fot. ze zbiorów Wojciecha Kwileckiego

Kossaka wielkopolskie drogi

„Ostroróg. Sławny malarz Wojciech Kossak, twórca licznych i znakomitych obrazów i panoramy berlińskiej, przedstawiającej przejście przez Berezynę, pobitych w roku 1812  wojsk Napoleona I, bawi obecnie w majątku pana Franciszka hr. Kwileckiego w Dobrojewie, gdzie maluje stadninę p. Kwileckiego. Po ukończeniu pracy w Dobrojewie uda się Wojciech Kossak w tym samym celu do Gałowa, majątku p. hr. MycieIskiego” – donoszono w wielkopolskiej prasie jesienią 1926 roku. 

Wielki świat i… poznańska prowincja

Urodził się w noc sylwestrową 1856 roku w Paryżu. Był synem Zofii z Gałczyńskich i Juliusza Kossaka, sławnego polskiego malarza batalisty. Miał brata bliźniaka – Tadeusza. Od najmłodszych lat przejawiał talent malarski.

 

Przełomem w jego karierze stała się sprzedaż obrazu „Atak strzelców” cesarzowi Franciszkowi Józefowi. Odtąd często podróżował między dworami w Berlinie i Wiedniu. Malował dużo i dużo zarabiał. Regularnie bywał w Paryżu, wystawiał także w Londynie.

Pałac Kwileckich w Kwilczu, L. Durczykiewicz, Dwory polskie w Wielkiem Księstwie Poznańskiem, fot. Polona

Pałac Kwileckich w Kwilczu, L. Durczykiewicz, Dwory polskie w Wielkiem Księstwie Poznańskiem, fot. Polona

„Dzieło, które cały Londyn przyciągnie” – pisano w „Daily Mail” w listopadzie 1905 roku.

 

Jednak dwadzieścia lat później Kossak gorączkowo szukał zleceń w wielkopolskich dworach. Jak to się stało, że „wielki artysta” trafił na poznańską prowincję? Powód był bardzo prozaiczny… Długi. Malarz sporo zarabiał, ale jeszcze więcej wydawał. Zresztą cała rodzina Kossaków żyła bardzo rozrzutnie. Sposobem na załatanie deficytu miało być masowe malowanie obrazów. Z pobytu Kossaka w poznańskim zachowało się kilka listów wysłanych do żony Marii.

Kwilcz

Do majątku Dobiesława Kwileckiego, przyjechał „bez centa”, wspólnie z córką Magdaleną. Zaciągnął więc pożyczkę, którą poręczył mu Edward Mycielski.

 

Pałac Kwileckich w Dobrojewie, L. Durczykiewicz: "Dwory polskie w Wielkiem Księstwie Poznańskiem", Polona

Pałac Kwileckich w Dobrojewie, L. Durczykiewicz: "Dwory polskie w Wielkiem Księstwie Poznańskiem", Polona

„Bardzo Cię przepraszam, że tak rzadko pisuję, ale jestem tak okropnie zapracowany, że po robocie tylko klapnąć i coś czytać […]. Gdybyś zobaczyła moją wystawę i to, co w dwa miesiące zrobiłem, to byś wnet zdębiała” (jednym z tych obrazów był portret ordynatowej Zofii Kwileckiej) – pisał.

 

W czasie pobytu u Kwileckich artysta znalazł również czas na spotkania towarzyskie. Wspólnie z córką wybrali się do Tarc (pow. jarociński), gdzie zajechali również Taczanowscy.

 

„Zdziś jest i sympatyczny, i miły, oświadczył się Madzi oficjalnie, a ona go ostatecznie przyjęła. Ze mną naturalnie mowy być nie mogło, bo dopóki rozwodu (Magdalena była w tym czasie zamężna z Janem Starzewskim) nie ma, to i po co”.

U Edziów Mycielskich

Kossak, Portet Hrabiny Jerzowej Mielżyńskiej, Tygodnik Illustrowany 1926.12.11 Nr 50

Kossak, Portret Hrabiny Jerzowej Mielżyńskiej, fot. Tygodnik Illustrowany 1926.12.11 Nr 50

W kolejnych listach Kossak informował żonę, że mieszka we Wrześni „u kochanych Edziów” (Edwarda i Heleny Mycielskich) i tam należy kierować do niego listy. Było „tanio i przyjemnie”, a poznański Hotel Bazar rujnował jego fundusze. Pomimo braku pieniędzy, Kossak nie oszczędzał – kosztowne wypady do Poznania –

 

„bomblerka [popijawa], kolacja i dansing w Palais Royal”.

 

W majątku Mycielskich Kossak namalował m.in. „Portret Jerzowej Mielżyńskiej z koniem” –

 

„jest prześliczny, zobaczysz. Za psie pieniądze, bo to młode małżeństwo, ale nikomu nie powiedzą. Ten portret napędzi mi masę zleceń, bo jest i podobna, i ślicznie skomponowany”.

 

Choć jak pisał do żony, bardzo dużo pracował i z każdym dniem przybywało mu klienteli, to pobyt we Wrześni traktował jak urlop:

 

„Wakacje mam wymarzone, wprost odżyłem, wyglądam podobno doskonale, zresztą sam to czuję”.

 

Portret Wojciecha Kossaka, około 1901, fot. Polona

Portret Wojciecha Kossaka, około 1901, fot. Polona

Artysta uczestniczył również w życiu lokalnym. Podczas odpustu siedział wspólnie z Mycielskim w ławie kolatorskiej, a w trakcie procesji niósł świecę pod baldachimem. Jednak wyraźnie go to nudziło, suma trwała dwie i pół godziny, z czego kazanie godzinę – pisał do żony. Z Wrześni wybrał się jeszcze do Bieganowa (pow. wrzesiński) do majątku Edwarda Grabskiego, gdyż tam też czekała na niego „robota”.

Stadnina Kwileckiego

Około 20 września artysta przyjechał do Dobrojewa (pow. szamotulski) – majętności Franciszka Kwileckiego, na zlecenie którego namalował, jak sam określił, „wspaniały, przepyszny obraz za 12.000 zł” – „Stadnina Franciszka Kwileckiego w Dobrojewie, pędzona do wody”.

 

Był to jeden z najtrudniejszych okresów finansowych malarza. „Obraz skończony”, ale nie dostał jeszcze pierwszej raty od „Frania”. Nadmienić należy, że w tym czasie gospodarstwo Kwileckiego przeżywało duże trudności finansowe.

„Hieronim [szofer Kossaka] powiada, że tu gospodarka fatalna i służba nie zapłacona i że moje pieniądze wątpliwe”, jednak „poczciwy ten Franuś i dobrej woli, więc dotąd delikatnie tę sprawę traktuję, tym bardziej, że napędza mi obstalunki”.

 

Wojciech Kossak - Portret Haliny i Michała Mycielskich pośród stada koni, fot. Wikimedia

Wojciech Kossak - Portret Haliny i Michała Mycielskich pośród stada koni, fot. Wikimedia

Sprawa zapłaty za obraz była podnoszona również w kolejnym liście Kossaka do żony. 22 października pisał, że ma przekaz na 5000 od Kwileckiego, ale płatny dopiero na 10 listopada.

 

W Dobrojewie artysta namalował jeszcze jeden obraz na zamówienie właścicieli pobliskiego Gałowa – „Portret Zofii z Karskich i Michała Mycielskiego pośród koni w Gałowie”.

O pracach powstałych w Dobrojewie Kossak pisał:

 

„mogą iść nawet do Royal Academy, naprawdę. Dopiero się zakotłuje w Księstwie, jak je wystawię”.

 

Później udał się jeszcze do Pogorzeli, gdzie namalował „Portret Stefanowstwa Tyszkiewiczów z Pogorzeli na polowaniu”. Odwiedził także Posadowo (pow. nowotomyski), Jarocin i Antonin (pow. ostrowski).

60 lat

Wojciech Kossak w lesie, około 1915, fot. Polona

Wojciech Kossak w lesie, około 1915, fot. Polona

W lutym ’37 roku Kossak przyjechał do Poznania z okazji wystawy jubileuszowej: 60-lecia pracy twórczej. W niedzielne walentynkowe południe „otwarte sale Bazaru napełniły się nieprzeliczonymi tłumami”.

 

Otwarcie wystawy nastąpiło w obecności wicewojewody Stanisława Walickiego, prezydenta Poznania Edwarda Więckowskiego, gen. Edmunda Knoll-Kownackiego, licznych duchownych, artystów i literatów. Wcześniej podobne odbyły się w Warszawie i Krakowie. Na wystawie obecny był również sam jej bohater, który osobiście oprowadzał „dostojników”.

Wojciech Kossak zmarł pięć lat później – 29 lipca 1942 roku w Krakowie. Pozostawił po sobie około 2000 obrazów.  

 

„Potem przyszła wielka pustka; wszystko poprzykrywane białymi prześcieradłami, łóżko, na którym go już nie było, obrazy w pracowni, sztalugi, zapach farby i oleju zanikł, pachniał kurz” – pisała Magdalena Samozwaniec w swym pamiętniku.

 

 

 

Literatura:

Cytaty z listów za: Wojciech Kossak, „Listy do żony i przyjaciół”, tom 2: lata 1908–1942,  wybór, opracowanie, wstęp, przypisy, indeksy Kazimierz Olszański, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1985
Magdalena Samozwaniec, „Z pamiętnika niemłodej już mężatki”, W.A.B., Warszawa 2010
„Gazeta Szamotulska: niezależne pismo narodowe, społeczne i polityczne” 21.09.1926, r. 5, nr109
„Gazeta Powszechna” 23.09.1926, r.7, nr 218
Tomasz Jastrun, „Batalista i kobieciarz”, „Tygodnik Przegląd”, https://www.tygodnikprzeglad.pl/batalista-i-kobieciarz/
„Dziennik Poznański” 16.02.1937, r.79, nr 37; 17.02.1937,  r. 79, nr 38
„Wojciech Kossak: wystawa jubileuszowa dla uczczenia 60-lecia pracy malarskiej Wojciecha Kossaka: luty – marzec 1937, Poznań – Hotel Bazar”, Drukarnia Narodowa w Krakowie, 1937