fot. Mariusz Forecki

Poznań Photo Diploma Award

Czteroletnia przerwa dzieli tegoroczną edycję Poznań Photo Diploma Award od poprzedniej. W tym czasie studia na wydziałach fotografii w Polsce i okolicach ukończyło wielu artystów, którzy realnie wpłynęli na to, co w ramach tego medium istotne.

Okazuje się, że prace dyplomowe zebrane w konkursie niełatwo zaszufladkować do określonego charakteru szkół artystycznych czy poszczególnych pracowni, z których się wywodzą – co bywa problemem konkursów studenckich.

 

Zamiast być przeglądem szkół – Photo Diploma Award wydaje się mieć ambicje, by podobnie do pokazów festiwalowych zdawać sprawę z najciekawszych, aktualnych działań na polu fotografii.

Mówiąc krótko: poziom konkursu jest wyjątkowo wysoki. To jeden z argumentów za obejrzeniem wystawy, natomiast drugi, istotniejszy – to same prace.

Czteroletnia przerwa od ostatniej edycji konkursu sprawiła, że wiele z wystawianych dziś w Arsenale projektów jest doskonale rozpoznawalnych. Funkcjonują w obiegu festiwali i prestiżowych galerii, mogliśmy je spotkać przy okazji najważniejszych wydarzeń fotograficznych ostatnich lat. W Arsenale mamy szansę obejrzeć je w jednej przestrzeni.

FOTOGRAFICZNE NARRACJE

Michał Siarek prowadzi wielowątkową opowieść o sposobie, w jaki macedoński nacjonalizm używa mitu Aleksandra Wielkiego. Wieloletnią pracę przedstawił nie tylko w świetnej książce, ale i za pomocą monumentalnych zdjęć odpowiadających rozmachem mitowi narodowemu, który dokumentują.

 

„Alexander” staje się w ten sposób uniwersalnym komentarzem do megalomanii narodowej albo procesu konstruowania nacjonalistycznej fikcji, wybitnie dziś aktualnym.

„Poznań Photo Diploma Award”. Wystawa pokonkursowa w Galerii Miejskiej Arsenał, fot. Mariusz Forecki

Ważnym kontekstem tego projektu jest jego historyczna wartość; po niedawnym kompromisie między Grecją a Macedonią narodowotwórcza fiksacja Macedończyków na antyczną Grecję wydaje się zakończonym rozdziałem – aberracją skazaną na zapomnienie razem z planowanym demontażem klasycyzujących architektonicznych potworków.

Na wystawie znalazła się też wywołująca ciarki na plecach i prosta w formie praca „Sparks” Wiktorii Wojciechowskiej, portretująca ukraińskich ochotników walczących na wschodzie kraju. Za pomocą oszczędnych zdjęć komentuje spustoszenie wynikające z wojny toczącej się tuż obok.

Kilka kroków dalej – „This is not a real life” Dominiki Gęsickiej z kolorowymi, nierealnymi scenami z arktycznego miasteczka Longyearbyen, stanowiącego odległy azyl dla prawdziwego życia jego tymczasowych mieszkańców.

Obok tej pracy podobnie przekonująca, chociaż diametralnie różna książka Georgsa Avetisjansa mierząca się z portretem Łotewskiej wsi Kaltene. Dalej prace Magdaleny Franczuk, Marthy Friedel, bardzo osobisty cykl Weroniki Jędrzejczak… I wreszcie przybliżający nas do zwycięzców konkursu cały szereg zestawów zdjęć reagujących na zjawiska irracjonalne, magiczne, niezrozumiałe, nadprzyrodzone…

„Poznań Photo Diploma Award”, fot. Mariusz Forecki

Projekty za pomocą fotograficznych narzędzi eksplorujące fenomeny wymykające się prostemu opisowi – na wystawie znajdziemy cały wachlarz takich analiz. Od chłodnego, zdystansowanego katalogu wnętrz i portretów wróżbiarek, który Lucia Bláhová zrealizowała wspólnie z etnografką prowadzącą badania wśród rumuńskich Romek od pokoleń specjalizujących się w przewidywaniu przyszłości, przez poszukiwania powtarzalnych wzorów w chaotycznym wszechświecie, które ze schizofreniczną konsekwencją kontynuuje w swojej pracy „Napięcie Powierzchniowe” Mariusz Drezniak, redukując widzialną rzeczywistość do wzorów opisywalnych za pomocą liczby, po zdobywców grand prix – Katarzynę Wąsowską i Krystiana Daszkowskiego z wielowątkową, subiektywną dokumentacją nadprzyrodzonych zjawisk, których doświadczali bohaterowie ich wspólnych badań.

„Poznań Photo Diploma Award”, fot. Mariusz Forecki

Warto w tym momencie zreflektować się, że poszukiwanie powtarzalnych wzorów w wystawie pokonkursowej, złożonej z przypadkowej konstelacji niezależnych od siebie prac, nie ma oczywiście sensu. W zestawieniu tych fotograficznych projektów nie ma żadnego nadprzyrodzonego porządku.

Wartością tej ekspozycji nie jest jednolity przekaz czy możliwość wskazania dominujących fotograficznych tendencji. Wystawa prezentuje naprawdę przekonujące, niezależne i spójne fotograficzne opowieści, eksplorujące w konsekwentny sposób bardziej lub mniej wyobrażone rzeczywistości. Większość z tych prac samodzielnie byłaby wystarczającym uzasadnieniem dla odwiedzenia Arsenału.

KOMENTARZ JURY

Grzegorz Kosmala (przewodniczący jury) i Aneta Kowalczyk (członkini jury), założyciele BLOW UP PRESS, krótko skomentowali wyniki konkursu.

 

MICHAŁ SITA: Czujecie jakąś różnicę między konkursem Photo Diploma Award a przeglądami festiwalowymi czy propozycjami wydawniczymi, jakie na co dzień oceniacie? Fakt, że są to prace dyplomowe, wpływa jakoś na ich odbiór?

Zdobywcy grand prix: Katarzyna Wąsowska i Krystian Daszkowski. Fot. Mariusz Forecki

GRZEGORZ KOSMALA: Absolutnie nie. Dyplom to tylko papier. To, jaką fotografię robisz, jaki projekt poddajesz ostatecznej ocenie, to rezultat wieloletniej pracy angażującej całą grupę ludzi czuwających nad twoim rozwojem.

ANETA KOWALCZYK: Widzieliśmy naprawdę dojrzałe prace. Bez fotografii, które dałoby się określić jako „studenckie”.

GK: Tym bardziej że są tutaj projekty nagradzane w ostatnich latach na profesjonalnych konkursach. Dominika Gęsicka wygrała tymi samymi zdjęciami Fotofestiwal w Łodzi, Wiktoria Wojciechowska prezentowała swoje prace w fantastycznych przestrzeniach na całym świecie. Podobnie Michał Siarek – w zeszłym tygodniu jego książka „Alexander” zyskała nominację do First Book Award i została wybrana jako jeden z najlepszych debiutów przez wydawnictwo MACK. Co zresztą miałoby oznaczać – „studenckie”?

AK: Takie, które wymagają jeszcze wiele pracy. Takie, na których uczysz się i nie jesteś pewien, czy to gotowy projekt – czy przymiarka. Tutaj z kolei widzimy skończone, dojrzałe wypowiedzi.

GK: Projekty osób, które wiedzą, co i w jaki sposób chcą przekazać.

 

Jak więc oceniacie spektrum fotografii, która się tu znalazła?

Krystian Daszkowski, fot. Mariusz Forecki

GK: Na co dzień oglądamy wiele zdjęć i czasami zdarza się, że to, co widzimy, nas zaskakuje. Te momenty są najcenniejszą zdobyczą z przeglądów, tak właśnie było z Poznań Photo Diploma Award. Grand prix dla Katarzyny Wąsowskiej i Krystiana Daszkowskiego wynikało właśnie z takiego pozytywnego zaskoczenia ich wielowątkowym projektem, używającym zróżnicowanych technik, materiałów archiwalnych, wychodzącym poza samą fotografię. Zaprezentowali przedmioty używane przez osoby parające się nieodgadnionymi wróżbami: wahadełko, przyrząd wskazujący obecność żyły wodnej, listy… Dla mnie było to bardzo odkrywcze.

 

To zdecydowało o wyborze zwycięzców? Wspomniałeś, że jury było praktycznie jednogłośne. Z czego to wynikało? Mamy tu przecież sąsiedztwo świetnych prac o ustalonym statusie w fotograficznym obiegu.

GK: Postanowiliśmy zupełnie odłożyć na bok to, co wiemy o konkurujących projektach i o ich dalszych losach. Gdybyśmy brali ten aspekt pod uwagę, wynik byłby zupełnie inny. Zdecydowaliśmy, że na wystawę finalistów spojrzymy tak, jakbyśmy widzieli te prace po raz pierwszy. I to doprowadziło do ostatecznej decyzji.

 

Da się na podstawie wystawy najlepszych dyplomów określić jakieś kierunki dominujące w dzisiejszej fotografii?

Katarzyna Wąsowska, fot. Mariusz Forecki

AK: Da się zauważyć tylko tyle, że są to projekty bardzo złożone. To analizy pewnych problemów, często wychodzące poza samą fotografię, wykorzystujące zróżnicowane nośniki, dopracowane. Często pojawiają się książki, jak wyjątkowa publikacja Georgsa Avetisjansa, świetnie przedstawiona, wielowymiarowa opowieść. Zresztą każda z wystawionych tu publikacji prezentuje fotografię na naprawdę najwyższym poziomie.

GK: Ponadto wymagają one nieco więcej od czytelnika. To nie tylko zbiory obrazków ułożonych w ten czy inny sposób, które po przejrzeniu odłożymy na półkę i o nich zapomnimy. Te pozycje faktycznie wciągają, sprawiają, że wracasz do nich po czasie i odkrywasz ich nowe aspekty.

„Poznań Photo Diploma Award”. Wystawa pokonkursowa w Galerii Miejskiej Arsenał, fot. Mariusz Forecki

Pamiętajmy o tym, że fotografia nie jest kierunkiem, który studiujesz świeżo po maturze. Wśród studentów są przecież osoby zawodowo spełnione, które poprzez studia chciałyby raczej poszerzyć swoją wiedzę. Tak dzieje się bardzo często. Trudno więc znaleźć cokolwiek wspólnego dla tych prac…

Można natomiast subiektywnie wskazać pewne tendencje. Lubię to, że część z tych prac jest mocno osobista. Lubię to, że fotografowie nie boją się mówić o swoich własnych doświadczeniach, lękach, nie boją się podejmować tematów bieżących, dziejących się na naszych oczach – jak prace Wiktorii Wojciechowskiej czy Michała Siarka. Lubię, że mają odwagę mówić o rzeczach, których nie rozumiemy – jak praca Mariusza Drezniaka o liczbie czy nagrodzony projekt o czarach, wróżbach i paranormalnych zjawiskach Katarzyny Wąsowskiej i Krystiana Daszkowskiego.

GRZEGORZ KOSMALA (wydawca) i ANETA KOWALCZYK (graficzka) – założyciele wydawnictwa BLOW UP PRESS, funkcjonującego na polskim rynku książek fotograficznych od 2012 roku. Publikują kwartalnik „doc! photo magazine”, odpowiadają za coroczny zbiór najciekawszych prac twórców młodego pokolenia („DEBUTS”) oraz za szereg monograficznych wydawnictw, z których najnowsze to „Death Landscapes” Huberta Humki czy „Deceitful Reverence” Igora Pisuka.

 

Grand Prix:

Katarzyna Wąsowska i Krystian Daszkowski (Polska) „Bywa, że świat nie jest tym, czym się wydaje”

 

Wyróżnienia:

Georgs Avetisjans (Ukraina/ Łotwa) „Ojczyzna. Najdłuższa wieś w kraju”; Wiktoria Wojciechowska (Polska) „Iskry”; Michał Siarek (Polska) „Alexander”

 

Pozostali finaliści:

Lucia Bláhová (Czechy); Mariusz Drezniak (Polska); Magdalena Franczuk (Polska); Martha Friedel (Niemcy); Dominika Gęsicka (Czechy/ Polska); Weronika Jędrzejczak (Polska)

 

„Poznań Photo Diploma Award”. Wystawa pokonkursowa w Galerii Miejskiej Arsenał czynna do 31.03.2019.

CZYTAJ TAKŻE: Dzielimy się tym, co wiemy. Rozmowa z członkami kolektywu Ostrøv

CZYTAJ TAKŻE: Deglet Nour. O fotografowaniu Algierii

CZYTAJ TAKŻE: Syria Macieja Moskwy