewać przez co najmniej dwie godziny. Potem, Drogi Czytelniku, weź w rękę solidny młotek i rozbij prawie jak betonową skorupę.

 

To, co zobaczysz w środku zaspokoi najbardziej wyszukane gusta. Wynagrodzi Ci to poniesiony trud i znój.

Potrawę przygotowała Ola Korytowska, Oberża Pod Dzwonkiem, ul. Garbary 54, Poznań. Fot. Mariusz Forecki.

Żebyś nie mówił, że cokolwiek się marnuje, żółtka wykorzystaj do ukręcenia wielkanocnej baby. Dodaj je do dwóch kilogramów dobrej tortowej mąki, rozrób drożdże w połowie szklanki ciepłej wody z łyżeczką cukru, wyrób ciasto i odstaw do wyrośnięcia. Musi stać w cieple, najlepiej w około dwudziestu stopniach. Po godzinie wyłóż je na posypaną mąką stolnicę i napowietrz, przewracając delikatnie, dodając szklankę namoczonych w słodkim winie rodzynek sułtańskich, pół szklanki pokrojonej kandyzowanej skórki pomarańczowej i dolewaj spory kieliszek wermutu z zatopioną w nim wyskrobaną zawartością laski wanilii. Tak przygotowane ciasto włóż do wysmarowanej masłem „babowej” formy i piecz przez pół godziny w 170 stopniach. Po wyjęciu z pieca poczekaj, aż ostygnie. W garnczku przygotuj solidny lukier cukrowy z kieliszkiem koniaku i polej nim babę. Odstaw ją do chłodnego pomieszczenia i niech czeka na wielkanocne śniadanie.

DOMOWY MAJONEZ

Potrawę przygotowała Ola Korytowska, Oberża Pod Dzwonkiem, ul. Garbary 54, Poznań. Fot. Mariusz Forecki.

Zatem, jak widzisz, Szanowny Czytelniku, jaja potrzebne będą w te Święta do wszystkiego. Nie należy jednak zapominać jeszcze o jednym daniu, bez którego Wielkanoc nie byłaby Wielkanocą. Chodzi o sałatkę. Jej podstawowym składnikiem oprócz gotowanych ziemniaków, czyli pyr i marchewki, są właśnie przeciśnięte przez specjalnie do tego stworzone sitko jaja na twardo. Całość zaś zaciągnięta jest majonezem. A ten przecież możemy sobie ukręcić sami. Wystarczy do naczynia wrzucić dobrze obrane żółtko, lekko posolić, wziąć w rękę trzepaczkę lub mikser i powoli wlewając po ściance dobry olej ja proponuję lniankę, czyli rydzowy – kręcić majonez. Na koniec, by nabrał po połączeniu składników sympatyczniejszej barwy, wlewamy kieliszek wody z kilkoma kroplami soku z cytryny. Jeśli chcemy mieć majonez smakowy, możemy go ukręcić z dobrą musztardą.

Jak wynika z mojej gawędy, nieważne jest, czy wcześniej była kura, czy jajo. Kurę dodajemy do rosołu, a jajo ma tak wszechstronne zastosowanie, że choćbym zapisał nie wiem ile kartek, to i tak przepisów nie wyczerpię. Na chwilę odstępując od kuchni, nie zapomnijcie o tym, by wykonać wydmuszki, nie uszkadzając skorupki. Dobrze je wymyjcie i w dni poprzedzające Święta siądźcie całą rodziną do produkcji kraszanek, malowanek, pisanek.

 

Jak je zwą  – obojętnie – ważne byście je skrobali, malowali, rysowali, a to wszystko w kilku pokoleniach: od babci, poprzez córki i synów, na wnukach skończywszy.

Potrawę przygotowała Ola Korytowska, Oberża Pod Dzwonkiem, ul. Garbary 54, Poznań. Fot. Mariusz Forecki.

Te Święta mają rodzinny charakter. W czasach, gdy człowiek człowiekowi wilkiem, a rządzący tym światem uczą nas tylko nienawiści,  zapomnijmy o dobrych czy złych zmianach. Patrzmy na siebie przez pryzmat tej małej pisanki, z uśmiechem i chęcią przeżycia w miłej atmosferze następnych dni. Bazi raczej już sobie do wazonu nie wstawicie. Mam na swoim polu sporo krzewów wierzbowych. Na gałązkach kotków już nie ma. Wiosna obudziła listki i zrobiło się zielono. Zatem smacznego jajka Wam życzę!

 

CZYTAJ TAKŻE: Rozmowy, których nie było. Hanna Szymanderska

CZYTAJ TAKŻE: Post dla duszy i ciała

CZYTAJ TAKŻE: Ostatki, czyli koniec karnawału