fot. autor nieznany, culture.si

Poezja i dobro wspólne: „Ofiarowanie Ifigenii” Zbigniewa Herberta

Warto przypomnieć, bo nie był to fakt przesadnie eksponowany, że rok 2018 został przez Sejm Rzeczpospolitej Polskiej ustanowiony Rokiem Zbigniewa Herberta. Poeta był jego patronem wraz z sześcioma innymi postaciami i wydarzeniami historycznymi – przede wszystkim z odzyskaniem niepodległości i z powstaniem wielkopolskim.

„Herbert jest poetą współczucia. Skrzywdzeni – to specjalnie uprzywilejowani jego wierszy […]. Skrzywdzeni, ale nie poniżeni. Nie poniżeni, ale i nie wyolbrzymieni przez cierpienie” – pisał Jerzy Kwiatkowski, fenomenalny czytelnik polskiej poezji dwudziestowiecznej w recenzji z pierwszych tomów poety. I dodawał: „zakres podopiecznych Herberta jest w gruncie rzeczy bardzo szeroki: obejmuje, mniej więcej, ów cały, niezupełnie udany gatunek, który uczeni określili jako homo sapiens”.

CZYJ ROK?

Warto przypomnieć, bo nie był to fakt przesadnie eksponowany, że rok 2018 został przez Sejm Rzeczpospolitej Polskiej ustanowiony Rokiem Zbigniewa Herberta. Poeta był jego patronem wraz z sześcioma innymi postaciami i wydarzeniami historycznymi, przede wszystkim z odzyskaniem niepodległości i z powstaniem wielkopolskim. Obchody dwóch ostatnich rocznic mamy w świeżej pamięci. Inicjatyw związanych z poezją Herberta szukać trzeba ze świecą.

Śladem oficjalnej aktywności jest podstrona w portalu Biblioteki Narodowej, zawierająca rzetelnie podane podstawowe informacje. Lepszym źródłem wiedzy jest strona Fundacji im. Zbigniewa Herberta. Znaleźć tam można także garść multimediów, w tym na przykład relację z tegorocznych uroczystych urodzin poety czy kolejnych gali wręczenia Nagrody im. Zbigniewa Herberta.

Nie zawiedli niektórzy wydawcy, którym jednak oficjalny rok raczej po prostu nie przeszkadzał w pracy. Wierny i czuły – nie przychodzą mi do głowy lepsze słowa – wobec twórczości Herberta Ryszard Krynicki przygotował kolejną, poszerzoną edycję „Utworów rozproszonych (Rekonesansu 2)”, które pokazują poetę zaskakująco odmiennego od tego, którego znamy z poszczególnych tomików. Na stronie Wydawnictwa a5 dostępne są także starannie opracowane „Wiersze zebrane”. Jeśli ktoś ceni autora „Pana Cogito” czy po prostu go ciekaw, powinien czytać jego wiersze w opracowaniu i z komentarzami Krynickiego!

Wydawnictwo Ossolineum opublikowało w zasłużonej serii Biblioteka Narodowa obszerny (wraz ze wstępem prawie tysiąc czterysta stron), solidnie przygotowany i omówiony przez Małgorzatę Mikołajczak „Wybór poezji”. Z kolei w Znaku ukazała się dwutomowa biografia poety pióra Andrzeja Franaszka (skądinąd autora także „Ciemnego źródła”, świetnej książki o twórczości Herberta).

Poezja i dobro wspólne: Ofiarowanie Ifigenii Zbigniewa Herberta

Zbigniew Herbert, „Utwory rozproszone (Rekonesans 2)”, red. Ryszard Krynicki, Wydawnictwo a5, seria Biblioteka Poetycka, Kraków 2017

Z ważnych, dostępnych szerokiej publiczności rzeczy to właściwie tyle… Odbyło się jeszcze kilka sympozjów, w tym I Międzynarodowy Kongres Współczesnej Literatury Polskiej, podczas którego rozmawiano o autorze „Pana Cogito”. Zapewne były to imprezy interesujące dla uczestników i być może ich rezultatem będą ciekawe publikacje, ale na to musimy poczekać.

Autor „Barbarzyńcy w ogrodzie” należy bez wątpienia do panteonu polskiej i światowej literatury, do tych poetów, na których John Maxwell Coetzee powoływał się, gdy z melancholią pytał na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI wieku: „Kto dziś ma taką moc kształtowania dusz jak Brodski czy Herbert, czy Enzensberger, czy (w nieco bardziej dwuznaczny sposób) Allen Ginsberg?”.

Pozycję autora wybitnego zdobył poeta wkrótce po późnym debiucie. Funkcjonując w oficjalnym obiegu PRL-u, bardzo szybko zaczął wyjeżdżać za granicę, gdzie od lat sześćdziesiątych ukazywały się przekłady jego wierszy i esejów, a miał Herbert od początku tłumaczy i promotorów świetnych, by wymienić tylko Karla Dedeciusa (język niemiecki), Miroslava Holuba (czeski) czy Czesława Miłosza (angielski).

ZBIGNIEW HERBERT – OSTATNI WIESZCZ

Zbigniew Herbert, „Wybór poezji”, wybór, wstęp i opracowanie Małgorzata Mikołajczak, Wydawnictwo Ossolineum, seria Biblioteka Narodowa, Wrocław 2018

W latach 80., publikując już wyłącznie w drugim, niezależnym obiegu, stał się najważniejszym poetą opozycji demokratycznej – to znaczy najważniejszym polskim poetą w ogóle. Nie do końca równać mógł się z nim Czesław Miłosz, nawet po otrzymaniu Nagrody Nobla. Trudno to sobie dziś wyobrazić – połączenie powszechnej popularności oraz szacunku wzbudzanego przez autorytet etyczny i rangę artystyczną. Jego wiersze śpiewane jako piosenki (w wykonaniu między innymi Przemysława Gintrowskiego) były egzystencjalnym punktem odniesienia. Pisał Piotr Śliwiński:

 

„[…] siedząc nad mapą i «Raportem z oblężonego miasta», jego ostatnim wtedy tomem wierszy, ludzie zadawali sobie słynne pytanie «zostać czy wyjechać». Ponieważ Pan Cogito wrócił, więc część nie wyjechała”.

 

Jeśli przyjąć za Marią Janion, że ruch Solidarności był ostatnim polskim powstaniem wywiedzionym z romantyzmu, to z niewielką tylko przesadą można powiedzieć, że Zbigniew Herbert był ostatnim romantycznym wieszczem. Taka popularność wiązała się z uproszczonym odbiorem wierszy i z czasem musiała budzić opór.

Krytycy i poeci szukający na przełomie lat 80. i 90. „nowej dykcji” wyraźnie wyrażali swoją niechęć. Tadeusz Komendant, podkręcając retorykę recenzji, proklamował nawet powołanie „Ligii Obrony Poezji Polskiej przed Herbertem”.

Rola wieszcza skończyła się w roku 1989. W ostatnim etapie życia i w twórczości wyraźnie doszedł do głosu publicystyczny temperament autora Elegii na odejście”. Rozczarowany transformacją i kształtującą się wówczas III RP stał się poeta uczestnikiem sporu światopoglądowego, a nawet politycznego. Nie mogło to, rzecz jasna, zaszkodzić jego literackiej wielkości – niemniej od lat jest źródłem wielu nieporozumień, a współcześnie zablokowało niemal żywą recepcję jego poezji. Rok, którego Herbert był patronem, niczego tu nie zmienił. To dobrze – bo mógł pogorszyć.

 

Można się z Herbertem nie zgadzać w kwestiach polityki czy poglądów na historię, można mu wytykać nieco nadmierną autokreację, można wreszcie nie lubić niektórych jego wierszy. Nie można jednak odrzucić jego dzieła w całości, ponieważ jest ono daleko bardziej złożone i ciekawsze niż jakiekolwiek wyobrażenie o nim.

Nie chodzi tylko o to, że jego twórczość miała wpływ na nasz język i naszą wyobraźnię. Wiele jego wierszy, także tych podręcznikowych, kanonicznych, warta jest dziś lektury – czasem nowej czy polemicznej, czasem pierwszej. Bywa bowiem, że Herbert, jak wielu wielkich poetów, będąc cytowanym, nie jest czytany.

BAJKA

Andrzej Franaszek, „Herbert, Biografia I. Niepokój”, Znak, Kraków 2018 Andrzej Franaszek, „Herbert, Biografia II. Pan Cogito”, Znak, Kraków 2018

Jednym ze znaków firmowych twórczości Herberta jest reinterpretacja starożytnej śródziemnomorskiej mitologii. To wie każdy były maturzysta. Bogowie, bohaterowie i ludzie z greckich i rzymskich mitów obecni są w jego wierszach od debiutanckiej „Struny światła” (1956)po „Króla mrówek”(2001), wydaną pośmiertnie ostatnią książkę, której nie zdążył ukończyć. Sam poeta ironizował na ten temat: jeden z roboczych tytułów „Króla mrówek”, który stał się decyzją edytora, Ryszarda Krynickiego, tytułem najważniejszego cyklu w książce,to: „Bogowie z zeszytów szkolnych”.

„Hermes, pies i gwiazda”, wydany w 1957 roku tom poety zawiera często przywoływane „Ofiarowanie Ifigenii”:

 

Agamemnon jest najbliżej stosu. Płaszcz zarzucił na głowę, ale oczu nie zamknął. Sądzi, że przez tkaninę dostrzeże błysk, który stopi jego córkę jak szpilkę do włosów.

            Hipiasz stoi w pierwszym szeregu żołnierzy. Widzi tylko małe usta Ifigenii, które łamią się od płaczu, jak wtedy, gdy zrobił jej straszną awanturę o to, że wpina kwiaty we włosy i daje się na ulicy zaczepiać nieznajomym mężczyznom. Raz po raz widok Hipiasza wydłuża się niepomiernie i małe usta Ifigenii zajmują ogromną przestrzeń od nieba do ziemi.

            Kolchas, o oczach dotkniętych bielmem, widzi wszystko w mętnym owadzim świetle. Jedyna rzecz, która go naprawdę porusza to obwisłe żagle okrętów stojących w zatoce, które sprawiają, że smutek starości wydaje mu się w tej chwili nie do zniesienia. Podnosi przeto rękę, aby rozpoczęto ofiarę.

            Chór umieszczony na zboczu obejmuje świat we właściwych proporcjach. Niewielki błyszczący krzak stosu, białych kapłanów, purpurowych królów, głośną miedź i miniaturowe pożary żołnierskich hełmów, a wszystko to na tle jaskrawego piasku i niezmiernego koloru morza.

            Widok jest pyszny, jeśli przywołać na pomoc odpowiednią perspektywę.

 

Utwór należy do wyodrębnionego w tomiku cyklu „Proza poetycka”, zawierającego sześćdziesiąt sześć tekstów, z których jedenaście wprost nawiązuje do mitologii. Jak widać, na początku twórczości Herbert często posługiwał się prozą poetycką czy poematem prozą (jak chce francuska tradycja wywodząca się od „Paryskiego spleenu” Charles’a Baudelaire’a oraz „Iluminacji”i „Sezonu w piekle”Arthura Rimbauda).

Sam Herbert te krótkie formy wiersza nazwał bajkami. Świadczy o tym tak właśnie zatytułowany wykonany ręcznie, w jednym egzemplarzu, tomik, który autor podarował przyjacielowi, Tadeuszowi Chrzanowskiemu. Zawiera on niektóre z próz, które potem znalazły się w tomie „Hermes, pies i gwiazda”.

Poemat prozą ma w polskiej poezji nowoczesnej długą, bardzo różnorodną i żywą tradycję: od Jana Kasprowicza i Kazimierza Przerwy-Tetmajera, przez Juliana Przybosia, Aleksandra Wata, Annę Świrszczyńską, Czesława Miłosza, Julię Hartwig czy Krystynę Miłobędzką, po Jakuba Kornhausera i Barbarę Klicką. A to tylko przykłady. Doczekał się także solennej monografii naukowej autorstwa Agnieszki Kluby.

Z WIELU PERSPEKTYW

Każdy autor posługuje się tą formą wiersza w nieco inny sposób, a jej literacki potencjał wciąż wydaje się niewykorzystany. W przypadku Herberta widać różnice między, jak chce podział z „Hermesa, psa i gwiazdy”, wierszami a prozą poetycką. Komentatorzy twórczości Herberta mają rozmaite pomysły, jak to wytłumaczyć.

Warto może zwrócić uwagę na cechy charakterystyczne dla „Ofiarowania Ifigenii”. Przede wszystkim utwór jest bardzo plastyczny. Zmysłowość to zresztą cecha wierszy Herberta łatwo pomijana, a bardzo ważna, dobrze widoczna w „Utworach rozproszonych”.

W zacytowanym utworze kolejne akapity opisują tytułową scenę z perspektywy innej postaci. Przy czym każdy z bohaterów widzi obraz zniekształcony. Agamemnon – jak każe tradycja, także malarska, od greckiego malarza Timantesa z IV p.n.e. po nowożytny klasycyzm – ma twarz zasłoniętą żołnierskim płaszczem. Hipiasz widzi przez łzy. Kolchas ma chorobę oczu.

W rezultacie płonąca na stosie Ifigenia może zostać zobaczona jako błysk ognia albo zniekształcone i wyolbrzymione usta, albo jako rozmazana w „w mętnym owadzim świetle” postać. Efekt jest surrealistyczny – i nie jest to przypadkowe skojarzenie.

 

Wiersz zestawia zniekształcone przez zmysły i emocje subiektywne, sugestywne wizualnie wersje tego samego widoku. Żadna z nich nie jest pełna i ostateczna.

Wobec dramatu, jaki rozgrywa się na stosie i wokół niego, nie da się zaufać także perspektywie ostatniej – chóru greckiej tragedii. Uogólniona, zdystansowana, a przez to patetyczna i piękna wersja wydarzenia i mitu jest pokazana ironicznie.

Andrzej Franaszek, „Ciemnie źródło. Esej o cierpieniu w twórczości Zbigniewa Herberta”, Kraków 2008

Opowieść o Ifigenii znamy z kilku starogreckich przekazów. Najważniejsze to tragedie: Ajschylosa „Agamemnon” (będący pierwszą częścią „Orestei”, jedynej zachowanej trylogii tego autora) oraz przede wszystkim Eurypidesa „Ifigenia w Taurydzie” oraz „Ifigenia w Aulidzie”. Wszystkie dramaty doczekały się wielu nawiązań i kontynuacji – aż po piąty sezon amerykańskiego serialu „Gra o tron”. Tragicy greccy różnią się w zasadniczym detalu: u Ajschylosa Ifigenia zostaje zamordowana w ofierze dla Artemidy, Eurypides pokazuje, że bogini ją ocala. Ta druga wersja jest powszechniejsza (na przykład tylko o niej pisze Jan Parandowski w swojej „Mitologii”), a przy tym podobna do biblijnej opowieści o Abrahamie i Izaaku, na co już wielokrotnie wskazywano.

Wyobraźmy to sobie: zdążający na wojnę Agamemnon nie może wyruszyć z portu z powodu ciszy na morzu wywołanej przez Artemidę. Wieszcz Kolchas twierdzi, że jedyną na to radą jest ofiara z królewskiej córki. Sprowadzają więc Ifigenię pod pretekstem ślubu z Achillesem. Do ołtarza prowadzą ją, by złożyć w ofierze.

Ajschylos, w którego utworze o tym okrutnym epizodzie z wojny trojańskiej opowiada chór, pokazuje przemoc i zabójstwo. Płacząca Ifigenia u Herberta zdaje się więc pożyczona od niego. W wersji Eurypidesa bohaterka daje się przekonać, że jej ofiara jest konieczna dla dobra rodziny i ojczyzny. Sama uzasadnia dobrem wspólnoty nieodzowność swojej śmierci i zamierza popełnić patriotyczne samobójstwo, przed którym ratuje ją niespodziewana łaska Artemidy.

Z WNĘTRZA MITU

Nie sposób powiedzieć, którą wersję wybrał Herbert. Niektóre wiersze kanoniczne (jak „Potęga smaku” czy „Przesłanie Pana Cogito”) kazałyby sądzić, że opowie się za historią Eurypidesa i usprawiedliwi poświęcenie życia młodej kobiety dla dobra wspólnego. Tak podpowiadałaby interpretacja przez pryzmat konserwatywnego światopoglądowo klasycyzmu, który poeta preferował szczególnie w ostatnim okresie swojego życia.

To jednak nieprawda w stosunku do „Ofiarowania Ifigenii”. Według tej logiki Agamemnon winien być usprawiedliwiony. Tymczasem nie wiemy, co nim kierowało. Czy niecierpliwie czekał, aż wreszcie ofiara zostanie spełniona? Zasłonił twarz powodowany konwencjonalną teatralnością żałobnego gestu? Wstydem? Chęcią ukrycia niezdrowej ambicji wodza? Poczuciem winy? Lękiem przed konsekwencjami własnego postępowania? A może wszystkim tym na raz?

 

Hipiasz, wódz, ale i wychowawca księżniczki, nie robi niczego w jej obronie, jego wzruszenie jest bezradne. Kolchas, którego wróżba okazała się celna i skuteczna, okazje się pozbawionym empatii, zgorzkniałym starym człowiekiem.

Ta wieloaspektowość wiersza może wzbudzić w czytelniku pytanie o możliwość dopisania kolejnych postaci i następnych akapitów. Przede wszystkim zaś jedno pytanie: dlaczego wiersz nie pokazuje sceny z perspektywy tytułowej bohaterki? Wiemy jedno – Ifigenia płacze.

Zbigniew Herbert, „Wiersze zebrane”, oprac. edytorskie Ryszard Krynicki, Wydawnictwo a5, Kraków 2008

To wcale nieoczywiste – w otwierającym debiutancki tom Herberta wierszu „Dwie krople” kochankowie, którzy giną podczas wojny, „do końca byli mężni, do końca byli wierni”. Ifigenii – oraz podobnym do niej bohaterom z innych wierszy, esejów i dramatów Herberta – wcale nie mamy ochoty powiedzieć: bądź wierna, idź. Raczej jej współczujemy, nie godząc się na tę ofiarę w imię dobra wspólnego: rodziny, ojczyzny czy raczej grupy polityków i żołnierzy, którzy podjęli decyzję o jej złożeniu i stoją wokół stosu.

Ifigenia nie miała tu nic do powiedzenia, mogła się zgodzić albo nie zgodzić, przemawiać ze stosu, zagrzewając żołnierzy do walki albo płakać związana – tak czy owak miała umrzeć. Poeta, choć nie pokazuje świata z jej punktu widzenia, nie daje jej głosu, zdaje się stawać po stronie okrutnie potraktowanej bohaterki.

Historyk Marek Węcowski, recenzując „Króla mrówek”, pisał, że Herbert w swoich dialogach z mitami nie tyle je reinterpretuje, pokazując ich współczesną nieaktualność, ile dopisuje się do nich, „staje się niejako kolegą po fachu pisarzy antycznych”. Wykorzystuje i gra przy tym „napięciami powstającymi pomiędzy sprzecznymi wzajemnie wersjami”.

Są wersje Eurypidesa, Ajschylosa, Goethego, jest także wersja Herberta, wcale nieoczywista. W ten sposób potraktowany mit pozostaje żywy, wieloznaczny – niepodatny na petryfikację w pouczającą parabolę. Otwarty na interpretację.

GŁOS IFIGENII

Ifigenia zabrała głos w polskiej literaturze. Dała jej go Izabela Filipiak w powieści „Absolutna amnezja”Warto wspomnieć, że jest Filipiak także autorką tomu „Madame Intuita”, polemicznego wobec Herbertowskiego „Pana Cogito”.

„Ifigenia w Aulidzie” Eurypidesa jest dla Marianny, bohaterki „Absolutnej amnezji”, „pierwszą w naszej historii lekcją prania mózgu”. Maria Janion tak to komentowała: „W ofierze Ifigenii zobaczyła pierwsze morderstwo totalitarne – poświęcenie życia ludzkiego dla interesu państwa”. Podobnie mit ten potraktował Roberto Calasso w swojej znakomitej eseistycznej interpretacji greckiej mitologii, pisząc, że ofiara Ifigenii stała się „pierwszym pro patria mori w dziejach”.

Śmierć za ojczyznę to wielki temat Herberta – bardzo chętnie podnoszony przez wielu jego komentatorów. „Ofiarowanie Ifigenii” i podobne utwory z całej twórczości poety aż do „Króla mrówek” pozwalają zobaczyć go inaczej, wtrącają z dobrego samopoczucia posiadania jedynej racji, słusznej – choćby i uzasadnionej historią, patriotyzmem i etyką.

 

Korzystałem między innymi z poniższych źródeł, które polecam także Czytelniczkom i Czytelnikom:

  • S. Barańczak, „Uciekinier z Utopii. O poezji Zbigniewa Herberta”, Warszawa 2001 (I wyd. Londyn 1984);
  • Roberto Callaso, „Zaślubiny Kadmosa z Harmonią”, przekład Stanisław Kasprzysiak, Kraków 1995 (II wyd. Warszawa 2010);
  • Andrzej Franaszek, „Ciemnie źródło. Esej o cierpieniu w twórczości Zbigniewa Herberta”, Kraków 2008 (I wyd. Londyn 1998);
  • Andrzej Franaszek, „Herbert. Biografia”, Kraków 2018;
  • Zbigniew Herbert, „Wiersze zebrane”, opracowanie edytorskie Ryszard Krynicki, Kraków 2008;
  • materiały poświęcone poecie umieszczone na stronie internetowej Fundacji im. Zbigniewa Herberta: http://www.fundacjaherberta.com;
  • Maria Janion, „Kobiety i duch inności”, Warszawa 1996 (drugie wydanie 2006), rozdział „Ifigenia w Polsce”;
  • Agnieszka Kluba, „Poemat prozą w Polsce”, Toruń 2018;
  • Jerzy Kwiatkowski, „Magia poezji. O poetach polskich XX wieku”, Kraków 1995;
  • „Nagła wyspa. Studia i szkice o pisarstwie Zbigniewa Herberta”, redakcja Paweł Próchniak, Lublin 2015; wersja elektroniczna:

http://stronypoezji.pl/biblioteka/nagla-wyspa-studia-i-szkice-o-pisarstwie-zbigniewa-herberta-pod-redakcja-pawla-prochniaka/;

  • Ryszard Przybylski, „To jest klasycyzm”, Warszawa 1978.

 

MARCIN JAWORSKI – dr hab., literaturoznawca, nauczyciel akademicki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza; kurator Festiwalu Fabuły organizowanego przez Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu; sekretarz Poznańskiej Nagrody Literackiej; ostatnio wydał „Świat nieliryczny. Studia i szkice o poezji współczesnej” (2018).

CZYTAJ TAKŻE: Wiersz kibica. „Pierwsza piątka” Stanisława Barańczaka
CZYTAJ TAKŻE: Przy wierszach, przy tomach („Nowe wiersze wybrane”)
CZYTAJ TAKŻE: Co słychać w poezji?