fot. Dobromiła Tenerowicz-Grądzka

Smak Regionu zostaje na języku

Jak co roku, tak i tym razem nasz Urząd Marszałkowski zorganizował znakomitą imprezę. Na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich w dniach poprzedzających POLAGRĘ odbyły się Smaki Regionów. Jako Wielkopolanin będę trochę nieskromny – wiem, że nie przystaje, ale jednak…

Co roku jeżdżę na Grüne Woche do Berlina, jedne z największych targów żywności na świecie. Nasze Smaki Regionów nie mają się jednak czego wstydzić. To, co pokazali nasi producenci w Poznaniu, poziomem nie odbiegało od ekspozycji berlińskiej. Ba, powiem więcej – uważam, że było lepiej! 

Zwiedzającym na hali 3A było tłoczno jak nigdy, zaraz po wejściu uciekały języki. Było w czym wybierać, każdy nawet najbardziej wybredny smakosz mógł znaleźć coś dla siebie. Każda sroczka swój ogonek chwali, zacznę więc od Wielkopolski. Bardzo mocno wyeksponowali się pszczelarze. W naszym regionie hodowla pszczół to silny dział specjalny rolnictwa. Na targach nie mogło oczywiście zabraknąć guru tych pracowitych owadów, Wojtka Kociemby. Od niego to dowiedziałem się, że miniony sezon należał do udanych. W przeciwieństwie do tradycyjnych rolników, pszczelarzom pracy nie brakowało.  Trochę gorzej było z wiosennym „miodowaniem” – ze względu na suszę zioła na łąkach nie obrodziły, nie było wystarczających ilości np. mniszka lekarskiego. Jednak później przyroda szybko nadrobiła straty. Widać to było  chociażby po uginających się od ciężaru owoców stołach. Sadownicy nie mieli więc powodów do narzekań, jeżeli chodzi o plony, gorzej z cenami w zbycie. Ten urodzaj przełożył się na obfitość u producentów soków. Iza Płonka z Kokanina wystawiła się z pełną paletą swoich produktów. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. 

Wychodząc trochę poza region, warto nadmienić, że pięknie prezentował się Wiatrowy Sad, producent z łódzkiego, zdobywca wielu branżowych odznaczeń. Mnie najbardziej smakowało połączenie jabłka z rabarbarem. Nagrodę natomiast zdobyła mieszanka z polskim kiwi, równie pyszna. Nie mogę zapomnieć o moim serdecznym znajomym, Krzysiu Maurerze, który to hołduje hasłu: „krzepi serca, krasi lica, naso łącka śliwowica!”. Przerabia on na pyszny napitek owoce z Sądecczyzny. Tylko przy konsumpcji trzeba uważać, bo szybko uderza do głowy. Równie dobrze reprezentowani byli producenci wędlin. Wśród nich zabrakło jednak Staszka Mądrego, twórcy potęgi kiełbasy lisieckiej. Wędzi teraz swoje pyszności na niebiańskich łąkach. „Poznańską białą” godnie promowali na kulinarnej estradce wielkopolscy szefowie kuchni. Wspomagał ich redaktor naczelny portalu Wszystko dla kucharzy, Julek Podolski. Sądząc po tłumach ustawiających się w karnych kolejkach po degustacyjne tacki, akcja zakończyła się pełnym sukcesem. Wielkopolskę równie dumnie prezentowali mleczarze. Z liczących się spółdzielni nie brakowało prawie nikogo. Strzałkowo wspierał warszawski kucharz celebryta, Mateusz Gessler, Środę zaś Jasiek Kuroń (tak, z tych Kuroniów). Mógłbym tak wymieniać i wymieniać, bo smaków było bez liku. 

Najważniejsze jednak jest to, że Smakami Regionów rządzi pewna zasada. Pokazujemy i promujemy na nich małych i średnich, tych, którzy sprzedają wokół komina, są lokalni, a jakością biją na głowę globalnych wytwórców uśmiechających się z marketowych półek, pokazując, że można produkować żywność bez chemii i ze świeżych surowców. Do zobaczenia za rok!