fot. materiały prasowe

Przy wierszach, przy tomach („Nowe wiersze wybrane”)

Po lekturze książki „Nowe wiersze wybrane” kiełkuje w głowie jedno ważne rozpoznanie. Poezja to najlepsze ćwiczenie ludzkiej wrażliwości i empatii.

Pisanie o poezji dzisiaj wydaje się zajęciem podwójnie niewdzięcznym. Z jednej strony krąg odbiorców poezji jest zamknięty, a w zasadzie zaklęty. Czytanie wierszy – nie wiedzieć czemu – kojarzy się z czymś elitarnym, dotyczy (w stereotypowym mniemaniu) pięknoduchów i staje się ćwiczeniem duchowym coraz mniejszej garstki osób.

Takie zajęcie jak lektura poezji to fach nieprzekładający się dziś na pragmatyczne zdolności, stąd bycie przy wierszach traktowane jest przez sporą część audytorium w sposób obcesowo obojętny, a osoby nią się trudniące uznawane są z gruntu za podejrzane. Smutne to czasy, kiedy poeta musi tłumaczyć się ze swojej aktywności albo ze zbyt dużego światła na stronie, bo to nonszalancja, dziarskie sztubactwo, kreślić wiersze zamknięte w kilku wersach, gdy spora część kartki idzie na zmarnowanie. Ale pomimo okoliczności – raczej mało krzepiących – publikacji (nie tylko akademickich) dotyczących współczesnej poezji ukazuje się całkiem dużo, wiele dobrych, sporo naprawdę znakomitych.

NA PRAWACH WIERSZY

Czytam „Nowe wiersze wybrane”, zbiór tekstów – jak podkreśla autor „Świata na brudno”: „książkę lektur” – poświęconych nowej i współczesnej poezji polskiej pod redakcją Piotra Śliwińskiego, który publikację anonsuje tak: „Liczy się intensywność zadzierzgniętego związku z tekstem, ilość pracy, którą trzeba włożyć w lekturę utworu, poziom ryzyka, jaki temu towarzyszy, ekstatyczne przeczucie, że pomiędzy słowem a czytelnikiem stanie się coś naprawdę”.

 

W książce pomieszczone są szkice m.in. o Julianie Kornhauserze, Andrzeju Sosnowskim, Tomaszu Różyckim, Edwardzie Pasewiczu, Andrzeju Niewiadomskim, Dariuszu Susce czy poetach młodszych: o Barbarze Klickiej, Magdalenie Bielskiej czy Patryku Czarkowskim.

Krytycy, eseiści, badacze literatury (o wierszach m.in. piszą: Anita Jarzyna, Krzysztof Hoffmann, Piotr Bogalecki, Joanna Orska, Adam Lipszyc) zaświadczają o swoich interakcjach z wierszami, o momentach napięcia, bycia na prawach wiersza, filtrując wersy przez swoją wrażliwość i indywidualne idiomy. W zbiorze znajdziemy szkice skupiające się na wierszach ciemnych i hermetycznych (patrz przypadek Kacpra Bartczaka), a także teksty poświęcone sprawom doraźnym, wpisujące się w ostre światopoglądowe spory i polemiki (patrz interpretacje „publicystyki” Dominiki Dymińskiej).

ĆWICZENIA Z WRAŻLIWOŚCI

„Nowe wiersze wybrane”, red., P. Śliwiński, Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury, Poznań 2018

Po lekturze książki kiełkuje w głowie jedno ważne rozpoznanie. Poezja to najlepsze ćwiczenie ludzkiej wrażliwości i empatii. Pozwala rozglądać się po sobie, stale koryguje punkt widzenia, umożliwia pomnażanie doświadczeń, forsowanie własnych, intelektualnych słabości. W geście otwarcia gościnna, w momentach hermetycznych – wymagająca. Zawsze skłonna wynieść nas poza nas samych. Dzięki niej, stale przypominamy sobie, że się stajemy i jako suma swoich doświadczeń absolutnie nie wolno nam kostnieć w jakichś gotowych formach, formułach, frazesach.

 

Młoda polska poezja zaprzęga w swe tryby i machiny języki polityki, publicystyki, ekonomii – i rozbraja ich potencjał, zrównujący człowieka z kreską w kwestionariuszu, z profilem na portalu, loginem na kontach.

Jest manifestacyjnie zbuntowana, drażniąca, pali się problemami rzeczywistości, która coraz bardziej staje się miejscem wygania, bo młodzi pracują głównie na swoją obecność w świecie wirtualnym. Widmowi rekruci naprzeciw wierszy z papieru.

Kto wie, czy najważniejszym przesłaniem zbioru nie jest przekonanie, że to właśnie wiersze nie imitują rzeczywistości, ale wciąż obchodzą jej urodziny na nowo. Gwarantują nam spotkanie z innymi emocjami, pozwalają nam lepiej orientować się we własnych. Cudze punkty widzenia, rozpoznania, wartości, mogą i chcą, rzucać światło na nasze przekonania, oświetlać akcenty, powodować ferment, kolejne obroty wokół własnych i cudzych osi, lepszą orientację w przestrzeni.

Wiersze przez nawożenie ziemi rzeczywistości, czyli wyobraźni, uczą odrzucać gotowe formuły, skończone sensy, myśli zastygłe w bezruchu. Wiersze płyną z poczucia niewystarczalności, z braku, który powoduje, że staramy się wypełnić go liryczną treścią.

DOTKNIĘCIA

Jeden z najciekawszych tekstów w tomie – autorstwa Marcina Jaworskiego – poświęcony jest poezji Mariusza Grzebalskiego: „Detale, dotknięcia. Podmiejskie wiersze Mariusza Grzebalskiego”. Poezja autora „Ulicy Gnostyckiej”skupia się na przedmiotach i rzeczach, budujących tła, na których rozgrywa się dramat życia. Fraza Grzebalskiego jest staroświecko melancholijna, nowoczesna, choć niepozbawiona elegancji. Poetyckie oko widzi empatycznie i czule, w miejscach poza sezonem, błądzi, kluczy, wypatruje. Dostojne smutki mieszają się z powściągliwymi uśmiechami, miejskie obrazki z zapomnieniem peryferii. Różne nurty płyną przez te wiersze, choć rzeka wciąż ta sama, spokojna, a nieuładzona, znana, a jednak w jakiś sposób zdradliwa, wciągająca w ciemne nurty, wyrzucająca na samotne brzegi. Dzięki poezji nie jesteśmy na nich sami.

 

„Nowe wiersze wybrane”, red., P. Śliwiński, Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury, Poznań 2018.

 

CZYTAJ TAKŻE: Wiersz kibica. „Pierwsza piątka” Stanisława Barańczaka

CZYTAJ TAKŻE: Do błysku, do biegu. „Nie oddany uśmiech” Krystyny Miłobędzkiej

CZYTAJ TAKŻE: Świat załamany w pryzmacie. („Ucho Igielne” Wiesława Myśliwskiego)